
Propozycja ślubu bez możliwości rozwodu godzi tak naprawdę w tych, którzy nie chcą z niej skorzystać. No bo niby wielka miłość, ślub na całe życie a tu zostawiasz sobie furtkę. Teraz nie ma innej rady, a tak nie wiadomo jak się przechyli szala, szczególnie w ślubach kościelnych. Czy ludzie zaczną otwarcie przyznawać, że tak nie do końca poważnie traktują deklaracje ślubne, czy raczej będzie im wstyd? I o to jest inba. Jest tu antykobiecy wątek, ale on wynika z uprzywilejowania kobiet. Opłaca się im rozwód i dlatego 80% pozwów jest składanych przez kobiety.








