
Dozorczyni, pani Sitko była blada, bardzo blada.
- Zatrzymałam samobójcę - wyszeptała.
Mama Łukaszka popatrzyła gdzieś na górne okna bloku.
- Skakać chciał?
- Gorzej, proszę pani! Wysadzać się chciał!
- Ale się nie wysadził, prawda? - spytał Łukaszek.
- Ano nie - i pani Sitko wskazała pękatą, ubraną na czarno postać siedzącą na schodach prowadzących do bloku.
- Może to ktoś od nas z bloku? - spytał Łukaszek, ale pani Sitko pokręciła głową.
- Gdzie tam, taki śniady z gęby, od razu widać, że to jednym słowem Ara...
- Zatrzymałam samobójcę - wyszeptała.
Mama Łukaszka popatrzyła gdzieś na górne okna bloku.
- Skakać chciał?
- Gorzej, proszę pani! Wysadzać się chciał!
- Ale się nie wysadził, prawda? - spytał Łukaszek.
- Ano nie - i pani Sitko wskazała pękatą, ubraną na czarno postać siedzącą na schodach prowadzących do bloku.
- Może to ktoś od nas z bloku? - spytał Łukaszek, ale pani Sitko pokręciła głową.
- Gdzie tam, taki śniady z gęby, od razu widać, że to jednym słowem Ara...
(2)








