Brawo, panie Waldemarze!

 |  Written by max  |  77
Waldemara Łysiaka raczej nikomu przedstawiać nie trzeba. Wszyscy kochamy jego powieści, takie jak "Flet z mandragory", "Statek" czy jego słynne napoleoniady. Czasem zdarza się nam narzekać, że loty obniża; coż, nikt nie jest w stanie płodzić samych arcydzieł - ja mu osobiście kilka słabszych pozycji w dorobku z serca wybaczam. Wychowałem się na "Flecie z mandragory", "Francuskiej ścieżce", "Wyspach bezludnych", "Cesarskim pokerze" - to piękne książki.

Ale oprócz Łysiaka pisarza istnieje też Łysiak felietonista. Jego artykuły niektorych zachwycają, inni, wręcz przeciwnie, uważają je za słabe. Cóż, swoją opinię na ten temat mam, nie jest ona jednak szczególnie istotna. Tym razem jednak Łysiak podpadł medialnemu establishmentowi, również temu prawicowemu, plują na niego od poniedziałku prawie wszyscy, od Gazety Polskiej do Gazety Wyborczej.

Co takiego uczynił Waldemar Łysiak, człowiek ,którego patriotyzmu nie da się kwestionować, a erudycji zaprzeczyć - choćby nie cierpiało się jego książek i artykułów? Coż, to co zwykle, popełnił felieton, Feleiton, w którym po raz kolejny (bo czyni tak od samego początku) odważył się zaprzeczyć oficjalnej medialno-propogandowej wersji wyadkó na Ukrainie, od czasów Majdanu począwszy. Z tym co napisał, ciężko polemizować, bo przedstawia nie tylko swoje analizy, ale operuje faktami. A fakty, rzecz przykra. W artykule "Muzyczka Majdanau", zamieszczonym w ostatnim numerze "Do rzeczy", pisze Łysiak tak:

Śpiewka pt. Janukowycz przy pomocy snajperów Berkutu zamordował kilkudzie­sięciu protestujących — została urobionej już publiczności sprzedana bardzo łatwo. Ale nie publiczności Zachodu. Tam bowiem media opublikowały nagraną podsłuchowo rozmowę telefoniczną estońskiego ministra spraw zagranicznych, Urmasa Paeta, z Wy­sokim Przedstawicielem UE ds. Zagranicz­nych, panią Catherine Ashton. Estończyk poinformował ją, że ma zeznanie działaczki Majdanu, lekarki Olgi Bohomolec, iż strzela­jący do milicji i do protestujących snajperzy nie byli od Janukowycza, tylko od Prawego Sektora, i że estońskie służby wywiadow­cze potwierdzają to. Ashton odparła, że NATO-wskie służby również już to wiedzą, ale nie wolno zezwolić, by sprawa zaznała rozgłosu. Później się okazało, że prawosektorowe sztucery z lunetami waliły po rów­no obie strony konfliktu, i że spośród 410 hospitalizowanych funkcjonariuszy milicji aż 130 ma snajperskie rany postrzałowe.

Ciekawe, prawda? I jakby odmienne od obowiązującej nas matriksowej wersji ukraińskiego światka majdanowego. Cytuje Łysiak lidera ukraińskiej partii nacjonalistycznej "Swoboda", Olega Tiahnyboka, który mówił wprost: „polskie robac­two trzeba było wyplenić jak Wołyń długi i szeroki”, pisze o transparentach z napisami „Rżnij Lachów i Jewrejów!”. Po przypomnieniu czytelnikowi co działo się w czasie rzezi wołyńskiej, przypomnieniu o masakrze ponad sty tysięcy Polaków, Waldemar Łysiak rozprawia się też z mitem, jakoby obecny rząd ukraiński był wolny od wpływów banderowskich i nacjonalistycznych. Jaceniuk jest wielbicielem UPA, co niespecjalnie ukrywał, wicepremier ukraińskiego rządu Ołeksandr Sycz to historyk nacjonalista, propagator  „Dekalogu ukraiń­skiego nacjonalisty” - łatwo zgadnąć, co zawiera książeczka o tak wymownym tytule, lektura obowiązkowa w OUN. Dyrektorem ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej jest niejaki Włodymir Wiatrowycz, znany z fałszowania akt ukraińskiej służby bezpieczeństwa - fałszowania w celu - a jakże - wybielenia UPA. O nominacji tego ostatniego pana zdarzyło się i mnie wspomnieć, o ile pamiętam.

Tych i innych faktów jest w artykule Łysiaka mnóstwo, naprawdę "przywalił z grubej rury", bez litości. Brawo, panie Waldemarze, brawo.

Oczywiście nie pozostawiono na autorze artykułu "Muzyczka Majdanu" suchej nitki. Sypnęły się świetnie świadczące o "adwersarzach" epitety typu "idiota". Ruskim agentem trudno Waldemara Łysiaka nazwać nie narażając się na zarzut śmieszności, ale już co "tęższe głowy" wydedukowały, że Łysiak "przysłużył się Kremlowi". Czym się przysłużył, że tak zapytam? Pisaniem niewygodnej prawdy: kto naprawdę rządzi na Ukrainie i jaki jest ich stosunek do Polaków? Nie brakuje też bajeczek, jakoby Łysiak napisał artykuł, aby... polemizować z synem, który pisuje na łamach Gazety Polskiej. To już wyższej klasy ekwilibrystyka umysłowa. Po pierwsze Łysiak pisze to samo, swojej opinii nie zmienił - od stycznia. Ba, od 10 lat ostrzega przed resentymentami, które żywią do nas Ukraińcy i Litwini. Po drugie - co ma piernik do wiatraka, a stosunki Łysiaka z jego synem do treści artykułu? Nic. Akurat ta ploteczka powstała w "kręgach zbliżonych" do S24, nawet wiem kto jest autorem "śmiałej hipotezy" - potem poszło w świat.

Prawda bywa niewygodna, a dysonans poznawczy często uwiera. Polacy przywykli już do ukraińsko-majdańskiej mitologii. A tu taki zong - trzeba by przyznać, że zostało się nabitym w butelkę, ba, skutkiem mogło być publiczne wyarażanie niczym nie uzasadnionej, tak naprawdę, sympatii do ukraińskiej "rewolucji" (tak naprawdę - krwawego zamachu stanu). Stąd rozmnożyły się ataki ad personam na Łysiaka, ponieważ z przedstawionymi przez niego faktami naprawdę nie da się polemizować. Trzeba z niego zrobić wariata, oszołoma, idiotę, który kieruje się dziwnymi motywami...

A motywy są bardzo oczywiste.
Sam Łysiak wielokrotnie w swoich książkach przytacza szlachetną dewizę, którą przyjął za swoje credo.
"Prawda przeciw światu!"

To wielkie słowa. I ja też, przeciw światu, będę Łysiaka bronił. Piękne panie i panowie, ladies and gentlemen - czasem trzeba ujrzeć rzeczywistośc taką, jak wygląda naprawdę. Choćby było nam z tym niewygodnie, choćby było nam trochę wstyd. Mylić się jest rzeczą ludzką, zostać oszukanym to nie dyshonor, jedyne co jest niewybaczalne, to trwać w błędzie świadomie. Mnie jest w tym momencie łatwo, ja też dawno dawno temu ostrzegałem przed zbytnim majdano-entuzjazmem. Choćby tutaj, w notce (nie licząc rożnych komentarzy, gdy gościłem u innych blogerów) napisanej jeszcze w lutym: http://blog-n-roll.pl/pl/bandera-zamiast-lenina#.VBxQ6hK0NOI

Zanim wymierzycie we mnie ciężką artylerię krytyki, (czyli odsądzicie od czci, wiary, rozumu i patriotyzmu), przeczytajcie artykuł Łysiaka, koniecznie przed pierwszą salwą. Można go znaleźć tutaj: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2014/09/przestancie-popierac-ukra... .
Przeczytajcie - bo warto.
Przeczytajcie - bo to wstrząsające.
A ja będę miał tę satysfakcję, że będąc atakowany, znajdę się w dobrym towarzystwie. Lepszym, niż kompania sztandarowego piewcy Majdany, redaktora Adama Michnika. Przepraszam, to bardzo złośliwe z mojej strony - choć prawdziwe. Chętnie przyznam dla równowagi, że również wielu mądrych i porządnych ludzi potwornie się myli, co do interpretacji wydarzeń na Ukrainie.

Zakończę cytatem z Mistrza:

Gdyby polskie władze i polskie (nie tylko „mainstreamowe”) media poświęcały polskiej krwi rozlanej bestialsko na Woły­niu przez Ukraińców (sto kilkadziesiąt ty­sięcy zakatowanych w latach 1943-1945) jedną tysięczną tej empatii, tej pamięci, tego współczucia, tego hołdu, jaki poświę­cały krwi przelanej na Majdanie w lutym bieżącego roku (kilkudziesięciu zastrzelo­nych) — moje pretensje byłyby mniejsze. 

Ano tak, ano tak...

(fot.: Interia)
 
4.555555
4.6 (9)

77 Comments

Obrazek użytkownika max

max
PS. Tak oburza się Wyborcza: http://wyborcza.pl/1,75968,16648968,Lysiak___Do_Rzeczy___Targowica__Tym_...
A tak oburza się prawicowa blogerka Elig:
http://emerytka.salon24.pl/605895,waldemar-lysiak-przysluzyl-sie-putinowi

Kontrargumentów, konkretnych, brak.
Za to są epitety i insynuacje.
Ale wkoło jest wesoło. :)

Edited.
O, właśnie zauważyłem, że motyw "Targowicy" pojawia się w obu artykulikach. Ciekawe kto od kogo odpisywał, i kto na kim się wzoruje. :)
Jak widać, trzeba bardzo uważać, pisząc. :p "Inspiracje" mogą niepostrzeżenie wyjść na światło dzienne.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Lech 'Losek' Mucha

Lech 'Losek' Mucha
Czyli, o ile dobrze rozumiem, rację miał również Ziemkiewicz mówiąc, że dla nas korzystne jest, by wojna rosyjsko ukraińska trwała jak najdłużej, bo ani jednych, ani drugich do przyjaciół zaliczyć się nie da? A gdzie dwóch się bije, tam trzeci ma spokój... I też na nim psów ponawieszano, co nie miara.
Lech "Losek" Mucha
Obrazek użytkownika max

max
To bardzo nieładne, z punktu widzenia etyki, co napisał Ziemkiewicz, ale w kategoriach realpolitik ma sens. Ja bym się pod taką opinią nie podpisał, bo jednak ludzi, zwykłych szarych ludzi, którzy giną, szkoda. Ale też nie jestem Bismarckiem, nie jestem Richelieu, na polityka się nie nadaję, za miękkie serce mam.

W szerszej perspektywie, zostaliśmy postawieni wobec zupełnie fałszywego dylematu. Wybierać: poprzeć Rosję lub poprzeć Ukrainę. W tej perspektywie wybór wydaje się oczywisty. Ale my nie stoimy w obliczu konieczności dokonania wyboru między Ukrainą i Rosją, tu jest pies pogrzebany.

Czarno-białe dychotomie ułatwiają postrzeganie świata, ale rzadko są prawdziwe. Jeśli Rosja jest czarnym charakterem, to Ukraina jest charakterem - bruntatnym, w obecnym wydaniu. Oba te kolory mi się nie podobają, preferuję zestaw bialo-czerwony, jednak.

Zresztą Łysiak wcale nie przekonuje, że Ukrainy nie należało popierać, zauważ. W starciu złego ze złym, rozsądnie jest pomóc słabszemu ze złych (a to już moja opinia). Ale z rozsądkiem, zdając sobie sprawę z konsekwencji paktów z "małym szatanem". Zamiast tego polscy politycy popisali się krótkowzrocznością, szczególnie rządowi, ale i PiS'owi można mieć to i owo za złe. Najlepiej było poprzeć po cichu, ale konkretnie, a nie afiszowac się na Majdanie z ukraińskimi przywódcami wątpliwej, przyznajmy to, proweniencji. Tymoszenko, wsadzona do paki za przekręty, mająca ponoć na koncie 7 mld dolarów... Proszę, to zgroza. Tiahnobyk - onim pisał już Łysiak. I inni.

Ukraina to kraj do szpiku kości skorumpowany. Ichnie wierchuszki to w najlepszym wypadku spadkobiercy komunistycznej nomenklatury, tam nigdy z niczym i z nikim nie robiono porzadku, nie było zadnej lustracji. Bo nie miał kto jej robić...

A podany przez Łysiaka "news" o tym, kto strzelał po obu stronach barykady na Majdanie jest porażający. Nie wiedziałem, mimo że "ukrainosceptykiem" byłem od początku. To Łysiak, wiele o nim złego mówią jego adwersarze, ale on nie kłamie, nie ma w zwyczaju. 

Chłodniej patrzący na sprawę od dawna zastanawiali się, kto "inspirował" Majdan. Obstawiają Zachód, mnie bardziej prawdpodobne wydaje się, że to Rosjanie, patrząc na ostateczne efekty. Zresztą czort ich wie. Na pewno była tam kupa uczciwych patriotów, którzy, wobec wszechogarniającej nędzy i bidy, zapomnieli, ze ulica to nie jest dobry sposób na rozwiązywanie czegokolwiek. Dali się zmanipulowac, dali Rosjanom wyczekiwany pretekst, i Rosjanie go wykorzystali (a jakże). Przecież mieli do dyspozycji normalny arsenał środków: wybory, nawet impeachment. A tak: nastąpił de facto zamach stanu i jedna klika zastąpiła drugą klike. 

My sobie nie do końca zdajemy sprawę, jak tam jest. Ukraińscy "nobilowie", oligarchowie wrecz tarzają się w pieniądzach, które ukradli. Teraz, dodatkowo, przy władzy jest opcja antypolska. Nie wiem, czy to tak fajnie - dla nas.

Nik t nie wyciagnał wniosków. Co nam dało popieranie pomarańczowej rewolucji? Nic. Czy się odwdzieczyli Ukraińcy? Niczym. A, przepraszam, chcieli rajd śladami Bandery robić, po polskich ziemiach. I o Przemyśl się upominali.

Jezus, Maria - obudźmy się wreszcie. Może nie każdy Ukrainiec nienawidzi "Lachów" - choć jest ich sporo - ale ci co rządzą, sympatią Polski i Polaków nie darzą.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Lech 'Losek' Mucha

Lech 'Losek' Mucha
>W starciu złego ze złym, rozsądnie jest pomóc słabszemu ze złych...

A dlaczego? To jest wojna, a nie mecz piłki nożnej. Wspomagać trzeba by raczej tych co mają rację, albo chociaż trochę więcej racji, niż drudzy?
Wspomagać słabszych trzeba chyba tylko w imię tego, by wojna trwała dłużej? To właśnie postuluje Ziemkiewicz...
Tak, czy nie? :-)
Pozdrowienia. 
Lech "Losek" Mucha
Obrazek użytkownika max

max
Tak, to właśnie sugeruje Ziemkiewicz, niech wrogowie się wykrwawiają.
Mnie się to nie podoba, jak napisałem.
Mam za wrażliwe sumienie, szkoda niewinnych ludzi.
Dlatego też bezwglednym mężem stanu nie będę.

Ale to Ziemkiewicz, moja średnia sympatia. Nawiązywałem głównie do tekstu Łysiaka. Który nie sugeruje "podgrzewania konfliktu", tylko pokazuje trochę inne, niż znamy z mediodajni, oblicze i Majdanu, i rządu ukraińskiego oraz jego działań.

Zresztą obaj panowie setnie by się oburzyli, gdyby się dowiedzieli, ze pakuje się ich do "jednego wora". Nie lubią się, bardzo.

Również serdecznie pozdrawiam

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Gadający Grzyb

Gadający Grzyb
Gdzie Ziemkiewicz napisał, że wojna rosyjsko-ukraińska jest korzystna dla Polski? Byłbym wdzięczny za jakiś link, bo choroba, myślalem, że jestem taki oryginalny... Tak się składa, że napisałem kilka dni temu tekst o identycznej wymowie dla "Polski Niepodległej" - będzie w najbliższym numerze - i teraz ktoś może mnie posądzić o plagiat :)
pozdr.
GG
Obrazek użytkownika Gadający Grzyb

Gadający Grzyb
Dzięki. Czyli Ziemkiewicz był szybszy ode mnie :) Swoją drogą, skoro łazi do Superstacji i Elizy Michalik (co z tego, że byłej koleżanki z GaPola) po tym, co ta pani w ostatnich latach publicznie demonstrowała, to znaczy, że on pójdzie wszędzie - jak Terlikowski...
pozdr.
GG
Obrazek użytkownika Hun

Hun
...i będziemy razem wojować w obronie Łysiaka, odpierać te "ciężkie artylerie"... Albo i nie będziemy...

Przyjmijmy - trzymając się terminologii wojskowej - za zasadę stosowanie znanych od dawna ROE, czyli Rules of  Engagement - zasady użycia siły... Proponuję, żebyśmy przyjęli, że "walka" może odbywać się tylko na "fakty", a nie na "opinie". Dzięki temu spokojnie poczekamy, aż znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie wykazać, że Łysiak pisze nieprawdę, że nie ma problemu banderowców, nie ma transparentów o rezaniu Lachów i tych innych, snajperzy z "prawego" to kłamstwo itp itd...

Wszelkie  "opinie" w stylu: Łysiak wariat, odbiło mu, przysługuje się putinowi itp itd będziemy, wraz z ich autorami, wysyłać na przysłowiowe drzewo... I nie ważne, czy opinie te oryginalnie pochodzą z wrogiego nam środowiska płatnych pismaków, czy ze środowiska ludzi, przekonanych, że nick i dostęp do kompa to coś szczególnego...

Muszę uciec na 3 kwadranse (do weterynarza z ffutrzakiem), wracam i bronimy...;P;P

Pzdr, Hun

"...And what do you burn, apart from witches?   - More witches!..."
Obrazek użytkownika max

max
O. mło Cię, Hunie, czytać, pojawiłeś się Waść.. :)

Sęk w tym, ze swoim artykule Łysiaka mało jest analiz, wniosków i zaleceń jak to w felietonie zazwyczaj. On cytuje, przytacza wypowiedzi, fakty - i tylko na pisze "uważajcie ukraino-majdano-entuzjaści".

Ja nie sadzę, żeby gdziekolwiek konfabulował. Wyrzucają mu krytyc, czesto, pychę - fatalny to grzech, ale też często warunkuje szczerośc: "dlaczego mam się poniżac i kłamac, JA" :))
Taki śmieszny mechanizm działa. :)

Zresztą, sa to kwestie łatwe do weryfikacji. Łysiak musiałby być nie tylko kłamcą, ale tez kłamcą głupim - a naprawdę nie podejrzewam go o pierwsze, a w szczególności o drugie. Pewne rzeczy sam wyłowiłem z jazgotu mediów, choćby kwestię ciekawej nominacji ukraińskiego szefa IPN. Pisałem, zaginęło niezauważone, wszak była rewolucja na Majdanie warta poparcia - takie tam "drobiazgi". Wiesz, bo ci Polacy na Wołyniu, to oni sami tak... się zabijali, jak wynika z nowo odkrytych (broń Boże, przerobionych) przez wzmiankowanego pana "dokumentów". A UPA, to oni nam byli "druzja", zadnych mordów nie było. Nie wiem jak Tobie, ale mnie się jednak nóż w kieszenie otwiera, dobrze że nie mam tam wideł, byłby problem - wzorem ochotniczej, Ukraińskiej Armii Powstańczej, co takich narzędzi używała ochoczo i nagminnie. Ulubiony oręż w stosunku do Bogu ducha winnych Polaków w czasie rzezi wołyńskiej. I oni tych bandytów, tych zbrodniarzy na cokołach stawiają....
A my (państwo polskie) nic....

PS. Taki ze mnie zawziety Ukrainożerca, że do pewnego "eventu" na FB, dołączyłem, co nasz kolega zapraszał. Wiesz, ten chłopczyk co ma napisane na kartce, zeby Ukraińcom pomóc. Na złośc Putinowi... Ale prawda jest prawdą. Ludzi szkoda, tych ichnich batiuszków nie cierpię.
 

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Hun

Hun
...w felietonie Łysiaka jest  zawsze"mało "ozdobników" a dużo faktów... Ja tam nie wnikam, w którym momencie Łysiak przemienia sie z surowego antykomunisty w mistrza-bufona... Pierwszy raz czytałem Łysiaka (Asfaltowy Saloon) w '87 i od tej pory, jak u wielu ludzi, ma u mnie swoją półkę... To Łysiak chyba napisał pierwszy raz, że "niepodległość nie jest dana raz na zawsze" i to Łysiak w "Lepszy'm" (chyba) pokazał mi, co i kto stoi za naszą "wolnością" i " niezawisłścią". I w ten sposób, trzy chyba lata po "obaleniu" komunizmu pojąłem, w jak czarnej jesteśmy dupie...

BTW. - wszyscy blogerzy, którzy kilka miesięcy temu pisywali, że putin "zwariował", "oszalał", "stracił zmysł", "putin zaatakował ukrainę" - i.e. uważający, ze putin robi cokolwiek "sam" i bez konsultacji "z innymi" - mogą sobie odpuścić dyskusję w tym wątku... Komenty takich  osób, ewidentnie nieogarniętych  i pozbawionych elemetarnej znajomości działania sowietów będą usuwane, jako spam...

"...And what do you burn, apart from witches?   - More witches!..."
Obrazek użytkownika max

max
A niech sobie Łysiak i trochę bufonuje. Skaza to, ale on naprawdę dużo wie (no tego, erudycji, nikt mu nie odmówi, chyba że w przystępie zaeiści dramatycznej). Da się przeżyc, każdy ma wady. :)

To byłeś szybki. Mnie najpierw dzwonki alrmowe się odezwały orzy wyborze Jaruzela na prezydenta. Było lato, jezioro, wakacje i radio, słuchaliśmy transmisji z obrad Zgromadzenia Narodowego. I popatyrzyliśmy na siebie z niedowierzanim - Jaruzelski prezydentem? To po cholerę, my, szczeniaki, te ulotki przeklejalismy, malowaliśmy po ścianach... Niby nic, ale my mieliśmy wtedy po 18 lat.

A potem "człowiek" zaczął studiowac, inne rzeczy były ważniejsze. :)
Ostatecznie obudziłem się nie w 1992, jak należało, ale dopiero w okolicach roku 2000. Zdecydowanie pewne rzeczy przestały mi się podobać, a mając koło 30-ki przestałem być, choćby i dobrze wychowanym i patriotycznie ustawionym, ale szczeniakiem. 

Gdzieś tam po drodze był Łysiak. I tu zwrócę honor jego "działalności publicystycznej". Znałem go jako pisarza, na jego książkach się wychowywałem. Ale na historycznych, czy beletrystyce. W pewnym momencie, i już nie pamiętam co konkretnie przeczytałem, ale na ówczesne tematy "bieżące" - dał mi Łysiak do myślenia. Czy naprawdę wszystko tak różowo, a jak już ta "demokracja" jest, "komuna obalona" - o nic nie trzeba się martwić?

I tak było za późno. Ale jestem mu wdzięczny.

A propos "btw" i Putina. Następna bedzie Mołdawia. Ponieważ z nimi nie mielismy żadnych zatragów (może nie licząc XVI rajdów Rzeczpospolitej :D), złośliwie zaproponuję teraz zmianę kolorów flag i okrzyk "wszyscy jesteśmy Mołdawianami". 

Konkretnie, pójdzie o tzw. Naddnieprze. Oni od lat deklarują się suwerennym państwem, nikt ich co prawda nie uznaje, całkiem spory pas "ziemi niczyjej" na granicy, jakżeby, rosyjskiej. Zielone ludziki podobno już się objawiły.

Oczywiście że Rosja jest niebezpieczna. Nie, ataku atomowego na Wilno iWrszawę nie będzie (po co?), to histeryczne brednie brukowców i pseudo-analityków. Ale, w obliczu degrengolady Europy Zachodniej, przy obamowskiej bierności USA, putinowskie plany odbudowy imperium mogą wypalić.

Nawet wymyślili termin - szkoda, ze na razie na tyle ich stać. Szef NATO w Europie, określił rosyjską strategię jako "wojnę hybrydową". Super, tylko niech nie zachowują się jak lekarz- rozkoszniaczek. Zdiagnozowaliśmy raka. Pacjent umrze, trudno.

Ponoć zielone ludziki już na Mołdawii są (informacja niesprawdzona). A jedyna nasza nadzieja w tym, ze Stany się obudzą. Przecież nie ma co liczyć na umaczane w interesy z Rosjanami Niemcy i Francję. Ani na Wielką Brytanię, której zachowaniu jedności tak wielu ostatnio kibicowało. Za cholerę nie wiem, dlaczego - to tacy nasi "przyjaciele", rozumiem? Wielka Brytania, od zawsze, dba o interesy Wielkiej Brytanii, mają tę swoją wyspę, która jest dla nich pępkiem świata. Tak tylko dozruce na marginesie: nie cieszcie się. Angole referendum wygrali, Szkoci przegrali (tak, traktuje je w kategoriach zwycięstwo.porażka), Cameron zostanie na stołku premiera. Ten sam Cameron planuje w przyszłym roku kolejne referendum, tym razem ogólnobrytyjskie, na temat - opuszczenia Unii. Będzie taka "przeciwwaga dla Niemców w UE", że hoho. ;) A Brytyjczykom wcale się nie dziwię, że chcą się z Unii zabierać. W ich własnym interesie.

A poza tym - w Europie żadne państwo nie ma sensownej armii. Wiecie, że po Stanach drugim co do siły zbrojnej członkiem NATO, jest Turcja? Wymowne.

O, na tle polskiej "armii" (15 tysięcy pod bronią, w przypadku konfliktu, w porywach - jak ktoś policzył) takie Niemcy, czy Francja prezentują się całkiem, całkiem. I jeszcze przeszkolone. Ale w porównaniu z prawdziwą armią, taką jaką ma Rosja, to jest nic, null, zero.

Dorzucę do kotła, zamieszaj. Pamiętam jak pół roku temu podniosły się głosy: Rosja nie ma armii, to badziew, stary sprzęt, złom. Sankcje EU zrujnują Rosję, Putin to wariat, już przegrał, na starcie.

I co teraz? Może dość tego myślenia życzeniowego na różne tematy, z Ukrainą włącznie. Tacy z nich nasi przyjaciele, jak z Putina wariat.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
to zdanie chyba jako pierwszy wpowiedział Jan Paweł II. Użył słowa wolność zamiast niepodległość.
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika Hun

Hun
Nie wiem, czy byłem szybki... w '89 kończyłem studia, w czerwcu miała być magisterka, a od 1 lipca praca zgodna z zainteresowaniami i wyuczonym zawodem... Cóż lepszego dla człowieka wchodzącego w samodzielne życie...

Przed wyborami 4.06 łaziłem po mieście i oglądałem te plakaty z kandydatami i bolkiem, ściskającym im ręce. Czytałem życiorysy i uczyłem się nazwisk... Żeby się nie pomylić...

w '92 nie ogarniałem o co chodzi... "Nasi" wycinają się z "naszymi"?  Nie rozumiałem tego... Ja wtedy bardzo dużo pracowałem, bywało 10 bywało 14-15 godzin na dobę... Wykuwałem swoją naukową i lepszą, naszą polską przyszłość... Wierzyłem...

W '92 pierwsze i drugie otrzeźwienie... Nadchodzą wybory parlamentarne '93, czerwone ścierwo wraca do władzy... Jakoś tak około 22.00, po wstepnych wynikach głosowania, dzwoni do mnie dobry, "czarnosecinny" kolega: "ty widziałeś, co to kurwa jest?"... "no widzę, nic nie rozumiem, jaki syf!!"...

Łysiak był pierwszy i jedyny, o wiele przed obecnymi mądralami z GaPola, który ostrzegal, że nic nam nie jest dane na zawsze...

Szary Kocie....
Możei JP2 jest autorem tych słów, ale klimaty antykomunistyczne zawsze będę wi ązał z W..Ł.

Pzdr, Hun
 

"...And what do you burn, apart from witches?   - More witches!..."
Obrazek użytkownika ro

ro

Na temat felietonisty-Łysiaka, w odróżnieniu od pisarza-Łysiaka napisałem kiedyś do "GaPola", co oczywiście nie zostało przez GaPola opublikowane, ale sam Mistrz, odniósł się w swoim - jeszcze wtedy GaPolowym felietonie do mojej krytyki. Było to dość zabawne, że Łysiak polemizował z "niebyłą" krytyką. 
Mam, jak przypuszczam, taki sam pogląd na twórczość (ksiażka/felieton) Waldemara Łysiaka, jak Ty.
I cieszę się, że wymieniasz genialny "Flet z mandragory" na pierwszym miejscu, bo dziwnym trafem ta powieść jest nawet przez fanów Mistrza zapominana.

Jeśli chodzi o meritum  - pozwalam sobie przyłączyć swoją mikrą osobę do świetnego towarzystwa. Nie dam sobie zamykać gęby. Jestem to winien moim krewnym z Podola i Małopolski Wschodniej: cioci która mnie nigdy nie wzieła na kolana, wujkom starszym ode mnie ledwie kilkanaście lat, z którymi nigdy nie zagrałem w piłkę... Oni sami też nie zagrali, za mali byli. 
I wielu innym z pokolenia moich rodziców i dziadków. 

Nie jestem agentem Putina, ani pożytecznym idiotą.
A żaden Lisiewicz nie ma prawa narzucać mi, co powinienem myśleć.

Wróg mojego wroga nie staje się moim przyjacielem. Czasem tylko bywa sojusznikiem.
Obrazek użytkownika max

max
Przyznaję - czytam kolejne komentarze, i próbuję, na miarę późnej godziny 23, odpisywać - jestem co najmniej zdziwiony. ;)
Myślałem, ze komentatorzy mnie "zjedzą".
Ruski agent, to było najmniej z tego, co się spodziewałem.
Pomyślałem, a co tam, trudno, nie ubędzie mnie.
A miałem dość cokolwiek (wg mnie) jednostronnego spojrzenia na sprawy ukraińskie.
Sam coś tam piskałem wcześniej, ale kto ja, co ja, teraz, po raz kolejny, odezwał się Łysiak. To postanowiłem, tutaj unas, tyle mogę, wziąć go w obronę, bo suchej nitki na nim nie zostawiają. Wydają mi się znamienne te linki, w moim pierwszym komentarzu, prawda?

A "Flet z mandragory"...
Czytałem, pierwszyraz, jako nastolatek. Ostatnio drugą, przerobioną przez samego Łysiaka, przepisaną należałoby powiedzieć, (chciało mu się?? widać, tak..), wersję.

Obie mają ten magnetyczny urok, nie umiem powiedziec, która lepsza, urok opowieści gdzie wszystko niby oscyluje na granicy jawy i snu, a jednocześnie postacie, opisane mechanizmy funkcjonowania totalitarnego aparatu przymusu, są tak ostre i tak prezyzyjnie nakreślone.Lubi się paradoksalnie, wicekata, głównego bohatera (jednak się nawraca), nawet "księcia tortur" Roberta. A Makis-szatan jest tak namacalnie rzeczywisty, plugawy, wyrafinowany, mądry i zły, że dreszcz przejmuje. 

Dość! :)
Dość popuszczania cugli moim zachwytom, nie o tym miało być.

Ro, moja, świętej pamięci, babcia była z Wołynia. Kto raz słyszał jej opowieści, nie zapomni. Miała ten talent, właściwy ludzion z Kresów, ze opowiadać umiała. Można było słuchać 10 raz tej samej historii, a i tak dalej słuchało się z otwartymi ustami, jak baśni, niestety baśni niwbezpiecznie prawdziwej i, jak to z czasów wojny, krwawej. Opowieści o Rosjanach, Niemcach, Żydach i Ukraińcach. Paradoksalnie, w tych jej opisach upiornych przecież czasów, Niemcy wypadali najlepiej. O, to nie znaczy, że dobrze...

pozdrawiam...

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Ellenai

Ellenai
Jesteś jedną z ostatnich osób, z jaką chciałabym się ewentualnie pokłócić :) Dlatego o Łysiaku nie będzie. Będzie natomiast o mojej Babuni (ze strony Mamy), która też uciekała z Wołynia.
Tak jak Twoja, również stosunkowo najlepiej wypowiadała się Niemcach. Jednak najgorzej z kolei wcale nie mówiła o Ukraińcach, choć to oni pozbawili ją rodzinnego domu i to przed nimi musiała uciekać. Zawsze mi powtarzała, że najgorsza zaraza, to bolszewicy. A ja Jej uwierzyłam.
Wychowywałam się w PRL, więc co najmniej część tego Jej przekonania mogłam zweryfikować sama.
I dziś powiem, że, choć nie zgadzam się z przywołanym przez Ciebie powiedzeniem, że "wróg mojego wroga jest moim przyjacielem", to twierdzę, iż wróg bolszewika jest moim aliantem i będę go wspierać do czasu, póki tego bolszewika będzie bił. Potem moze sama bedę musiała go zastrzelić, jeśli zagrozi mojej rodzinie, ale dopóki goni bolszewika, będzie miał moje wsparcie.
Możesz to sobie nazwać zwierzęcym antykomunizmem :))
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
napisałaś: "wróg bolszewika jest moim aliantem i będę go wspierać do czasu, póki tego bolszewika będzie bił. Potem moze sama bedę musiała go zastrzelić, jeśli zagrozi mojej rodzinie, ale dopóki goni bolszewika, będzie miał moje wsparcie."

Nie potrafiłabym lepiej oddać tego co czuję w związku z wojną na Ukrainie.
Choć może rozszerzam nieco pojęcie wroga. W stosunku do Polaków imperium carskie tylko niewiele było lepsze od bolszewizmu.
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika max

max
Dzień dobry i witam :)

I pozwolę się z Tobą nie zgodzić. Imperium rosyjskie było  lepsze od bolszewizmu. Utrata niepodległości była rzeczą straszną, do czego walnie przyczynili się Rosjanie. Przy czym nie zapominajmy o roli Prus, Fryderyka, i tej boleściwej austriackiej Marii Teresie...

Wychowaliśmy się na naszych poetach romantycznych, opłakiwali utraconą Poslkę i opłakiwali słusznie. Ale wtedy jeszcze nikt nie wyobrażał sobie, ze może powstać coś tak obrzydliwego jak komunizm. Imperium carskie zabrało nam państwo, bolszewicy plugawili dusze.

Załączam pozdrowienia od posła do rosyjskiej Dumy, Romana Dmowskiego. :)

I swoje własne :)

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
napisałam, że było lepsze ;), choć niewiele. Oni też próbowali dobierać się do dusz. Gorzej im to wychodziło, bo zachowali tyle przyzwoitości, że nie wymordowali wszystkich elit.
"Jedynie" uczestników walk. Tak, sarkazm zamierzony.

Carska Rosja miała tylko kulturową pozłotkę, wewnątrz zawsze był azjatycki najeźdzca, który w całej pełni objawił się w czasach bolszewizmu.
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
"Carska Rosja miała tylko kulturową pozłotkę, wewnątrz zawsze był azjatycki najeźdzca, który w całej pełni objawił się w czasach bolszewizmu." Za te słowa kota bym ozłocił. Różnica między Sowietami a Romanowami polega na skali dokonywanej zbrodni i stopniu fanatycznego cynizmu - jakkolwiek by ta zbitka zabawnie nie brzmiała...
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
więc na to, że będę miała pozłotkę mądrali wink
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika max

max

Różnica między Sowietami a Romanowami polega na skali dokonywanej zbrodni i stopniu fanatycznego cynizmu

Święte słowa, też się mogę pod nimi podpisać. Stopniowi zezwierzęcenia bloszewickiej "dyktatury proletariatu" dorównuje tylko nazizm i co bardziej zdegenerowane reżimy w państwach III Świata.

 

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Danz

Danz
Jedna poprawka, Putin nie działał bez poparcia kanclerzycy Merkel. Jest coraz więcej faktów, które potwierdzają nieoficjalny układ Merkel-Putin.
Pozdrawiam serdecznie.

Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów. 
Empedokles

Obrazek użytkownika max

max
Oczywiście.
I nie zapominajmy o żabojadach. "Mistral" jednak został przehandlowany, no, popatrzcie.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Ellenai

Ellenai
Ja także zgadzam się z tym spostrzeżeniem. A mówiąc bardziej konkretnie - nie zakładam, by Putin konsultował swoje plany aneksji Krymu i działań wojennych w Ukrainie wschodniej z Angelą Merkel, natomiast jestem absolutnie pewna, że z wielu rozmów, jakie ze sobą przeprowadzili przed jego agresją na Krym, odczytał między wierszami przywolenie na takie działania. Doskonale wiedział, że UE w obliczu jego działań zachowa się dokładnie tak, jak się zachowała. Wiedział, że nikt mu się ostro nie postawi. Także Wschód Europy, bo jedyną przeszkodę, jakiej mógł się w takiej sytuacji obawiać, usunął 10 kwietnia 2010 roku.
Obrazek użytkownika max

max
@Ellenai
Ależ Ty wiesz, że darzę Cię nieodmienna sympatią. Nawet jeżeli mamy różne zdania na pewne tematy. :)
Akurat to chyba nie ja pisałem o wrogu mojego wroga - w mojej wersji brzmiałoby to ździebko inaczej. Na przykład tak: bedę wspierał słabszego wroga przeciwko silniejszemu wrogowi, do czasu. :)

A tak przy okazji, coś mi się przypomniało. Pamiętasz casus Piłsudskiego i Białych? Jakie mieli do niego pretensje, ze wstrzymał ofensywę i nie pomógł rosyjskiej kontrrewolucji? Co prawda, Denikiny i Kołczaki nie oderowali Polsce nic w zamian za pomoc.:)
Ale, jednak...

I co, dobrze zrobił Marszałek, czy źle? :)

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Ellenai

Ellenai
Już dla samej tej deklaracji warto było się z Tobą nie zgodzić laugh.
Wydawało mi się, że wspominałeś pod jakąś notką coś o tym "wrogu wroga" (oczywiście kpiąco), ale mogłam się pomylić. Z Twojego wyjaśnienia wynika jednak, że akurat tę kwestię pojmujemy podobnie. Ja wszak też nie napisałam nic, co by drastycznie odbiegało od Twojego: "będę wspierał słabszego wroga przeciwko silniejszemu wrogowi, do czasu." Rosja jest dla mnie silniejszym wrogiem i bardziej niebezpiecznym ze swoimi imperialnymi zakusami. Co więcej, była tym wrogiem (obok Niemców) od zarania naszych dziejów.
Mimo wszystko wolę mieć za sąsiada Ukrainę - kraj porównywalny wielkością, przed którym mozna w razie potrzeby próbowac skutecznie się bronić. Wynika to także z tego, że nie wierzę w żadne gwarancje krajów stowarzyszonych w NATO. Mozemy liczyć wyłącznie na siebie samych. Do tego Rosja to gniazdo bolszewizmu. Nonsensem jes przyjmowanie założenia, iż "Rosja się demokratyzuje i trzeba jej w tym pomóc". Takie farmazony mogą opowiadać ci, którzy Rosji nie znają i nie rozumieją, że Putin wariatem nie jest i kontakt z rzeczywistością jak najbardziej ma. Ma większy kontakt z rzeczywistościa niż ci, którzy takie bzdury plotą.

Ukraińcy moimi przyjaciółmi nie są i nie będą. Takie stawianie sprawy jest równie niemądre, jak obdarzanie każdego, kto ma odmienne zdanie na temat konieczności pomocy dziś Ukrainie ode mnie, epitetem ruskiego agenta. Dziś Ukraina po prostu stanowi jedyną tamę dla Rosji przed naszą granicą i dla mnie to jedyny powód, dla którego pomaganie jej w tym jest w naszym własnym interesie.

Piszesz o Piłsudskim. Myślę, że w każdym takim przypadku nalezy przeanalizować sytuację.
Nie wiem jak bym postąpiła w jego sytuacji. Po prostu nie wiem.
Moje dzisiejsze stanowisko w sprawie Ukrainy dyktuje mi mniej moja wiedza polityczna, a bardziej intuicja, która mnie rzadko zawodzi. Widzę, że giną ludzie, którzy nie wtargnęli na obce terytorium, ale to właśnie ich terytorium zostało naruszone. I nie przekonuje mnie argument, że obalili "legalną władzę". Nasz rząd jest również "legalną władzą", a jednak nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby udało się go obalić siłą skoro nie można inaczej. Janukowycz był namiestnikiem ruskim, a wybrały go ukraińskie lemingi. Dlaczego miałby być nietykalny i dlaczego obalenie kacyka miałoby źle świadczyć o obalających go?
Obrazek użytkownika max

max
Też nie wiem, czy Piłsudski zrobił dobrze, nawet jeśli nam łatwiej oceniać z perspektywy blisko wieku. A on musiał "na gorąco" podejmować decyzje. Ake to był tylko dygresja.

Tak, śa tacy, którzy plotą duby smalone o demokratyzaji Rosji. Jasne, a czworonozny kolega w czarno-pomarańczowe paski został wegeterianinem, bo nawrócił się na New Age, z uwagi na erę Wodnika. :D

Nasz rząd jest również "legalną władzą", a jednak nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby udało się go obalić siłą skoro nie można inaczej. Janukowycz był namiestnikiem ruskim, a wybrały go ukraińskie lemingi. Dlaczego miałby być nietykalny i dlaczego obalenie kacyka miałoby źle świadczyć o obalających go?

O, dokładnie, o tym właśnie pisałem kilka dni temu na blogu Alchymisty. Że sympatia dla Uklrainy może (w naszym przypadku) wynikąc także z faktu, że chciałoby się tuskarnię pogonić w czorty, choćby za pomocą warianty ulicznego, bo przeciez cholera człowieka bierze...

Ale tak nie można, nie wolno, to ostateczna ostateczność. Nigdy nie wiadomo, jakie bedą ostateczne efekty, zazwyczaj złe. Proszę, spójrz na Wschód. Ukraińcy dali się wypuścić. Wbrew pozorom, nie mieli "noża na gardle", sami zdecydowali się na taki wariant. I co z tego, ze pewnie spora częśc poszłą na Majdan w dobrej wierze? Teraz widzimy efekty, a powoli zaczyna być jasne, kto naprawdę inspirował Majdan.

Naprawdę marzy się nam Majdan? Trupy?
Gdy mamy jeszcze inne możliwości (oni tez mieli!).
Na szczęście, Polacy to nie Ukraińcy.
Na szczęście.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Ellenai

Ellenai
Naprawdę marzy się nam Majdan? Trupy?
Gdy mamy jeszcze inne możliwości (oni tez mieli!).
Na szczęście, Polacy to nie Ukraińcy.
Na szczęście.


Nie lubię byc dosłowna, ale chyba tym razem inaczej się nie da.
Mam w dupie demokrację i te niewyczerpane możliwości, jakie posiadamy.
Ile są one warte, doświadczamy przez ostatnie 7 lat.
Nie marzą mi się nie tylko trupy, ale nawet tylko demonstracje, w których przeciwko ludziom używa sie brutalnej siły. Ale czasem nie ma innego wyjścia, a powtarzanie mantry, że wszystko da się załatwić pokojowo jest li tylko wyrazem naiwności.
W roku 1980 byłam już dorosła. Jeśli nawet nie wiem jak to jest, gdy strzelają do ciebie ostrą amunicją, to wiem, jak to jest, gdy strzelają gumowymi nabojami i walą na oślep ZOMO-wskimi pałami. Wiem jak padają ludzie dosięgnięci gumową kulą i jak można nią wybić człowiekowi oko.
Wiem jak trudno jest uciekać, gdy jest się oślepionym gazem. I wiem jak boli uderzenie pały.
A zarazem wiem, że czasem trzeba się na to zdecydować.
Nie mnie, w moim wygodnym fotelu, rozstrzygać czy Ukraińcy mieli inne mozliwości, czy ich nie mieli.
Jeśli ktoś decyduje się przelać własną krew w obronie swojej wolności, ja to bezwzględnie szanuję.
Nawet wtedy, gdy okazuje się, że ktoś to niecnie podsycał czy wykorzystał.
Także przez wzgląd na naszą własną, polską historię.
Obrazek użytkownika ro

ro
Miło być mylonym z Maxem, ale dla porządku: to ja napisałem (i któryś raz powtarzam):

Wróg mojego wroga nie staje się moim przyjacielem. Czasem tylko bywa sojusznikiem.
Obrazek użytkownika Ellenai

Ellenai
W takim razie to oznacza, że w tej akurat kwestii zgadzam się z Wami oboma :)
W ramach pokuty za moje gapiostwo, wybieram sobie karę pomylenia mnie z Szarym Kotem. Będzie to dla mnie prawdziwa przyjemność :)

Przy okazji...
Piszesz w innym komentarzu:  "Poproszę o jeden w miarę przekonujący argument, że "wolna i demokratyczna" Ukraina będzie dla Polski bezpiecznym sąsiadem.
A ja w takim razie też poproszę. Poproszę o jeden w miarę przekonujący argument, że w przypadku zagarnięcia Ukrainy przez Rosję, to Rosja właśnie będzie dla Polski bezpiecznym sąsiadem.

 
Obrazek użytkownika ro

ro
Nie będzie!
Rosja z definicji jest bezpiecznym sąsiadem dla Indii na przykład.
Albo dla Chile.

Nie wchodzę, czy bezpiecznym sąsiadem byłaby dla jakiegoś kraju samostijna Ukraina - ale jestem przekonany, że dla Polski nie.

Dlatego nie widzę większego sensu zarówno w popieraniu Ukrainy przeciw Rosji, jaki i Rosji przeciw Ukrainie.
Nie chcę rozwijać wątku, jaki układ uważałbym za najkorzystniejszy dla Polski, bo nie chcę ranić uczuć tych, którzy na Ukrainę stawiają. 

Trzeba zwalczać Rosję. Każdy polityk z kraju mającego zaszczyt sąsiadować z Rosją, powinien mieć na nachtkastliku "Żywot Katona", a na ścianie naprzeciw łóżka mapę drogową "Rosja - wzdłuż i wszerz na jednym baku".

By nie było: ja też popieram Ukrainę przeciw Rosji. W sposób, na jaki potrafię się zdobyć.
 
Obrazek użytkownika Ellenai

Ellenai
I z tym, co napisałeś teraz, trudno byłoby mi się nie zgodzić. Z drobnym zastrzeżeniem, że napisałeś dwie wykluczające się wzajem opinie:
1. nie widzę większego sensu zarówno w popieraniu Ukrainy przeciw Rosji, jaki i Rosji przeciw Ukrainie
2. ja też popieram Ukrainę przeciw Rosji. W sposób, na jaki potrafię się zdobyć.


Jeśli dobrze rozumiem, to jednak ten sens popierania dziś Ukrainy przeciwko Rosji dostrzegasz.

Rosja zawsze była dla nas sąsiadem bardzo niebezpiecznym. Dziś niebezpieczny jest już choćby tylko ten krótki odcinek, na którym sąsiadujemy z Obwodem Kaliningradzkim. Rosja sąsiadująca z nami także przez dzisiejszą granicę polsko-ukraińską, to niebezpieczeństwo wyjątkowo realne i groźne.
Czy Ukraina bedzie niebezpiecznym sąsiadem, tego nie wiem. Na razie, przez ostatnie kilkanaście lat, nie okazała się być takim. Jak będzie w przyszłości, to będzie zalezało od tego, jakie siły ostatecznie dojdą tam do decydującego głosu. Dziś jednak sytuacja jest taka, że Ukraina nie myśli o agresji na Polskę, natomiast jest przedmurzem dla Rosji, która na niej skupia swe zapędy, a nie na naszym kraju. Dlatego własnie dziś powinniśmy być jej sojusznikiem. Jak długo? Dopóki będzie to dla nas dobrym rozwiązaniem.

Rosji byłoby wyjątkowo na rękę, by podgrzać wszystkie animozje, jakie dzielą nas od Ukraińców.
I robi to wyjątkowo konsekwentnie. Moja pretensja do ludzi inteligentnych, takich jak Łysiak, zasadza się na tym, że - zapewne mimowolnie - wpisują się w ten kremlowski zamysł.
Polacy wiedzą i pamiętają o Wołyniu - nawet wtedy, jeśli tzw. czynniki oficjalne mają problem ze zrozumieniem rzeczy absolutnie podstawowej - że było to ludobójstwo, a do tego wyjątkowo okrutne.
Ale Polacy wiedzą też, czym jest Rosja. Przynajmniej więszkości z nich ta jedna i druga wiedza obca nie jest.

Łysiak niestety, oprócz przywołania zdarzeń, które wszystkim są znane, pozwolił sobie na bezrefleksyjne przekalkowanie fałszerstwa dla wsparcia swojego stanowiska. Cytuję: "vide raptowna dymisja biskupa rzymskokatolickiego na Ukrainie, twar­dego obrońcy polskości, Mariana Buczka. Komentatorzy europejscy zauważyli, iż nastąpiła ona bezpośrednio po watykań­skiej audiencji (u papieża Franciszka) premiera Jaceniuka, „który chciałby, żeby w kościołach rzymskokatolickich modlono się za duszę Stepana Bandery, a wszyscy biskupi byli ukraińskimi nacjonalistami”. Buczka zastąpił biskup Szyrokoradiuk, mający opinię nieprzejednanego „pola­kożercy”

A oto fragment wywiadu z tym nieprzejednanym polakożercą.Może warto sie nad nim zastanowić, bo wydaje się być interesujący.
Z ks. bp Stanisławem Szyrokoradiukiem administratorem diecezji łuckiej Kościoła rzymskokatolickiego rozmawia Jarosław Wróblewski (dla portalu Fronda.pl).

Red. Dosyć zaskakujące, że podpis ks. biskupa widnieje pod treścią Orędzia Wołyńskiej Rady Kościołów. Wcześniej abp Lwowa Mieczysław Mokrzycki dystansował się wobec takich fałszywie pojednawczych listów ukraińskiej cerkwi grecko-katolickiej w sprawie 70 rocznicy ludobójstwa na Wołyniu.

A gdzie to orędzie jest?

Red. Wydrukowała je dziś w ramce na drugiej stronie „Gazeta Wyborcza”.

Oni wpisali mnie do takiej rady, ale nigdy nie byłem na tej radzie.

Red. Orędzie podpisane zostało przez duchownych: metropolitę Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego Nifonta, metropolitę Mychaiła z Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego, biskupów Wołodymyra i Jozafata z Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, administratora diecezji łuckiej Kościoła rzymskokatolickiego bpa Stanisława Szyrokoradiuka oraz dwóch pastorów przedstawicieli Kościoła protestanckiego...

Mnie tam nie było na tej radzie. Oni robią świństwo. Jestem w Kijowie, a oni zebrali się i napisali. Nawet nie wiedziałem, że przygotowali takie orędzie.

/.../

Red. Czyli ksiądz dystansuje się od tego listu?

Tak. To jest zmanipulowanie i proszę wiedzieć, że ono będzie jeszcze niejedno. Mojego podpisu tam nie ma, chyba że jest podrobiony.

Jakie ksiądz ma wobec tej wołyńskiej tragedii zdanie. Trzeba przeprosić Polaków, wyjaśnić prawdę do końca?

Oczywiście. Trzeba to nazwać tak, jak to się naprawdę nazywało.

Red. W tym orędziu napisano o „krwawej konfrontacji między Ukraińcami i Polakami na Wołyniu”.

Nie było konfrontacji to była rzeź wołyńska. Nie było żadnej wojny między Polakami, a nimi. Nie było nienawiści. Oni czyścili to terytorium w brutalny sposób z Polaków. Jednoznacznie mordowali Polaków. Nie wykluczam też ofiar z drugiej strony, także ci Ukraińcy, którzy ratowali Polaków byli mordowani. Jest o tym multum źródeł. Trzeba prawidłowo to nazwać. To na pewno nie była konfrontacja. Absolutnie się na to nie zgadzam.

Red. Uda się ukazać tą prawdę?

Pracuje nad tym wiele komisji. Będą prace naukowe i konferencje na Wołyniu. Będę w nich uczestniczył i mówił prawdę. To orędzie to jest robienie polityki. Na podstawie dokumentów będą pisane konkretne komunikaty jak było naprawdę. Ta prawda musi być przyznana. Byłem wychowywany w takim czasie, że nie wiedziałem o tym co, się działo na Wołyniu. Nie można więc mówić o wojnie, o konfrontacji narodów, jeśli Ukraina nawet o tym nawet nie wiedziała. To się działo na Wołyniu. Nie można tego teraz spychać na wspólnotową odpowiedzialność. Musi być konkretnie powiedziane, kto jest winny, a nie cały naród ukraiński.

Red. W orędziu jest mowa o tym, że „nie mamy prawa osądzać, a tym bardziej karać czy się mścić”. Choć przecież ludobójstwo, straszne zbrodnie należy osądzać...

Tu będzie robione dużo manipulacji. Cały lipiec będzie poświęcony nabożeństwom w intecji niewinnych ofiar ludzkiej nienawiści.

Red. Ksiądz biskup uważa, że Ukraińcy mają świadomość strasznej krzywdy wyrządzonej Polakom?

Prości ludzie mają taką świadomość, mają ją starsi ludzie, widziałem to gdy odprawiałem nabożeństwo we wioskach, mówili „chyba my winni, że to było”. Z drugiej strony, miałem wrażenie, że duchowni grecko-katoliccy jak rozmawialiśmy o tym, to albo nic nie wiedzą, albo nie chcą wiedzieć. Łatwiej im mówić o konfrontacji niż przyznać prawdę. To jest bolesne. Nie wiem czemu tak poważnie biorą tą Wołyńską Radę Kościołów, jeśli ona nic nie znaczy.


 
Obrazek użytkownika ro

ro
Aż tak wielkiej sprzeczności nie ma...

Są sytuacje, kiedy wstrzymanie się od głosu, wbrew sobie, jest poparciem.
Nie wołam, jak ksiądz Tadeusz: "najpierw niech rozliczą ludobójstwo".
Milczę.

[...]

Granice.
Dziś wspólne granice nie mają praktycznie znaczenia. Zagrożenie ze strony Rosji byłoby takie samo, gdyby granica z Rosją była tylko w poprzek Mierzei Wiślanej, jak i wówczas, gdyby ciągnęła się od Braniewa po... Zgorzelec.
Zresztą i bez Ukrainy ta granica jest dłuższa niż tylko wzdłuż województwa królewieckiego (wolę tę nazwę). O Łukaszence jest ostatnio cicho, ale i co do niego nie mam złudzeń.   

To dobrze, że ów Ksiądz Biskup tak mówi.
To bardzo dobrze, że w tym przypadku Łysiak się myli. Pewnie nie sprostuje, nie przeprosi - ja bym to zrobił, Łysiak nie. Za bardzo jest w sobie zakochany, w dodatku ze wzajemnością.
 
Obrazek użytkownika nurni

nurni
Nie mam specjalnej ochoty by przekonywać że książki Łysiaka znam - dość powiedzieć że tym nickiem posługuje się od parunastu lat.

Waldemar Łysiak podnosi iż mówiac w pewnym skrócie nie tylko Ruskim ale i Ukarińcom śmierdzi z pyska.. Przepraszam za ten kolokwializm - niestety do tego sprowadza się ta publicystyka.

Moment jest bardzo istotny. Ukraina walczy właśnie z odrodzonym bolszewizmem. I to walczy nie tym czym Łysiak operuje świetnie czyli piórem, ale własną piersią, codziennie krwią.

Boje pana Łysiaka z Rosją polegały wyłacznie na tym że w 896-ciu felietonach przekonywał że ZSRR bardzo zwalczał. Mogę się pomylić o 10 tysięcy takich wywiadów czy felietonów. Wynikało z nich że walczył bardzo dzielnie, niestety dopiero po zmianie systemu okazało się jak przebiegle. Tu zmienił literkę, tu mrugnął perskim okiem, a tam to nawet umieścił aluzje!

Pisarz znany z tego że przekonywał jak powinien być znany ze swego bezkompromisowego oporu wobec ZSRR, przekonuje dziś że naszą racją stanu winna być najgłębsza rezerwa wobec Ukraińców.
Pisarz przypadkiem trafił jak przysłowiowa śliwka w gówno - tego samego dowiedzieliśmy się dziś od premierzycy Kopacz. Taki to już pieprzony los kieszonkowych nonkonformistów.

Ellenai w innym wątku podnosi że syn Łysiaka jest akurat w pewnej opozycji do dbającego o swą legendę (jak chyba nikt na świecie) ojca - ale zostawmy ten wątek:)

Interesujący wydaje mi się tajming - sukces pułkownika Putina nie jest przesądzony a zabiegi Ukrainców o tfu! imperialistyczne wsparcie USA skazują go (Putina) na długa drogę do zwycieśtwa nad ukrainskim "faszyzmem".

Pisarz Łysiak jest osobą niesłychanie czuła na to co ważne - widać dlatego wszelkie wzmianki o swojej osobie traktuje jako warte tylko stu odpowiedzi. Od zawsze traktowałem to jako dopust Boży - trzeba być chyba Waldemarem Łysiakiem by godzić się na serie "Łysiak na łamach" gdzie wywiadowca co raz zwraca się do WŁ per "mistrzu" - a mistrz nie widzi w tym nic śmiesznego....


Tak Łysiakowi jak i innemu czułemu na swym punkcie ks Zaleskiemu życzę by gościli tylko po "banderowskiej","faszystowskiej" stronie Ukrainy. Na terenach już opanowanych przez Rosje Polak może być tylko skopany.
Tedy życzę Waldemarowi Łysiakowi podrózy na tereny opanowane przez tzw "separatystów". By na własnej rzyci skonfrontował swą heroiczną (być może) walkę piórem, z realiami. Niech spróbuje pochodzić z polską flagą tak w Doniecku jak i w Kijowie. A jak przeżyje to pierwsze to niech nam o tym opowie.

ps.

Nurni to co prawda bohater nierównego "Statku", ale wiele osób widzi w nim i bohatera "Fleta z mandragory".
Co by tam nowego pan "mistrz" nie napisał to uważam że literacki Nurni to naprawde fajny gość.:)
Nie zmienie nicka nawet jak panu pisarzowi jeszcze bardziej się pogorszy.
Nic mnie to zresztą nie obchodzi.

 
Obrazek użytkownika Danz

Danz
Wydaje się, że Ukraina już skapitulowała, teraz pewnie przyjdzie czas na Mołdawię. Na Ukrainie jeszcze wiele może się wydarzyć (staram się być optymistą w tym temacie). Na razie jest kapitulacja i przyjęcie żądań Putlera.
Bardziej niepokoi mnie obecna sytuacja w Polsce, gdy w
schodnia ściana Polski powoli brunatnieje (Rosja, Białoruś, Ukraina), w tym czasie Polacy grillują i cieszą się "pokojem", jakby nie zdając sobie z grozy sytuacji międzynarodowej.
Ba mają nową panią premier, której "kopaczyzmy" to doskonała pożywka dla satyryków, albo surrealistyczna komedia dell'arte.
Zgroza.

Pzdrawiam.
 

Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów. 
Empedokles

Obrazek użytkownika nurni

nurni
Nie skapitulowała.

To raczej od Ciebie powinien dowiedzieć się jak to imperialistyczny kongres USA zareagował na przemówienie "banderowca"" Poroszenko.

Pzdr:)
Obrazek użytkownika Danz

Danz
To zależy kogo słuchasz, CNN czy Fox-News.wink
Ogólnie mówiąc, to administracja Obamy jak zwykle "umyła rączki" i zostawiła Ukraińców na pożarcie. Takie jest moje subiektywne zdanie.
Pozdrawiam.

Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów. 
Empedokles

Obrazek użytkownika nurni

nurni
Po Obamie, przysięgającemu w w-wie że USA nas obronią - to wiadomo czego mozna sie spodziewać.

Wydaje mi się że siła USA nie jest najgorszy w historii prezydent ale pewna amerykańska tradycja.
Ameryka opuściła tylko Wietnam - a i to w warunkach, gdy ten południowy był po prostu skończony.
Mocarstwu numer jeden zależy na swej wiarygodności, Ameryka może być postrzegana jako nierychliwa, milcząca, nie zainteresowana, ale ta deklaracja była całkiem ważna. I nie ze względu na Obamę, ale amerykańską tradycje.
Niemcy czy Anglia mogą sobie pozwolić na wiarołomostwo - USA nie może.

Stąd chyba wspolna deklaracja szefa demokratów i republikanów że dla Ukrainy trzeba zrobić wszystko, a nawet więcej.
Obrazek użytkownika Danz

Danz
No cóż, na temat Obamy mam swoje zdanie... 
Obama to bardziej celebryta, wielbiciel golfa i dobrych win...  Nie mający pojęcia gdzie jest Europa i o co właściwie chodzi w tej polityce.  No bo czemu nie mielibyśmy się "kochać", przecież jesteśmy "myślącymi ludźmi".
W temacie amerykańskiej polityki polecam Charlesa Krauthammera (waga ciężka, jeśli chodzi o wszechstronną analizę polityki wewnętrznej i zewnętrznej USA). Charles Krauthammer to tęga głowa i chłodny umysł.  Jeszcze raz polecam.

http://www.washingtonpost.com/opinions/charles-krauthammer-the-islamic-s...

Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów. 
Empedokles

Obrazek użytkownika max

max
Nie wiem, dlaczego akurat Smok Gorynycz został tutaj przywołany. :)
O ile mi wiadomo, od kilku miesięcy administruje i moderuje "po cichu", nie komentując.

Jako admin "techniczny" sprostuję tylko jedną kwestię. Głosowanie - łapki, gwiazdki - jest jednorazowe. I nie bazuje na "cookies" przeglądarki (wtedy zmiana browsera, czy tez wyczyszczenie cache'a dawałoby możliwosc "powtórki"), bazuje na identyfikacji (takiej czy innej, powiedzmy, że teraz ja nie chcę wszystkich detali publicznie zdradzać) użytkownika.

Sprawdzę jeszcze maszynerię w wolnej chwili, aby być pewnym nie na 99%, ale na 100%. :)

A Smok?
Komentarza czy notki Smoka nie widziałem od... maja? Czerwca?

Rozumiem, że z jakiś przyczyn jesteście na wojennej ścieżce? 
Trochę mi się posypało na głowę cegieł ostatnio, w tzw. "reali life" i nie jestem aż tak bardzo na bieżąco, co do życia portalowego, przyznaję.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika nurni

nurni

Nie wiem, dlaczego akurat Smok Gorynycz został tutaj przywołany. :)
O ile mi wiadomo, od kilku miesięcy administruje i moderuje "po cichu", nie komentując.


Aha:)

Czyli teraz to taka „niewidzialna ręka” !

Wychodzisz rano z domu – drzewa porąbane, karmnik dla ptaków zrobiony, trawnik przystrzyżony. Wiadomo kto za tym stoi.

Z kolei gdy następnego dnia zastajesz wszystkie opony przebite - to od razu wiadomo że sam sobie je podziurawiłeś!

 

Tak czy siak poruszająca jest ta chęć niesienia dalszej pomocy.

Inspiracja jest tu oczywista: Mat 6:1-4

 

Współcześnie inspiracją może być ostatni bastion antyfaszyzmu czyli armia rosyjska. Jakoś tym dobrym ludziom nie sposób wybić z głowy że ich pomoc jest zbyteczna. Takie mają zasady ! Będą pomagać póki nie uduszą swą przyjaźnią obdarowywanych.

 

Myślę Max że wszystko się wyjaśniło. Sami sobie przebijamy opony:)

Obrazek użytkownika Danz

Danz
Ten artykuł wyjaśnia wszystko:

http://www.washingtonpost.com/opinions/provide-ukraine-with-the-military...

The reality is that the beleaguered Ukrainian leader left Washington backed by considerable rhetoric from the Obama administration but little with which he can turn back the continuing Russian aggression against his country.
Rzeczywistość jest taka, że ukraiński przywódca opuścił Waszyngton mając polityczne poparcie w postaci "istotnej retoryki" w wykonaniu administracji Obamy , ale z niczym konkretnym co ostatecznie mogłoby odwrócić nieustanną  rosyjską agresję na jego kraj.

Artykuł jest datowany 19 IX 2014.

Pozdrawiam.

 

Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów. 
Empedokles

Obrazek użytkownika ro

ro
Poproszę o jeden w miarę przekonujący argument, że "wolna i demokratyczna" Ukraina będzie dla Polski bezpiecznym sąsiadem.

Nie proszę o argument żelazny, argument nie do odparcia, argument koronny...
Na prawdę!
Tylko o taki zwykły, przekonujący w miarę.

I jeszcze o jedno poproszę, jeśli mogę naturalnie.
O jakiś przykład wieszcza - poety, pisarza znaczy się, albo choćby publicysty zacnego, który najpierw krwią własną i piersią, a potem piórem pouczał.
Wiem, że tacy byli, nawet Virtuti Militari dostawali, ale stary już jestem, pamięć mnie zawodzi, albo nazwiska jakby trochę mniej znane, więc wdzięczny będę za wsparcie.
 
Obrazek użytkownika max

max
Ja takiego argumentu nie znam.
Też chciałbym go usłyszeć.

I, jak refren, chodzi mi po głowie pewien cytat z Dmowskiego. Z Dmowskiego. którego nie lubię, mam pretensje o wiele rzeczy, uważam za naganne jego umizgi do caratu, jak i wkurzają mnie warunki zawartego 20 lat pózniej pokoju ryskiego, takiego "bękarta endeków".
Ale jedną rzecz madrą Dmowski powiedział:

Jestem Polakiem i mam obowiązki polskie.

No, do czorta...
Tak jest.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika max

max
Dziękuję za komentarz, i za fakt, że Ty również się  u mnie na blogu pojawiłeś. To miłe, mimo że akurat się nie zgadzamy. Bywa. :)

A teraz odpowiem, ad rem.

Z premedytacją popłeniłem wpis z gatunku "ad autoritatem", odwołując się do autorytetu nie mojego, broń Boże, nie mam żadnego, ale do autorytetu Łysiaka. Bo tak naprawdę łatwiej jest obalić piramidę mitów jeśli dysponuje się nazwiskiem i prestiżem. Taki jest ten smutny świat.

Ale my przecież wiemy, ze jest troszkę inaczej. Liczą się fakty, argumenty, sens i logika. Dlatego nie zamierzam wdawać się w akademickie cokoowiek rozważania co Łysiakowi w trakcie pisania tekstu w duszy grało. Ja go szanuję, doceniam, nikogo do tego szacunku nie zamierzam przymuszać.

Ale przedstawił pewne konkrety, niewygodne konkrety. I ma na tyle siły przebicia, ze poszło, publicznie, w całkiem poczytnym piśmie. Jest Jaceniuk fanem banderowców - jest. Pisały zachodnie media, kto strzelał po obu stronach na Majdanie? Pisały. Stoją pomniki Bandery i innych zbrodniarzy po miastach ukraińskich? Stoją. Komentarz mój, złośliwy: Lenina obalają, a to GIEROJE. Był Janukowycz demokratyzvnie wybranym prezydentem? Był. Zdecydowali Ukraińcy, ze ulica, pięść, bejsbol i kałach lepsze od czekania na wybory czy impeachmentu? Zdecydowali.

I choćby litry pomyj na Łysiaka wylać (wcześniej pisałem o randze i klasie argumentów ad personam: syn, ruski agent, wiadomo...), choćby nie tylko był poróżniony z synem, ale miał pięć kochanek i kozła w łazience, trudno konkretnym faktom zaprzeczyć.
Marny pisarz - świetnie.
Badziewny felietonista - wybornie.
Głupi, nie rozumiejący "meanderów" polityki komentator - super.
Ale rzeczywistośc skrzeczy, wyje, i wyje głośno.
Nie można negować tejże rzeczywistości. 

A wszystko to - zmienia optykę. 
Niech wyjaśnią mi entuzjaści (kolejnej) ukraińskiej "rewolucji", dlaczego mamy im współczuć, bratać się? Wyrżnęli, róznie liczą, 100k+ [lus Plaków w trakcie drugiej wojny, współpracując z Niemcami. Nie żałują, chcą Przemyśl, pomnikom mordercom stawiają. Takie to proste, ocenić.

Ale media robią nam z mózgów, po raz kolejny, opiniopodatny roztwór.  Tu już nie chodzi o Łysiaka, który, niepokorny, miał odwagę powiedziec coś innego, niż sącza nam do głowy środki masowego przekazu. Swoją drogą - chwała mu za to, za odwagę i konsekwencję. Ma facet, przepraszam Panie za wulgaryzm, ale ma "jaja".

 

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika nurni

nurni
Ukraina budująca dziś swą tożsamość na walce z putinowską Rosją nie potrzebuje raczej jakichś specjalnych, wymyślnych tłumaczeń. Wsparcie dla nich wydaje mi sie oczywiste. Chyba że Rosja wcale nie była i nie jest dla nas żadnym zagrożeniem - w takim wypadku pardąsik.

Co do drugiej kwestii. 15 metrów od brzozowych krzyży żołnierzy bataliony Zośką na Powązkach leży ktoś kto walczył nie tylko piórem, ale i poległ w Powstaniu. Kto? Jak bedziesz to sam znajdź. 15, może 20 metrów.

Waldemar Łysiak na łamach to zbiór wywiadów z pisarzem Łysiakiem Waldemarem.
Pisarz Łysiak nie tylko w każdej z serii (a było ich) pozwala nazywać się "mistrzem" - "mistrz" w każdym odcinku opowiada o tym jak to strasznie cierpiał w PRL. To nieprawdopodobna ale niestety prawdziwa żenada.

ps.

Nie chcę Cię narazać na niepotrzebną wycieczkę na Powązki - skoro bufonada Łysiaka jest w sieci.
To i tu przeczytaj.
Niedaleko od brzozowych krzyży spoczywa Krzysztof Kamil Baczyński.
 

Strony

Więcej notek tego samego Autora:

=>>