Nie rozumiem...

 |  Written by ro  |  109
Niech mi to ktoś wytłumaczy, proszę, bo ja jestem za tępy.

We wtorek 27 października PKW ogłosiła wyniki wyborów. Prezdent Andrzej Duda mógł zwołać pierwsze posiedzenie Sejmu zaraz potem. 
Powiedzmy, że nowo wybranym posłom byłoby trudno się stawić we środę, ale nic nie stało na przeszkodzie, żeby już w ubiegły czwartek w południe pani Ewa Kopacz podała swój rząd do dymisji. 
Że co? Że przy poprzednich wyborach odczekiwano z tym kilka tygodni? 
No to co?

Wiadomo było nie od dziś, jacy ONI są! Po przegranych wyborach Komorowski nie dał sobie na wstrzymanie, nie pojechał na "zasłużony" urlop - urzędował pracowicie, podpisywał, co mu podsuwali do podpisu, jeździł z wizytami, wygłaszał swoje mądrości o Schtauffenbergach i AK, realizował przedterminowo budżet swojej kancelarii... 
To samo w przewidywaniu wyniku wyborów czynił tamten, a właściwie wciąż jeszcze czyni TEN sejm i rząd. Komorowskiego powstrzymać w maju się nie dało, ale rząd Kopacz, który już nie ma żadnej legitymacji do rządzenia - owszem.

Nie oczekuję od rządu Prawa i Sprawiedliwości i od prezydenta Dudy, że Polska z dnia na dzień rozkwitnie, że już natychmiast ruszy odbudowa tego, co tamci psuli przez osiem lat.
Ale do ciężkiej ...! Co stoi na przeszkodzie, żeby dalszy rozkład państwa powstrzymać: już, teraz, zaraz?!

Jeżeli w przedsiębiorstwie właściciel lub rada nadzorcza postanawia zmienić zarząd, to oświadcza przezesowi, że odwołuje go ze stanowiska, po czym prosi o oddanie pieczątki, służbowej karty kredytowej, laptopa i pilota do samochodu, zmienia kody do systemu alarmowego, a biurko pozwala opróżnić z prywatnych rzeczy pod okiem wyznaczonej osoby. Wypłaca byłemu już prezesowi stosowną odprawę, natomiast z całą pewnością nie pozwala mu na kierowanie firmą "jeszcze przez jakiś czas". 
W szczególnych przypadkach zaufani pracownicy byłego prezesa, których Kodeks Pracy nie pozwala zwolnić z dnia na dzień idą na przymusowy urlop. Załoga i "okoliczni zainteresowani" mają co komentować przez kilka dni, ale przedsiębiorstwo od takiej zmiany się nie przewraca i jeśli zmiana była właściwym posunięciem, wszystko szybko wraca na swoje tory. 

Niech mnie ktoś przekona, że wizyty zagraniczne Prezydenta w Rumunii, Francji czy Watykanie są ważniejsze od bieżących wewnętrznych spraw polskich. 

A może wcale nie było tak, jak myślimy, może z tym stanem państwa, z tym złym Komorowskim i Tuskiem, szkodliwą Platformą to była tylko taka... retoryka wyborcza? 

 
4.6
4.6 (10)

109 Comments

Obrazek użytkownika Tomasz A S

Tomasz A S
Na czym opiera Pan pewność, że te certyfikaty dla posłów tam na nich czekają? A także, że tabliczki z nazwiskami posłów są już przykręcone do przydzielonych im foteli poselskich?
Obrazek użytkownika ro

ro
Wydrukowanie zaświadczeń na firmowym papierze to kilka kliknięć.
Z podpisywaniem jest trochę gorzej, ale od czasu do czasu zdarza mi się podpisywać sto kilkadziesiąt dokumentów "za jednym zamachem". Zajmuje mi to niecałą godzinę.
Fakt, ręka potem trochę boli.
 
Obrazek użytkownika Tomasz A S

Tomasz A S
W Pana możliwości wierzę! Ale czy nie przecenia Pan możliwości PKW i administracji Sejmu?smiley
Obrazek użytkownika Max

Max
Jesteście niecierpliwi, rozumiem skądinąd, nie przegadam Was.
Nec Hercules... ;)
Ale wystrzelę na koniec przysłowiową partyjską strzałę.
PO/PSL rządzili, niech policzę, 8x365 dni (mniej więcej). Co daje 2920 dni.
Naprawdę sądzicie, że kolejnych kilka dni robi różnicę? 
Bo teraz zrobią "nie wiadomo co" - jakby wcześniej nie mieli dość czasu.
Pisałem o tym; taka, może i przyziemna, ale dalej logika. Warto jązastosować.

Istnieją naprawdę sensowne przyczyny, dla których nie zwołuje się pierwszego posiedzenia Sejmu "kukizowo" w następny dzień po ogłoszeniu wyników. Choćby taka, że nowi posłowie muszą sobie "ułożyć życie" - posiedzenie Sejmu z frekwencją 50% nie byłoby niczym sensownym. O innych rzeczach pisałem wcześniej, jak ustalenie składu personalnego nowego rządu, pisałem wcześniej. To nie jest prosta sprawa, taka na telefon jeden.

Stronniku, jedna sprawa - jesteś odrobinę niesprawiedliwy. Akurat Beata (i inni) wykonała pracę tytaniczną. Najpierw "załatwiła" prezydenturę Dudzie. Tak, to ona. Potem brała udział w kampanii parlamentarnej, objeżdżając setki, jak nie tysiące, miast, miasteczek i wiosek. Po drodze były wystąpienia publiczne, wywiady, debaty. A "zabawa" trwała dobre 10 miesięcy, od początku roku.

Co w tym czasie zrobił statystyczny wyborca? Postawił krzyżyk. Na PiS bądź na kogoś innego. Jego prawo - ale wiele zachodu to nie wymaga. Ten sam, statystyczny wyborca być może udzielał się bardziej, może był członkiem komisji wyborczej, co zabrało mu cały jeden dzień, nie licząc dwugodzinnego szkolenia i soboty rano.
I ten sam statystyczny wyborca przez ostatnie osiem lat w większości popierał PO i zapewnił nam taki "raj na ziemi", którego doświadczamy. Teraz, jak widać, po części dał się przekonać, postawił krzyżyk przy PiS - nie zapominając o obligatoryjnym wybraniu Niesiołowskiego.

Przez lata słuchałem tych utyskiwań na "złą opozycję", gdzie narzekający zapominali, że to Polacy Polakom zgotowali ten los, PO samo się nie wybierało. Jakieś pretensje do sąsiada, szwagra, kolegi z pracy, którzy optowali, wbrew rozsądkowi, za PO? Nie widziałem. Winna zła opozycja, bo nie przekonała do siebie mądrych inaczej wyborców. Cóż, jeśli ktoś upiera się nie widzieć rzeczywistości, tkwi w miłych dla samopoczucia iluzjach... Gorsze, że właśnie ci ludzie zafundowali i Polsce, i nam, rzeczywistość.

I Beata Szydło, i sztab wyborczy zrobili kawał dobrej roboty, objeżdżając, powiat po powiecie, i przekonując.Jeśli po tym nie mają prawa być przez chwilę zmęczonymi, to, przyznaję, nie rozumiem takiego podejścia. Jakimś cudem się udało. Dzięki ZL tuż pod progiem i Korwinowi, też pod progiem. 

Boję sie jednej rzeczy. Sprzedawanej i rozdawanej narracji anty-PiS. Już żwawo akceptowanej przez, jak inaczej, wyborców PiS. Przez te wszystkie lata, kiedy słyszałem: "ale to konstruktywna krytyka" miałem ochotę krzyknąć - to zróbcie lepsza partię, lepszą opozycję, przejmijcie władzę, w tym chorym systemie (demokratycznym). Nikogo od działania nie było, ale zawsze byli krytykanci. Fatalna ta opozycja - a ktoś się zająknął o wyborcach? Nie, wyborcy byli święci i nietykalni, a przecież "całe zło" to oni. Wiem, to się kłóci z tezami od prawa do lewa głoszonymi, o najlepszym możliwym ustroju.

No, ale takie są realia. Ludzie, obywatele, wybierają. Ci ludzie chcieli PO. A jak chcieli, to i nam PO sprokurowali, demokratyczna większość. Od nie wiem jakiego czasu już powtarzam - w tym wadliwym ustroju istotą jest wybór mniejszego zła. O innych aspektach tego ustroju, jak omnipotencja mediów, nie wspomnę.

Kończąc - głosując dałem kredyt zaufania PiS i Kaczyńskiemu. Zanim przystąpie do rozliczeń, poczekam rok, cztery lata. I ocenię. Jeśli Polska przestanie być klientem Berlina czy Moskwy, jeśli będzie mi się żyło lepiej - mają mój głos, znowu. Jeśli nie, nie mają. Tak po prostu. :) No, jest tego więcej, co oczekuję, czego nie chciałbym, ale za dużo, by pisać.
A na razie będę impregnowany na propagandę, tę z lewa i z prawa. Gdbym miał, choć po części, jej wierzyć, lata 2005 - 2007 jawiłyby mi się jako koszmar. A pamiętam, że było inaczej.

pozdrawiam

 

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Danz

Danz
Nie wiem na ile wiarygodny jest Samuel Pereira, ale znalazłem taki komentarz na tt:
 

"Relacje Kaczyńskiego i Szydło są coraz lepsze" mój informator miał rację. Doprecyzowałbym: poprawiają się

Poczekajmy, zobaczymy co się wykluje na zapleczu PiS-u, a wtedy będziemy recenzować.
Pozdrawiam.

Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów. 
Empedokles

Obrazek użytkownika Max

Max
U mnie pan Pereira budzi średnie zaufanie, choć może go krzywdzę.
Powiedzmy, że na wszelki wypadek wolę skrzywdzić brakiem zaufania, a potem się mile rozczarować. :)

A ten komentarz rodzi we mnie pewne skojarzenie. Przypomina mi się pytanie: "Czy przestał pan już bić swoją żonę?" :)
Bo jeśli się relacje poprawiają, tzn. co, były złe, tak?
Albo były świetne, a teraz pójdą do ołtarza, czy jak?
Nie pamiętam numerku u Schopenchauera, ale było tam coś o domyślnym narzucaniu rozmówcy nieudowodnionych tez - jako prawdy... ;)

PS. Przeglądając świetny tekst naszego Kolegi ( http://blog-n-roll.pl/pl/dlaczego-a%C5%BC-tak-nienawidz%C4%85#.VjjZnHUR9Bc ), znalazłem taki oto cytat:
Lis: "między B. Szydło a J. Kaczyńskim jest już bardzo ostro, wręcz na noże".

Jak teraz zestawimy Pereirę z Lisem wychodzi ciekawie, nie?

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Nec Hercules contra plures, ale jednak Twoja argumentacja do mnie trafia. Szczególnie strzał w dziesiątkę: czy stać nas na to, by kolegom, przyjciołom, znajomym, powiedzieć ot tak, po prostu: zrobiliście błąd, źle zagłosowaliście, baliście się PiSu tak bardzo, że nie baliście się o Polskę i o swój własny los? Ja kilka takich prób podjałem i na ogół było to doświadczenie gorzkie, szczególnie jeśli te osoby lubię lub są moimi krewnymi. Ale tez miałem wielką radość z oświecenia rodzinnych lemingów, gdy po prostu sami zrozumieli swój błąd. Tyle, że do tego by sie przyznać do błędu trzeba mieć coś więcej, niż siano w głowie i w tym tkwi główny problem.
Obrazek użytkownika Max

Max
Jesteśmy my i są oni.
Oni to politycy - my to Polacy, wyborcy.

Oczywiście życzę rządowi PiS jak najlepiej, bo życzę dobrze Polsce. Dlatego, że to PiS daje na ten moment, wedle moich skromnych kalkulacji, największe szanse na naprawę państwa.

Tym niemniej, pożegnam ich bez żalu, jeśli okaże się, że zawiedli moje zaufanie.

Wypozyczam prawa autorskie na uzywanie tej argumentacji w dyskusajch politycznych. Zdefiniowanie, na początek, Polaków jako wspólnoty, a potem przedstawienie racjonalnych argumentów dlaczego na giełdzie partii politycznych kupiłem akcje PiS - zazwyczaj eliminuje emocje, zacietrzewienie - o ile nie mamy do czynienia z mózgiem absolutnie wypranym. ;)

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika ro

ro
Po pierwsze nie jesteś sam...

Po drugie nie chodzi o krytykę, czy krytykanctwo - wściekamy się na sytuację stukrotnie wyśmiewaną w filmach lub podnoszącą ciśnienie, kiedy ktoś dzwoni na policję lub pogotowie, a dyżurny ma czas...

To prawda 2920 dni PO mogła i robiła, co chciała (tylko że większość tego czasu spędziła w błogim przekonaniu, że czeka ich "ciężka praca" w kolejnej kadencji). To prawda - dwa tygodnie to niespełna pół procenta z tego. A jeden tydzień - ćwierć. 
I wszystkie Twoje argumenty są słuszne; choć argumentu Danza też nie wolno pomijać (sz.b.t.j.t.!).
Jednak jeżeli ktoś skuteczniej oblał mnie zimna wodą, to raczej Pan Tomasz. Faktycznie, ci panowie z PKW jeśli by mogli z powodu narzuconego pośpiechu popełnić jakiś - oczywiście zupełnie niezamierzony błąd, to by go popełnili.
 
 
Obrazek użytkownika Krzysztof Karnkowski

Krzysztof Karnkowski
Po pierwsze, myślę, że skoro wiedzielli (czy też raczej "prezes wiedział") jak wygrać dwa razy w ciągu roku wybory, które miały być nie do wygrania, to i teraz wie, co robi. Po drugie zaś jestem przekonany, że wszystkie niszczone dokumenty są równocześnie kopiowane i trafiają tam, gdzie trzeba. Szeregowi urzędnicy nie mają interesu własnymi ciałami chronić skompromitowanej i przegranej góry. Za to mogą sobie jeszcze coś załatwić.
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
w wyścigu kopiarek i niszczarek, pesymistycznie stawiam na zwycięstwo tych drugich.
Może coś się uda skopiować, przechować, przekazać następcom. Coś jedynie, a wiele ważnych dokumentów bezpowrotnie zostanie utraconych.
Możliwe, że niektórzy, bardziej myślący i przewidujący szeregowi urzędnicy trochę się postarają, ale... większość, jak na szeregowych właśnie urzędników przystało, do tego odpowiednio ustawionych ideologicznie (w końcu skądś PO miała w Warszawie te tysiące głosów), z właściwymi koneksjami (jakże tak dopuścić do ważnych stanowisk element niepewny?) nie będą się szczególnie wysilać (co, jakieś polecenie służbowe było, czy jak?), a może i narażać. W imię czego? Tego okropnego Kaczora, któren zaraz ma ich z roboty wywalić i zaprowadzić ciemną noc kaczyzmu-macierewiczyzmu???
Czarno to widzę sad
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika Max

Max
No przecież mówię: wszystko przez to, że PiS wygrał wybory.
Jakby nie wygrał, nie byłoby trzeba martwić o dokumenty.
A teraz to już mogiła...
;)

A odrobinę poważniej: Houston do Apollo 13 - "Wracajcie!". "Tu Ziemia - wracajcie."
Bo dajecie się wypuszczać, mediom.
Ile już tych kaczek dziennikarskich było przez ostatni tydzień?
Cztery, pięć, sześć?
Codziennie "coś nowego".
A jeśli wyjątkowo nie kaczka, to podczepiony do informacji odpowiednio "zatroskany" komentarz.
 

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
wprowadzasz przejaskrawione tezy. Który to punkt w "Erystyce" Schopenhauera, bo kolejności nie pamiętam???
Należę do tej twardogłowej opcji, która chce rozliczeń i to nie zaledwie politycznych, czy nawet takich tam trybunałów stanu. Żeby zniszczyć mafię, trzeba ją wypalić żelazem. Zatem potrzebne są sprawy karne i bezwzględne więzienie.
Mam świadomość, że od razu nie da się tego zrobić, bo trzeba najpierw zapracować na poparcie społeczne, wprowadzaqjąc ważne dla zwykłych ludzi zmiany. Ale z czasem i po cichu.....
Jednak dowody trzeba gromadzić od początku i nie pozwolić na ich niszczenie.
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika Max

Max
Ja, Kocie drogi? :)
A nie jest przejaskrawieniem cały medialny szum na temat PiS, pretensje, że źle robi (choć jeszcze nie zaczął rządzić), dywagacje czy Szydło i Kaczyński dogadują się lepiej lub gorzej, zwyczajne plotki, "dobre rady", ostrzeżenia - a od wyborów minęło 9 dni! Uważasz cały ten, często histeryczny w tonie, zgiełk za normę? No, ja nie. Zachowujmy zdrowy dystans do rzeczywystości i nie dajmy się zwariować.

Groteskowy wpis Pereiry na Twitterze (zacytowany u nas przez Danza) najlepiej obrazuje jaki poziom absurdu osiągają niektórzy publicyści. Ciekawe, czemu cichy głosik szepcze mi do ucha, że chodzi tu, po prostu, o kasę. O nakład, o oglądalność, szeroko pojęta sprzedawalność.
A co, od zawsze, sprzedaje się najlepiej?
Tabloidy i sensacje.
No to częstują nas newsami na poziomie politycznego pudelka. Jak widać, popyt niemały - to i podaż rośnie.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
W mediach panują absurdalne spekulacje. Że Szydło niesamodzielna, bo ośmieliła się odpocząć, że PiS się kłóci (ciekawe skąd niby mają takie informacje??), że ten lub tamten będzie lub nie będzie ministrem....
Osobiście mam to w głębokim poważaniu. Ma być dobry rząd i tyle. Zupełnie nie przeszkadza mi , na ten przykład, informacja, że Antoni Macierewicz ma zostać Ministrem Obrony Narodowej, mimo, że w kampanii podano jako kandydata Gowina. Szkoda, że nie można go sklonować ;) i bsadzić jeszcze w MSW i służbach.... Ktoś wreszcie musi zrobić porządek.
Jedynie niepokoi mnie fakt, że PO może jeszcze wiele poniszczyć i napsuć. Tym bardziej perfidnie i świadomie, gdy wiedzą, że PiS będzie samodzielnie rządził. Casus Komorowskiego wiele mówi.
Szkoda, ze nie udało się temu zapobiec. W przypadku kancelarii prezydenta nie było takiej prawnej możliwości, tutaj była.
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika Max

Max
Mnie się kandydatura Macierewicza bardzo podoba. :)
A czas na rozliczenia przyjdzie.
PO? Napsuć? Przez dwa tygodnie?
A jest jeszcze coś do zepsucia, tak na szybko? Wątpię...

PS. Nie, nie było możliwości - spójrz, proszę, na mój poprzedni, a ostatni z w tym wątku, komentarz.
 

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika ro

ro
Przez osiem lat czynili szkody strukturalne, wynikające z głupoty lub celowej strategii. Na ostatnie dwa czy trzy tygodnie mają w zanadrzu "Małego sabotażystę". 
Obrazek użytkownika ro

ro
Pomysł sklonowania Antoniego Macierewicza jest świetny. Myślę, że pan Antoni dla dobra sprawy powinien się zgodzić.  smiley

Jeśli dostanie tekę MSZ, to zacznę kupować "Wyborczą". Żeby cieszyć oczy zawodzeniem, jak to Ten Straszny Człowiek niszczy struktury polskiej służby dyplomatycznej. A kto wie, może nawet raz czy drugi włączyłbym TVN... 
Obrazek użytkownika ro

ro
Niszczenie dokumentów potraktowałem jako pretekst (już to chyba napisałem). Faktycznie: nie było szans, żeby to powstrzymać, bo jes ten nieszczęsny zapis o 14 dniach i o pełnieniu obowiązków przez dotychczasowy gabinet.
Chodzi o to, że Platforma zasłużyła sobie na inne potraktowanie, niż w normalnych procedurach demokratycznych w Polsce i na świecie, a mówiąc wprost na solidnego kopniaka. W pewnym sensie wywiad, którego udzielił Żakowskiemu profesor Gliński dość dobrze wpisuje się w naszą dyskusję.
http://niezalezna.pl/72541-tego-sie-jacek-zakowski-nie-spodziewal-cieta-...

Moim zdaniem (ale może jestem zbyt zarozumiały) politykom, którzy tak drwili z demokracji (i z nas), nie mówiąc o traktowaniu Prezesa, Prezydentów i opozycji, należało się potraktowanie wprawdzie jeszcze w ramach demokratycznych standardów, ale w stylu gdzieś z pogranicza tej knajpy, którą sobie upatrzyli.
Jeszcze:
-Proszę uprzejmie,
ale już
-Won! 

I tak jak Żakowski oberwał od Profesora, tak Kopacz powinna była oberwać od Prezydenta.
Szkoda, że tak się nie stało.
Cóż, "król Michał" okazał się ważniejszy.
Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Przeczytałem wpis (arcyciekawie postawiłeś problem) i całą dyskusję (również arcyciekawą, aż żal, że zaginie w odmętach sieci).

Jak zwykle wszyscy wykładamy i dokładamy ważkich argumentów, choć przyznam, że Max radzi sobie z dyskutantami znakomicie. Wygląda na to, że musimy ze zdwojoną uwagą wzmóc naszą nieufność wobec kaczek dziennikarskich. Sam się dałem podpuścić "na Glińskiego-premiera".

Poniewaz o planach przeciwników wiemy w sumie bardzo mało, więc nie utrudniajmy Kaczyńskiemu zadania. On się całe życie zmaga z ludźmi, którzy nie rozumieja podstawowywch reguł polityki. A w dodatku atutów ma niewiele i mimo wszystko dotrwał do tego wielkiego sukcesu.

Chciałbym by ktoś z nas na chłodno ocenił dlaczego właściwie PiS wygrał te wybory. Bo ja wierzyłem w to, że tak będzie, choć przyznam, że w drugiej połowie wyborczego dnia miałem dziwny jakiś niepokój. Pokrzepiłem sie jednak myślą o koniunkcji Wenus z Księżycem - serio i przestałem się zamartwiać bez potrzeby. Kto inny pewnie odmówiłby różaniec i też miałby problem z głowy.

Pytanie jest trójwarstwowe:
1. dlaczego PiS wygrał?
2. dlaczego nie wygrał więcej i czy miał szansę przejść pułap 40%?
3. dlaczego wygrał mniej?
Obrazek użytkownika Max

Max
Bardzo ci, Ro, dziękuję - ale ja, autentycznie, "pro publico bono". :)
A ad rem.
Na zwycięstwo PiS-u złożyło się kilka czynników. Z konieczności, hasłowo - jeśli cos pominę wdzięczny będę za dopowiedzenie. 
a) oczywistość - nędzne rządy PO/PSL i ich konsekwencje, odczuwalne i widzialne.
b) potrzeba zmiany, niekoniecznie "dobrej zmiany", ale zmiany jako takiej, ludzie się nudzą. Na tej potrzebie urosła też, odpowiednio, popularność Palikota w 2011, teraz popularność Kukiza i Nowoczesnej. Że może to być zmiana pozrona? Ależ chodzi o szyld...
c) determinacja Kaczyńskiego, jego osobisty upór, świetna kampania Dudy, gorzsa - ale dalej dobra Szydło. 
d) internet. Niedoceniony przez koalicję rządząca do końca, a kiedy już zauważyli, że nie tylko telewizor i gazety, było i tak za późno. Niecenzurowane media społecznościowe zrobiły swoje - wspomnieć też należy, że PiS, przeciwnie, docenił i umiał. Jak się nazywał ten młody-zdolny z PiS, który za tę stronę kampanii odpowiadał? Szefernaker, prawda? Wielkie uznanie za dobrą robotę.
e) nowa formuła kampanii, jeżdżenie "do ludzi" i po powiatach. Kopiujaca akcję Ewa Peron była żenująca.
f) niedogadanie się PO i Nowoczesnej. Radziu Sikorski chlapnął, że plany były inne. Zapewne: napompowanie Petru medialnie (co się stało), a potem wspólna lista. No, nie wyszło... pożarli się?
g) specyfika polskiej ordynacji i systemu d'Hondta. Znou ktoś się nie doliczył, nie policzył, nie pomyślał. A i ambicje "koalicji strachu" zagrały.
h) fatalny błąd ZL. Rejestrowanie się jako koalicja (a poszło, jakżeby, o kasę z dotacji, potem), zbytek pewności siebie.
i) "król chaosu" Kukiz. Ten facet mógł "wbić" o wiele wyższy wynik, a nie stało się tak dlatego, ze konsekwentnie, jak opętany przez złego ducha, kompromitował siebie, gdzie i jak mógł. 
j) Adrianek Zandberg - a raczej nie tyle on, co mało usłuzne względem ZL media, te związane z GW i okolicami, które postanowiły dobić SLd i przystawki. Nie jest prawdą, że wypadł rewelacyjnie w debacie, nie jest prawdą, że wypadł dobrze - wypadł przeciętnie.Ale przez kilka ostatnich dni wspomniane media zrobiły partii Razem klakę. A dużo zagubionych lemingów i lewaków, co tych mediów dalej słuchają. Może nie dużo - ale 3% wystarczyło, nie? :)
k) działalność pisowskiego Korpusu Ochrony Wyborów i obywatelskiego Ruchu Kontroli Wyborów. Owszem, na pewno gdzieniegdzie przekręty były, ale w skali nieznacznej. Liczę, że teraz PiS wprowadzi uchwałowe poprawki typu: monitoring lokali, przezroczyste urny - już chciał, ale rządząca (jeszcze! :)) koalicja nie pozwoliła.
l) Imigranci. Raz, że temat jednoczy wyborców, niezależnie od opcji (Polacy nie chcą imigranckich band wypasionych byczków z iphonami). Dwa, PiS i Kaczyński wstrzelili się idealnie z imigranto-sceptycyzmem. A rząd Kopacz popełnił kolosalny błąd, godząc się na dyktat Unii, czyli Merkel. I kłamiąc.
m) Taśmy. Afera nagłośniona przez służby - być może PO już przestała być "właściwą opcją". Wyobrażam sobie to zdumienie u prominentów PO - "no tyle uszło, a tu nie?". I błąd PO, kolejny, za szeryfa wyrzucającego na bruk skompromitowanych ministrów należało robić rok temu.
n) Fuks, czysty fuks, o którym wspominałem. 4,9%. 7,6%. Tego nikt nie jest w stanie wyliczyć, przewidziec. A potem zadziałała wspomniana ordynacja. :)
o) Andrzej Duda. Przez kilka miesięcy swojej prezydentury zrobił na Polakach świetne wrażenie. Pokazał, że co prawda jest z PiS, ale "mimo to" ma klasę, prezencję. Co racjonalniej (a nie emocjonalniej) myślący "niechętni" zauważyli też, że - jednak - dobre decyzje podejmuje. Jednym słowem - żaden koniec świata. Duda, sam, zarobił dla PiS parę procent.

Skrótowo i hasłowo. O czym zapomniałem? :)

pozdrawiam
 

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Zapomniałeś o punkcie 2 i 3. Czyli odpowiedziałeś tylko na punkt 1. Mniej więcej zadowalająco.

Te procenciki uciułane ciężką pracą szabu Beaty Szydło. A ostatnie dni kampanii i nagłe pojawienie się kampanii negatywnej wskazywało na to, że PiS liczy się z możliwościa porażki i chce zmobilizować korwinistów na swoją korzyść (mówił o tym Palade).

No i tu właśnie jest to do czego mam największe wątpliwości. Sprawa uchodźców/imigrantów (niepotrzebne skreślić). Chodzi o to, że nie wszyscy wyborcy zareagowali tak samo na wieść o hordach najeźdźców z południa. Nawet nie bezwzględna większość. Gdyby tak było, to ZLEW i PO nie dostały by tak wielkiego poparcia. Czyli że ta sprawa nie zjednoczyła wyborców, ale ich podzieliła. Wbrew PiS-owi.

Moja hipoteza jest taka, że gdyby nie sprawa uchodźców, PiS przekroczyłby 40% poparcia jako produkt pod nazwą "nowszy, młodszy i lepszy model PO". A tak zdobył niecałe 6% w stosunku do wyniku z 2007 roku.
Obrazek użytkownika Max

Max
Mniej więcej. ;)
Istotnie - ale punkt drugi i trzeci wymagają osobnej analizy.
Tak na kolanie, na szybko, ciężko.
I tak już wyrzucam sobie, że wypisałem "podpunkty" "na szybko".

Palade bym nie przeceniał, aczkolwiek doceniał. Od lat jestem na bieżąco z jego blogiem, pomysłami, ocenami. Socjolog, sondażowiec, od pewnego momentu "nie kupowany" przez media.. Wszystko to w porządku, i, ba-i bardzo,, gdyby nie jego flirt tegoroczny z Kukizem. Jak nie wyszło, pan Palade wydał książkę, z którą miałem okazję się zapoznać. Pod, cytowanym gdzieś tam przeze mnie wcześniej, tytułem, "Kukiz - krół chaosu". Książki nie będę recenzował, inni juz to zrobili, ale zapytam tylko - cóż to padło na mózg autorowi, że chciał się z Kukizem zadawać, jako potencjalny kandydat z jego list? Ambicja, wiara w antystemowość? Kto jak kto, ale facet, spec (było nie było) od sondaży, co za tym idzie od nastrojów społecznych - nagle, przepraszam, "ześwirował"? A potem, rozczarowany, wytoczył działa, otrzeżwiawszy (zakładam), napisał książkę. Niespełnione ambicja, literacka (?) zemsta (?), wreszcie - analiza, chłodna (?) post factum?
W zawiedzione nadzieje uwierzę najprędzej, to najbardziej prawdpodobne - ale jakim trzeba być... niespecjalistą, żeby pakować się w coś, co, z daleka - i z bliska! -, cuchnie, i nie tylko brakiem profesjonalizmu. No nic, zostawmy Palade...

Alchymisto, lekko licząc, mogę niedoszacować, 80% Polaków niechętnie odnosi się do imigrantów. Szczególnie takich imigrantów, i w tych, określonych, okolicznościach. Zrób mini-sondę wśród swoich znajomych - poza natchnionymi lewakami, inni ich nie chcą. Niezależnie od prezentowanej w dyskusjach i głosowanej opcji politycznej. Biorąc to pod uwagę - wspomniane przemówinienie Kaczyńskiego w Sejmie i "linia" Pis - może nie majstersztyk, ale bardzo przytomne i na czasie. Przyznasz?

ZL i PO ( dołączmy Razem) nie dostali żadnych procentów dlatego, że popierają przyjmowanie islamistów. Pytanie, ile tych punkcików procentowych stracili. 

Raz, dwa, Freddy chce cię dopaść.
Trzy, cztery, zamknij drzwi i okna.
Pięć, sześć, krucyfiks w rękę weź.
Siedem, osiem, nie pora się kłaść.
Dziewięć, dziesięć, już nigdy nie idź spać.

Tak właśnie Polacy widzą sprawę tzw. uchodźców. 

Przed chwilą maiłem transoceaniczną rozmowę z Danzem. :) Pomijając inne wątki - w pewnym momencie powiedziałem: być może Polsce, i nam, Polakom, "afera" z uchodźcami wyjdzie na dobre. Bo raz: jest spora szansa, że Unia Europejska się rozsypie. Jak dla mnie - tylko lepiej. I nie tylko dla mnie, eurosceptyków przybyło, przez ostatnie 10 lat. A dwa: co akurat PO przegapiło - ta kwestia jednoczy Polaków. Jakiegobyśmy wyznania politycznego nie byli. Nie lubimy, nie chcemy, obawiamy się, brzydzimy się.

Gdyby nie uchodżcy, gdyby nie Kaczyński w Sejmie, wybory wyszłyby gorzej.

Nie dajmy się zwariować ;)

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Waldemar Żyszkiewicz

Waldemar Żyszkiewicz
Ja tu dopiero co Alchymiście klarowalem, że pogłębionej analizy bez solidnego think tanku i sowitej zapłaty zrobić się nie da, a Ty - jak gdyby nigdy nic - argumenty mi z ręki wytrąciłes :) Gratuluję i dziękuję!

Najważniejsze, że podkreśliłeś, iż na decyzje wyborców ma wpływ sposób, w jaki odczytują oni swoją sytuację i sytuację kraju, a więc rolę odgrywa realny bieg spraw, który władza może wspomóc lub zakłocić.

W naszych przepolityzowanych czasach często się zapomina, że polityka to decyzje determinujące życie społeczne, a nie tylko bluzgi Niesioła, tyrady Wołka i Paradowskiej, pogawędki u Olejnikówny itp.

Jeśli można, to dopowiem o Zandbergu. Masz rację, nas ten kulturowy trockista niczym nie zachwycił, ale klaka Wyborczej i akolitów nie ma już takiej mocy sprawczej. IMO on wziął premię za nową twarz, odmienną retorykę (odebraną jako autentyczna lewicowość) i jednak za spory kontrast w porównaniu z drewnianą Nowacką. A co do wyglądu, dla mnie Zandberg mógłby robić za Lwa w winiecie Metro-Goldwyn-Mayer, bo całkiem podobnie potrząsał łbem :)

Rolę Szefernakera też podkreślałem. Specyfika d'Hondta, głupawka SLD, niedograna sprawa z Petru, to wszystko bardzo sprzyjające okoliczności. Dość ewidentne. Natomiast świetnie zinterpretowałeś mimowolną (w sumie pozytywną w skutkach) rolę Kukiza. Kolegi Jakuba tym nie ucieszysz, bo on uważa, że mogło (miało być) więcej, większość konstytucyjna i już. Nie ukrywam, że też bym wolał, ale... Fart ma również swoje ograniczenia :)

A już całkiem dobiłeś Alchymistę, przedstawiając pogląd na migrantów. Pana Jakuba wyraźnie zgorszyło mówienie przez Jarosława Kaczyńskiego o bakteriach, pierwotniakach czy amebach. Chyba uważa, że zaszkodził tym PiS-owi.

Pozdro,  

Waldemar Żyszkiewicz

Obrazek użytkownika Max

Max
Dziękuje bardzo, ale do solidnej analizy daleko. To zaledwie szkic i improwizacja, "na szybko", starałem się tylko przedstawić, co ewentualnie mogło się przełozyć na, taki a nie inny, wynik wyborów.

Chyba najlepsze podsumowanie image'u pana Zandberga, które słyszałem. :) Po debacie potraktowany zostałem spontanicznym: "A Adrianka widziałeś? Śliczny, nie?" - przez znajomą mi przedstawicielke płci pięknej, z wrażliwosci serca, lewicujacą poglądowo. Tak, powiedziane na poważnie. Warknąłem, ze to skrzyżowanie młodego Lenina z tapirem (skąd ten tapir, nie wiem) - Twój opis dużo trafniejszy.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Gdyby Pan uwaznie czytał moje wpisy, to by Pan zauwazył, że ja również pisałem o bakteriach w kontekście dezynterii wiedeńskiej w roku 1683. Nie jestem bynajmniej zgorszony "bakteriami Kaczyńskiego". Miałem natomiast do czynienia z opinią osoby bynajmniej nielewicującej, mającej kontakt ze światkiem liberalnym, a jednak popierającej PiS. Ku mojemu zdziwieniu ta osoba mi powiedziała: "no to teraz sondaże pójdą w dół". Nie wierzyłem mu, sądziłem, że martwi się na zapas, a teraz widze, że miał rację.

Sprawa druga, Panie Waldemarze, dobijać to można nie argumentami, lecz mizerykordią. Źle nie dopuszczać do siebie myśli innej, niz obowiązująca polityczna prawicowa poprawność. Te "80%" niechętnych uchodźcom to nadal daje Platformie jakieś 20% poparcia. Wiem, upraszczam. Ale sprawa uchodźców bynajmniej nie zjednoczyła wyborców.
Obrazek użytkownika Waldemar Żyszkiewicz

Waldemar Żyszkiewicz
...załapuję się na setny komentarz :)  Niestety, będzie długi i trochę spóźniony, bo wczoraj miałem inne zajęcia, wernisaże, spotkania etc.

Primo, 'dobijanie' było metaforyczne i retoryczne, dlatego nie złapałem za mizerykordię. A skoro już o tym mowa, to doprecyzuję. Szło mi to, że dostał się Pan w kleszcze: moje tezy Pana nie przekonają, ale z Maksem jednak Pan się jakoś liczy...

Secundo, wpisy osób, z którymi rozmawiam zawsze czytam uważnie, Pańskie nie mniej niż np. Fritza. Ale nie chłonę mediów, zapośredniczone info biorę z sieci, więc tej innej wypowiedzi Kaczyńskiego o bakteriach po prostu nie znam do dziś. I co więcej, sądzę, że jej nieznajomość ułatwia mi zachowanie trzeźwego osądu w generaliach. Nb. bardzo poważna osoba z naszej strony też była zgorszona tą kwestią, też oceniała, że na tym można było stracić... Ale dawała w ten sposób jedynie wyraz swemu przeświadczeniu, podzielanemu przez licznych followersów na TT. I to ma być rzeczowy argument?

Tertio, jak powyżej Panu napisałem, my tutaj możemy się najwyżej przerzucać naszymi mniemaniami. Bez rzetelnych danych i fachowych (i równie rzetelnych) analiz nie da się nic pewnego o tej magmie powiedzieć. Pan mniema, że PiS przez bakterie Kaczora stracił, my z Maksem mniemamy, że przeciwnie - zyskał. Pan się odwołał do oceny osoby 'nielewicującej, liberalnolubnej i PiS-ofilnej, że ona tak uznała. A Pan tę ocenę przyjął.

Nie jestem uprawniony do ujawnienia osoby, o której wspomniałem wyżej... Ale mocno by się Pan zdziwił, to naprawdę tuz, naprawdę po tej stronie, naprawdę wysokiego stopnia wtajemniczenia. A jednak zupełnie mnie nie przekonał, ale nie dlatego, że 'wszystko już wiem', jak Pan łaskawie napisał poniżej, lecz dlatego że moje tzw. rozeznanie społeczne każe mi (podobnie jak Maksowi) sądzić, że około 80 proc. Polaków (obywateli RP) nie chce, obawia się, jest przeciwna zorganizowanemu przez nie wiedzieć kogo najazdowi migrantów. Nawet nasi Tatarzy-muzułmanie nie chcą tamtych nieinkulturowanych w Polsce muzułmanów.  Czeczeni mordowani przez Putinowską Rosję to było coś zupełnie innego.

Quarto, wybory październikowe to nie było referendum w sprawie uchodźców, więc 80 proc. przeciw nie oznacza, że pozostałe 20 proc. poleciało głosować na PO. Zresztą sam Pan gdzieś indziej szacuje Antypis na 30 proc. Sprawa uchodźców to był jeden z wielu wymiarów podejmowania decyzji wyborczej. Wiem, że lubi Pan fajerwerki, ale ten wysoki wynik ZLEW-u (jak Pan orzekł chyba w pierwszym naszym starciu), to się Panu udał, jak mało co :)

Quinto, gdybym był prawicowo politycznie poprawny, to nie zająknąłbym się nawet o błędach PiS i JK w szczególności. Zwłaszcza tutaj, gdzie szalała Pańska perła retoryki niezałeżnej, czyli niejaki bloger Dixi. Więc to argument całkiem przestrzelony. Po prostu, oceniam, że większość ludzi (choć zasady ordo caritatis przywołać w dyskusji nie potrafi), to jednak nie chce pogarszać sobie i swoim bliskim poziomu bezpieczeństwa w wymiarze dosłownym, sanitarnym, kulturowym, religijnym. QED

Co powiedziawszy, przypominam, że my tu wszyscy dzielimy się swoimi mniemaniami, lepiej lub gorzej uprawdopodobnionymi, bo żadnych twardych danych na rzecz swoich hipotez nie mamy.

Ciao, Bambino!

Waldemar Żyszkiewicz

Obrazek użytkownika Traube

Traube
100% racji. Ci ludzie przyjeżdżają z krajów o niskim standardzie higieny i z marną opieką zdrowotną. Z krajów, w których Europejczycy dostają biegunki po wypiciu wody z kranu, gdzie powszechna jest ameba i inne świństwa. Nikt im przecież brzuchów nie dezynfekuje. Wraz z uchodźcami wróciły do Szwecji wszy, pluskwy i inne dawno tu nie widziane robactwo. Somalijczycy wzbogacają Europę szczególnie zjadliwymi i opornymi na leczenie prątkami gruźlicy. Niedawno panowała histeria wokół wirusa Ebola. Sprawdzano na lotniskach czy przybysze z niektórych regionów Afryki nie zdradzają objawów, a Maroko jakieś mistrzostwa Afryki w piłce nożnej czy inny turniej z powodu Eboli odwołało. To wszystko bardzo niedawno się działo. A dziś tłumy Murzynów z całej Afryki panoszą się bez żadnej kontroli po Europie...
Obrazek użytkownika Waldemar Żyszkiewicz

Waldemar Żyszkiewicz
...ta racja, wychodząc naprzeciw racjonalnym i roztropnym obawom wielu ludzi, została przez nich dobrze przyjęta. Dlatego też sądzimy (Max i ja), że tym wystąpieniem w sejmie (drugiego tekstu o bakteriach nie znam) Kaczyński ukazał twarz męża stanu i korzystnie pozycjonował PiS przed wyborami.

Z jakichś względów, Alchymista ocenia to węcz odwrotnie, a swe przekonanie uzasadnia opinią znajomego sprzyjającego PiS-owi nielewicowca, który w rozmowie z nim orzekł, że to obniży notowania.

Dziwne tylko, że względy epidemiologiczne lekceważą ci sami, którzy niedawno histeryzowali globalnie z powodu świńskiej czy ptasiej grypy, a w związku z BSE za oczywiste uznali wybicie ogromnych stad bydła na Wyspach...

Waldemar Żyszkiewicz

Obrazek użytkownika ro

ro
Jak rozumiem, Twoje podziękowanie jest za zdanie "Max radzi sobie z dyskutantami znakomicie"?
Cóż, nie da się ukryć, że zgadzam się z tą tezą, ale jej autorem jest Alchymista.
Faktycznie, należy Ci się taka opinia, bo nie tylko potrafisz znakomicie przedstawiać swoje racje, ale w dodatku (co chyba ważniejsze) robisz to tak, że chętnie można się z Tobą zgodzić. Rzadka umiejętność.

Czy można coś do Twojej listy dodać? Można. Na przykład wyrzucenie z PiSu Hofmana. To było znakomite pociągnięcie. Znam jeden przypadek, gdy właśnie z tego powodu głos został oddany na PiS. Znajomy niechętny już Platformie, napisał mi, że po tych niesławnych wojażach czeka na reakcję Kaczyńskiego.  
A skoro "mnie" się taki przypadek trafił, to zgodnie z prawami Starystyki...


Myślę, że warto także docenić tych panów - ogólnopolskich publicystów, którzy mówiąc oględnie nie są na co dzień szczególnie przychylni PiSowi. Mam tu na myśli Ziemkiewicza, Goćka, Warzechę. Sposób w jaki przez całą kampanię "darli łacha" z Komorowskiego, a potem z Kopacz i jej ulubionego Misia, nie zapominając o Michniku, Lisie i innych, z pewnością pomógł odczarować w oczach wielu niezdecydowanych wyborców wizerunek "złego Kaczora" i "obciachowego PiSu".
Nie mam złudzeń, że ci panowie pozostaną szermierzami Prawa i Sprawiedliwości na dłużej, ale słuchałem i czytałem Ziemkiewicza bardzo uważnie i muszę powiedzieć, że zwłaszcza w ostatnich dniach kampanii ten "nowoczesny endek" bardzo pracowicie zasłużył sobie na epitety "pisowskiego pismaka".

 
Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Ponieważ Pan Waldemar zna już odpowiedź na poprzednie pytanie, więc pytanie jest nie do Niego, tylko do wszystkich tych, którzy go nie znają. Otóż pytanie "inaczej zadane" brzmi:

Co musiałaby zrobic Platforma, żeby uzyskać wynik 30% i zmniejszyc wynik PiS-u do 30%?

Wiem, że się czepiam, denerwuję, irytuję, śmieszę, tumanię i przestraszam, ale jeśli ktos ma jakies pomysły, to nie mam nic przeciwko temu.
Obrazek użytkownika Max

Max
Kilka powodów, dla których PiS dostał aż tyle, a Platforma tylko tyle podałem wcześniej. Wystarczy zniwelować, odwrócić - i są gotowe wskazówki dla PO. A jeśli miałoby chodzić o inne działania, które PO mogło było podjąć to wolę milczeć. Byłby to bowiem czyn wysoce nieetyczny: podpowiadać Platformie Obywatelskiej. A nuż zrobiliby z podpowiedzi użytek, choćby i było już po wyborach. :)

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Max

Max
A wracając do treści notki - zapomniałęm napomknąć o jednym, sprawdziłem sobie pewne daty.
Wiecie, że zwołanie pierwszego posiedzenia Sejmu przed najbliższym poniedziałkiem byłoby złamaniem Konstytucji? Jaskrawym? :)
Żeby nie psuć zabawy - pod spodem "biały na białym" znajduje się odpowiedni ustęp Konstytucji RP, wyjaśniający, czemu. Ale może ktoś ma ochotę na włąsną rękę wydedukować. Jeśli nie, wystarczy zaznaczyć tekst przy numerkach, przestanie być "sympatyczny". :)
 

Art. 98.

  1. Sejm i Senat są wybierane na czteroletnie kadencje. Kadencje Sejmu i Senatu rozpoczynają się z dniem zebrania się Sejmu na pierwsze posiedzenie i trwają do dnia poprzedzającego dzień zebrania się Sejmu następnej kadencji.

     

  2. Wybory do Sejmu i Senatu zarządza Prezydent Rzeczypospolitej nie później niż na 90 dni przed upływem 4 lat od rozpoczęcia kadencji Sejmu i Senatu, wyznaczając wybory na dzień wolny od pracy, przypadający w ciągu 30 dni przed upływem 4 lat od rozpoczęcia kadencji Sejmu i Senatu.

     

  3. Sejm może skrócić swoją kadencję uchwałą podjętą większością co najmniej 2/3 głosów ustawowej liczby posłów. Skrócenie kadencji Sejmu oznacza jednoczesne skrócenie kadencji Senatu. Przepis ust. 5 stosuje się odpowiednio.

     

  4. Prezydent Rzeczypospolitej, po zasięgnięciu opinii Marszałka Sejmu i Marszałka Senatu, może w przypadkach określonych w Konstytucji zarządzić skrócenie kadencji Sejmu. Wraz ze skróceniem kadencji Sejmu skrócona zostaje również kadencja Senatu.

     

  5. Prezydent Rzeczypospolitej, zarządzając skrócenie kadencji Sejmu, zarządza jednocześnie wybory do Sejmu i Senatu i wyznacza ich datę na dzień przypadający nie później niż w ciągu 45 dni od dnia zarządzenia skrócenia kadencji Sejmu. Prezydent Rzeczypospolitej zwołuje pierwsze posiedzenie nowo wybranego Sejmu nie później niż na 15 dzień po dniu przeprowadzenia wyborów.

     

  6. W razie skrócenia kadencji Sejmu stosuje się odpowiednio przepis ust. 1.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
jesteśmy w czarnej.....
Wychodzi więc, że najbliższy możliwy termin to wtorek (8 i 9 .11. Prezydent jest w Watykanie).
Później już nie powinni...
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika Max

Max
Dokładnie.
Sejm jest wybierany na kadencję czteroletnią - nie można jej, tak sobie, skracać.
Kadencja obecnego Sejmu kończy się ósmego listopada.

Salon24 podaje, że pierwsze posiedzenie nowego Sejmu najprawdpodobniej 10 listopada. A zaprzysiężenie nowego rządu 11 listopada.
Szybciej się nie dało.

***
Ej tam, od razu w czarnej. :) Było wiadomo, że tak musi być i że tak będzie.

Szczerze, myślałem, że nie będę musiał się odwoływać do argumentu kalendarzowego. :) Że wystarczy "na logikę" i rozsądek, czemu nie należy zbytnio się śpieszyć. Chociaż nie, przecież podałem daty inauguracji sejmów kolejnych kadencji. Dowiedziałem się, że to jak było - nie ma znaczenia. :)

pozdrawiam

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika ro

ro
Moim zdaniem, Max'ie nie jest to takie jednoznaczne, jak twierdzisz.
Ustęp pierwszy artykułu 98 Konstytucji nie określa daty pierwszego posiedzenia Sejmu. Mówi o czterech latach jako o interwale (nie trzy, ani pięć). Gdyby było inaczej, wówczas artykuł 109 ustęp 2 nie miałby sensu, a wyznaczenie innej daty niż 8 listopada b.r. byłoby naruszeniem Ustawy. Jaskrawym cheeky
"Pierwsze posiedzenie Sejmu i Senatu Prezydent Rzeczypospolitej zwołuje na dzień przypadający w ciągu 30 dni od dnia wyborów, z wyjątkiem przypadków określonych w art. 98 ust. 3 i 5."


Ponadto gdyby cztery lata oznaczały 1460 dni (plus 1 lub 2 dni na lata przestępne)  termin wyborów (art. 98 u. 2) byłby odnoszony nie do daty pierwszego posiedzenia, ale raczej do ostatniego dnia kadencji (gdyby ten dzień miał aż  tak istotne znaczenie). 

 
Obrazek użytkownika Max

Max
Cztery lata oznacza minimum i (w praktyce) dokładnie cztery lata, ani dnia mniej, aczkolwiek "przerwa" między kadencjami może zaistnieć. Lata przestępne nie mają wpływu. Konstytucja wyraźnie mówi o latach, nie o dniach.
Na marginesie: kadencja Sejmu obejmuje zawsze cztery miesiące "luty", z których zawsze tylko jeden może (i musi być) być przestępny. Więc dwóch dni na lata przestępne w jednej kadencji nijak się nie da doliczyć. ;)

Kadencja Sejmu może ulec skróceniu tylko i wyłącznie wtedy, gdyby Sejm podjął uchwałę o samorozwiązaniu się. (Pomijam prerogatywy prezydenckie w określonych okoliczności; te okoliczności nie mają miejsca.) Jeśli takowej nie ma - nie ma żadnej możliwości, aby nowy Sejm zebrał się wcześniej, niż po upływie pełnych czterech lat.

30 dni od wyborów to zupełnie inne ograniczenie, w praktyce oznacza ono: "nie później niż". Dlatego ustalając datę wyborów standardowo wybiera się dzień przypadający na ostatnie 29 dni kadencji ustępującego Sejmu. Artykuł 109 jest artykułem niezależnym, a w przypadku konfliktu z artykułem 98 - podrzędnym.

Czyli: nowy Sejm po upływie minimum pełnych cztery lata, maksimum - cztery lata + do 30 dni od daty wyborów. "interregnum" nie może być dłuższe niż 30 dni, można to ująć jeszcze i tak.

A teraz ciekawostka.
Link do małego opracowania odnośnie obowiązujących przepisów i terminów kolejnych kadencji: http://ww2.senat.pl/senatrp/noty/termin.pdf
I tutaj:
http://www.senat.gov.pl/gfx/senat/pl/senatopracowania/26/plik/ot-608.pdf

Zauważ, w jak interesujący sposób zmieniały się wspomniane przepisy Konstytucji. ;)
Szczególnie artykuł 4 i 98.
Tak, w III kadencji "ukradli" - jeden dzień. ;)

Ro, gdyby można było tak żonglować przepisami jak sugerujesz - myślisz, że zwycięzcy nie "pchaliby się" do władzy jak najszybciej? Wszyscy? :)
Nie da się. :)




 

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika ro

ro
Nie wątpię, że konstytucjonaliści zinterpretowaliby zapisy art. 98 i 109 w taki właśnie sposób, jak Ty to zrobiłeś. Niemiej jednak byłaby to tylko interpretacja (obstawiam, że przy pełnym składzie TK niejednomyślna). Fakt pozostaje faktem, że zapis Konstytucji w kwestii kadencji nie jest precyzyjny. Niejednokrotnie przepisy wprawdzie podrzędne, ale przecież z ustawy zasadniczej wynikające, traktują rok (kwartał, miesiąc, a nawet dzień) jako przybliżenie, a gdy trzeba podają dokładną datę, lub nawet godzinę. Na przykład niektóre decyzje (na "moim podwórku") są wydawane na okres dziesięciu lat, co nie przeszkadza organom precyzować każdorazowo terminu ich ważności: mam kilka decyzji  "dziesięcioletnich" z wydłużonym lub skróconym terminem ważności nawet o kilka tygodni. Był przypadek (nie u mnie), że firma zaskarżyła decyzję nakładającą karę, próbując się bronić przy pomocy tego właśnie argumentu - decyzja z tych "na dziesięć lat" wydana w kwietniu, straciła ważność 1 stycznia, trzy miesiące wcześniej, bo tak było w ostatnim zdaniu sentencji, tłustym drukiem, ale przegrała przed NSA.  
Do Trybunału Konstytucyjnego z zażaleniem nie poszła wink 

Nie rozumiem też powodu, dla którego "artykuł 109 jest [...] w przypadku konfliktu z artykułem 98 - podrzędnym". Czy to jest gdzieś zapisane w Konstytucji?  

Z tymi dniami "przestępczymi" mój oczywisty błąd - miałem na myśli casus roku 2000-go, a napisałem "odwrotnie".   

Dlaczego zwycięzcy nie "żonglują" tym przepisem - nie wiem. Być może z przekonania o słuszności takiej interpretacj, jak Twoja. Ale tylko z przekonania.

A być może dlatego, że takie rządy, jakie zafundowała Platforma O. zdarzyły się pierwszy raz od 1989 roku... *
 
Aż mnie korci, żeby napisać "albo nawet wcześniej" (nie cofając się jednak bardziej, niż do 1971)
Obrazek użytkownika Max

Max
Pozwolę sobie od końca. :)

Czy ja wiem? W atmosferze potwornego skandalu odchodziła SLD - choć, nie zlinczujcie mnie, rządy SLD nie były jeszcze takie złe... AWS - aż szkoda gadać. "Reformy" - co jedna, gorsza. Myślę, że poważny konkurent dla rządów PO na liście hop-bęc.

W samym artykule 109 jest zapis, że jesli artykuł 98 stanowi inaczej, to...

Nie wiem, Ro, nie jestem (dzięki Bogu!) prawnikiem, a tym mniej konstytucjonalistą. :)
Na pewno Konstytucja mogłaby i powinna być precyzyjniejsza, zostawiająca mniej pola do popisu "wirtuozom prawa polskiego". Nie wspominając, że jest niepomiernie długa, jak na konstytucję. Jakoś Amerykanie dają sobie radę, lepiej, mając krótszą ustawę zasadniczą.

Tak podsumowując trochę - jeszcze raz zaapeluję, nie dajmy się wariować. Nie dajmy sobie wcisnąć, że "białe jest białe". :) 
Iluzoryczne problemy, nadmuchane balony, sprawy których nie ma napompowane przez rezimowe media. Ploty, kaczki (dziennikarskie, te pływające lubię, fajne są). Wreszcie - fatalne przyzwyczajenie (pisałem o tym bodaj u Animeli, polemizując z m. in. z Hunem) - brania dogorywajacego mainsteramu zbyt poważnie.

Nie wchodźmy n-ty raz do tego samego kanału. Bo woda ma to do siebie, że płynie. :)

Już kiedyś uzyłem tego porówania, ale że podoba mi się bardzo, zrobię to jeszcze raz.
Kiedyś telewizja "Hallmark" zaserwowała nam miniserial "Merlin". Całkiem niezły - jesli ktoś lubi fantasy, opowieści arturiańskie, itd. I tam byłą zła czarowniaca, królowa Mab. Załatwili ją koncertowo: pierwszy z sali wyszedł merlim mówiąc "zapominamy cię Mab , zapominamy", a reszta towarzystwa poszła za jego przykładem. I Mab straciła swoją moc, sczezła, zniknęła.

Albo inaczej, Podobno voodoo działa. Działa, jeśli tylko ludzie na Karaibach w voodoo wierzą. Gdy nie wierzą, laleczki i uroki nie mogą nic.

Panie redaktorze Lis, pani readaktor Olejnik, portalu Interia, portalu Onet - zapominamy was. My już nie wierzymy. Ludzie w Polsce już nie wierzą. Jeszcze jesteście, ale niewiele możecie, bo my ani wam, ani w as już nie wierzymy. Mówcie co chcecie, piszcie co chcecie - jesteście anachronizmem. Znudziły się nam wasze zabawy i gry, także w klasy, Jesteście już tylko pośmiewiskiem, "beką" jak woli mówić młodsze pokolenie. Nie nadążacie. Dla was, jak w starym utworze Metalliki "moon is full, never seems to change" - a dla nas, to już ostatnia kwadra. Nie bedziecie już Polakom narzucac nie tylko co mają myślec, ale czym mają się zajmować, i co jest dla nich ważne.

My myślimy o naszych zarobkach, o naszych dzieciach, o Smoleńsku, o imigrantach, o kopalniach i elektrowniach, o Nordstream II, o gimnazjach, podatkach i emeryturach.
A wy, strupieszałe mentalne wraki, dalej serwujecie nam propagnadę z III PRL-u. O złym PiS, o strasznym Macierewiczu, złym Kaczyńskim, o brukselskim cudzie nad Senne, zwanym Unią Europejską.

Mu już nie chcemy, a wy - wy straciliscie nie tylko rząd dusz, ale i kontakt z rzeczywistością. Szerego waszych wyznawców kurczą się w tempie zastraszającym, nie widzicie, wybory nie dały wam do myślenia?

I my, Polacy, nie będziemy razem z wami rozważać urojonych win i wpadek polityków PiS, to było i se ne vrati, paniali netoperki? :) Wasz czas, niegdysiejsi władcy marionetek, minął, została tylko rdza, diamentów brak.

I tego się trzymajmy. :)

pozdrawiam
 

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Obrazek użytkownika ro

ro
To jest istotne, co poruszyłeś: poprzednie "kadencje".
Wciąż gdy przychodzi zmierzyć się z problemem, jakie były kolejne rządy (pochodzące z układu), poruszamy się jak po cieczy nieniutonowskiej: grzęźniemy, gdy próbujemy bardziej szczegółowo przyjrzeć się intencjom. SLD był zły, bo wiadomo, a AWS - mimo błędów "dobry", bo (no, powiedzmy!) trochę nasz. Ja w każdym razie głosowałem na Krzaklewskiego, gdy alternatywą był "przyjaciel przyjaciół".

Ale odnosząc "czas utracony" ten niedawny, do tamtego - zaprzeszłego, nie potrafię oprzeć się myśli, że w tamtym, mimo wszystkich znanych zastrzeżeń, można się było doszukać pierwiastka patriotyzmu, a przynajmniej obrony polskich interesów (casus katastrofy w Lesie Kabackim). W przypadku Komorowskiego i PO trudno byłoby znaleźć przysłowiową pietruszkę teściowej św. Piotra. 

Dlatego tak obstaję przy tej odmiennej interpretacji zapisów Konstytucji. Czasem sytuacja zmusza, by nagiąć nawet stare rzymskie zasady (wiesz, co mam na myśli, a czego nie piszę ze względu jednak na proporcje), a co dopiero zinterpretować "po swojemu" nieprecyzyjny zapis ustawy.

"Zapominamy cię Adamie Mab, zapominamy"...
Tak! W odniesieniu do tego czarnoksiężnika  i jego dworu byłby to  najwłaściwszy wymiar kary. Ale dla tych (wciąż jeszcze nie) wczorajszych - trochę mało.
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
"wy straciliscie nie tylko rząd dusz, ale i kontakt z rzeczywistością. Szerego waszych wyznawców kurczą się w tempie zastraszającym, nie widzicie, wybory nie dały wam do myślenia?"

Myślę, że wybory dały im baaardzo wiele do myślenia. Mimo tak beznadziejnych, rujnujących Polskę rządów, mimo biedy i rozkradania państwa, mafia otrzymała ponad 30% poparcia (PO i Nowocześni). Głównie dzięki mediom mainstreamowym. To jest niezwykle ważny kapitał i bezcenna informacja - to co robimy jest skuteczne. Poczekajmy na pierwsze potknięcia PiS-u i na nowo się rozkręcimy.
Jeśli PiS nie przejmie mediów publicznych i nie doprowadzi do upadku lub w gorszym wariancie do przyduszenia prywatnych, łeb hydry szybciutko odrośnie.
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika ro

ro
I tu jest chyba ten nieszczęsny czworonóg pogrzebany! W 2005 też było dużo wrzasku z przejmowaniem (zresztą nie do końca udanym) telewizji i radia. Ten wrzask chyba spowodował, że PiS trochę się cofnął, co pewnie przełożyło się trochę na dalszy ciąg wydarzeń.

Teraz nie wolno popełnić tego samego błędu. Prezes mówił o niestosowaniu odwetu. Odwetu nie, ale dziać się musi według reguł narzuconych przez nową władzę. I niech sobie Żakowski z Olejnik prześcigają się w wydziwianiu. 

Tak na marginesie: rzadko słucham radia, a jeżeli już - to włączam (w samochodzie) RM. Wczoraj słuchałem materiału o wizycie prezydenta Dudy w Rumunii. W pewnej chwili przełączyłem na Jedynkę i usłyszałem zapowiedź dalszego programu, w tym: "korespondencji z Bukaresztu, gdzie  NASZ prezydent spotkał się z prezydentem Rumunii na szczycie państw Europy Wschodniej".
Niesamowicie dziwnie poczułem się, gdy dziennikarka PR1 użyła zwrotu "nasz prezydent". Nie - prezydent Duda, nie - polski prezydent (nie - przezydent Tenkraju), ale nasz prezydent.
–Cóż – pomyślałem chwilę później. – Może jestem niesprawiedliwy, może pani redaktor za kotarą głosowała na listę numer 1?
 
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
uwierzę, gdy zobaczę sfotografowaną kartę, wraz z głosującą ;)))
Skoro telewizor jedynie zgraca Ci dom ;)) pewnie nie wiesz, jak zmienił się stosunek ekipy TVP do polityków PiS-u. Ostatnio musze bardzo chronić moją brodę, bo szczęka dość regularnie zmierza ku podłodze. Uśmiechy, zwracanie się niemal jak do ludzi.... no cuda, Panie!
Cóz, ma się te kredyty, zobowiązania, żołądek przyzwyczaił się do delikatesów, na kaszankę jest uczulony.... a tu gadają na mieście, że Kaczory zawitają na Woronicza.
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
ale wszystko przed nim. Gdy Wajda zaproponuje, że nakręci film o Żołnierzach Wyklętych, Janda wystawi sztukę o ks. Popiełuszce, a Olbrychski przeczyta intencję modliwy wiernych w katedrze 10. 04. przyjdzie pora umierać, bo juz nie będzie takie samo.  surprise
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
Myślę, że mamy kolejny punkt do naprawy w Konstytucji. Po oficjalnym ogłoszeniu wyniku wyborów - i prezydenckich i parlamentarnych - odchodząca władza natychmiast ma zamykane gabinety, a kalendarz wyborów należy tak dostosowywać, żeby koniec kadencji zbiegał się z ogłaszaniem wyników.
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."

Strony

Więcej notek tego samego Autora:

=>>