O panach i chamach

 |  Written by Everyman  |  133

Przełom roku zachęca zarówno do podsumowań minionych miesięcy jak i prognoz na następne. Zamiast męczyć się przeprowadzaną własnymi siłami wiwisekcją zeszłorocznych zdarzeń postanowiłem znaleźć w sieci głos kogoś o większych niż moje zdolnościach analitycznych.

Przyznaję ze skruchą, że dałem ciała już na początku drogi, bo natknąłem się na nagranie rozmowy, której uczestnicy wprawdzie odnosili się do najważniejszych politycznych wydarzeń zeszłego roku i rokowań na przyszłość, lecz przykuli moją uwagę z innego powodu i całkiem zapomniałem o zamierzonej retrospekcji.

Otóż gospodarz, Tomasz Lis, oraz jego goście: Tomasz Wołek , Wiesław Władyka i Jacek Żakowski próbowali dociec ... co się z nami stało żeśmy tak schamieli! Żeby nie było wątpliwości dodam , że cała czwórka przezornie wyłączyła się ze zbioru nieobytych chamów ograniczając go do członków PiS i jego zwolenników. Niefortunnie spełniając to ostatnie i jedyne kryterium poczułem dodatkowy, prywatny bodziec do odkrycia tajemnicy własnego upadku ...

Najpierw Żakowski zauważył, że to skutek transformacji napędzanej niespełnionymi ambicjami. Oczekiwałem bardziej błyskotliwego rozwinięcia teorii z serii tych karkołomnych, którymi ostatnio zasłynął, lecz Lis mu przerwał i skorygował diagnozę posługując się przykładem premier Beaty Szydło. Sądząc po jej kwalifikacjach – perorował – jej polityczne ambicje zostały przecież spełnione skoro udało jej się zostać, marnym, bo marnym, ale burmistrzem miasteczka średniej wielkości. Wszyscy panowie kiwali głowami godząc się z wnioskiem redaktora, który podsumował, że to dojście do władzy politycznych dyletantów jest praprzyczyną ogólnego schamienia przedstawicicieli i zwolenników obozu rządzącego. Gdy kontynuował podpierając się teorią prof. Staniszkis o nagłym wyniesieniu lumpów z dołów społecznych, nie mogłem uwierzyć, że sukces Beaty Szydło, kobiety, która prawie samodzielnie wygrała obie kampanie, prezydencką i parlamentarną, ma tupet recenzować medialny fagas, który w dziennikarstwie spieprzył wszystko co się dało, któremu „jeno sznur się ostał” po złotym rogu zgubionym podczas nieustannych umizgów do poprzedniej władzy ...

Wiesław Władyka, który wtórował Lisowi wzbogacając jego wynurzenia o własną, opisaną wcześniej teorię o zwycięstwie prowincji nad metropolią najpierw mnie, mieszczucha z dziada pradziada, uspokoił, lecz zaraz potem mocno skonfundował. Prowincję, czyli - według niego - czynnik chamstwogenny można nosić, drodzy państwo, w głowach i on, profesor, ją właśnie w naszych głowach widzi. No cóż, jedyne pocieszenie to supozycja, że trafność analizy pana profesora tak się ma do słuszności wyboru właściwej strony jak jego niegdysiejsze przywiązanie do pezetpeerowskiego betonu podczas gdy ludzie przyzwoici byli już dawno gdzie indziej …

No i – last but not least – Tomasz Wołek. Przenikliwy obserwator sceny politycznej nie tylko dostrzegł rychły zmierzch rządów pospólstwa, które chwilowo odsunęło od władzy jego protektorów, lecz jest też w stanie zobaczyć jaskółki zwiastujące odzyskanie raju. Gdzie te jaskółki? Uwaga, uwaga … w spontaniczności wzniecanych przez opozycję protestów! Naprawdę, nie ściemniam, on właśnie tak powiedział. Czy – oceniając jego analityczne zdołności - ktoś jeszcze może mieć wątpliwości dlaczego padły tytuły prasowe, które jakiś nieostrożny decydent niegdyś mu powierzył?

Uff! Choć kliknięcie w iksa na czerwonym polu z poleceniem „zamknij” świata może nie zmienia, lecz dostarcza do świata odpowiedni dystans i pozwala wyciągnąć parę prostych wniosków:

Po pierwsze potwierdza, że pycha rzeczywiście kroczy przed upadkiem.

Po drugie uświadamia, że można odlecieć nie ruszając się z fotela.

Po trzecie wreszcie, dostarcza dowód, że nie wystarczy modnie przystrzyc słomę wystającą z butów – należy ją mozolnie, źdźbło po źdźble, z butów wydłubywać.     

5
5 (8)

133 Comments

Obrazek użytkownika Pyzolina

Pyzolina
Nie chodzi mi tylko o używanie konkretnej "słomy", ale o  taki szczególny ton wyższości, angażujący terminologię upokorzająca "z racji urodzenia". Napierw pisze sie, że elity wymordowano, potem mądrzy z wysokości "prawdziwych elit". Zawsze wtedy mam ochotę złośliwie takiego zapytać, jak to sie stało, że się w ogóle urodził, nąd przetrwał, skoro elity wymordowano. 

Elity wymordowano, ale pozostały po nich   w z o r y. Warto po nie sięgać i naśladować. Tak mnie wychował ....Żeromski:)
Kaśka
Obrazek użytkownika Dixi

Dixi

Przedwojenne elity po wejściu ruskich czołgów stały się nastepnym pokoleniem "wysadzonych z siodła". Jeszcze mocniej zubożałych i trzymanych w jeszcze większych karbach.

Miałem to szczęście, że trafiłem na nauczycieli właśnie z tej grupy (albo ich wychowanków pielegnujacych szczytny etos - tu "etos" piszę bez ironii).

Komunistyczna dzicz nie tylko niszczyła kulturę, ale też stworzyła wlasną parodię kultury (sztuki, nauki, prawa, etyki, moralnśsci...).

Czcząc, pozornie, "chłopa i robotnika", zniszczyłe prawdziwy etos (znów piszę to bez ironii) uczciwej, ciężkiej pracy.

To ona traktowała nas z pogardą.

I nadal próbuje tak traktować, tak chłopów i robotników, jak "pie.dolonych" intelektualistów.

Ja, nieskromnie:):):), uważam się za intelektualistę i nie dam się z tego powodu zawstydzać, tak jak nie dam się zawstycdzać z powodu patriotyzmu czy wiary.

Na pewno nie przez klasę leniwych, bezczelnych, niewykształconych, rozpasanych i rozbestwionych pasożytów.

Nóż się w kieszeni otwiera.

Reakcja na takie ostentacyjne chamstwo nie jest demonstracją "poczucia wyższości".

To (pardon:):):)) samoobrona.

PS

Żeromski pochylał się nad "klasami niższymi".

Oni nami gardzą i demonstrują to codziennie (równoczesnie pchajac jakieś własne, żałosne odpady poprodukcyjne na ulice - jako mięso armatnie)

--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Obrazek użytkownika Dixi

Dixi

Niby dlaczego mam przestać.

To podstawowe sprawy.

Równie ważne jak gospodarka.

Kto rządzi świadomością, rządzi społeczeństwem (że sparafrazuję Orwella).

Oni urządzili nam "pierekowkę dusz" (na szczęście nie do końca skuteczną), my musimy odesłać ich ... na złom:):):)

--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Obrazek użytkownika krisp

krisp
Na złom się nie nadają. Że niby jakiś metal, ten tego? No chyba nie, zwyczajnych szmat na złomie nie przyjmują. devil

​Ale zwyczajny i jak najbardziej pospolity śmietnik, od lat okupowany przez różnej maści szczury, a to z tonących okrętów, a to z jakichś Komitetów Obrony tego i owego, a wszystko podlane czerwonym sosem doprawionym na wschodnią modłę. To dobre miejsce. Mówiąc Cejrowskim: "Wszyscy won!"

Pozdrawiam

krisp
Obrazek użytkownika Dixi

Dixi

Piłem do sztandarowego działa komuny "jak hartowała się stal":):):)

Masz rację, ani to była stal, ani nawet żelazo (vide "Człiwiek z żelaza"), tylko jakiś ersatz.

Na śmietnik historii!

To przecież ich hasło:):):)

--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Obrazek użytkownika ossala

ossala
wywiedli swoje przekonanie o byciu kimś lepszym - w swej bezczelności i nieuctwie - jak poseł Myrcha z Belzebubem - zeby daleko nie szukać.
Przekłamaniem jest zdumienie, skąd się wzięły elity, skoro je wymordowano. To takie zaczepne pytanie dla dobra dyskusji, mam wrażenie.
Tkanka społeczna, podobnie jak organizm człowieka, nie jest zjawiskiem do podzielenia na równe kwadraciki. To są zbiory ludzi, które się zazębiają, bo i przkłady zwykłych pokojówek, podkradających książki swej pani się zdarzały.
Przesiąkanie tradycji, wzroców, lektur, zachowań, obyczajów sprawiało, że - być może - głowę (jak się to górnolotnie mówi) naszego krajowi odcięto a na pewno usiłowano, ale calego Narodu (wielką celowo) z całą pewnością nie.
I całkiem inna uwaga: człowiek zaliczany (najczęściej przez ogół) do elity nie ma potrzeby tego głosić, bo to, samo w sobie, zaprzeczałoby tej teorii.
A słoma, owszem, wystaje i to wielu, nazbyt wielu - jeśli zważyć, że często mówimy w tym kontekście o posłach Najjaśniejszej Rzeczpospolitej. I jak zestawię to z taką na przykład posłanką Joanką Szejrung coś tam, to faktycznie - rzygać mi się chce a wielkości do opisania tej słomy, która jej ze łba wystaje - nie ma. Skala się skończyła.
 

Ossala

Obrazek użytkownika Dixi

Dixi

Joannę Schleswig-Holstein (że o, cwańszej przyznaję, baronowej Róży Thun von Jungingen nie wspomnę)...

"Polskie elity",,,

"Polska to nienormalność".

--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Obrazek użytkownika Pyzolina

Pyzolina
Słusznie rozmiesz, że moja uwaga była zaczepna, zresztą podkreśliłam jej złośliwość. Ja tylko odnoszę wrażenie, że od lat drepczemy w kółko wyrzucając z siebie tony analiz i mniej lub bardziej udanych definicji o przeciwniku. Sprawa jest bardzo prosta: to ludzie zdemoralizowani, zachłanni, chciwi i pyszni, co potwierdza każdy ich występ.   
Przyznaję, ja też ich przeceniałam, obawiałam się bardziej niż warto było. Ale to szczęśliwa pomyłka!:)
Kaśka
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
w większości. Ale gdzieniegdzie przetrwały. Pochodzę z rodziny, którą prawie w całości unicestwiono (starzy bywalcy Niepoprawnych znają tę historię). Mój ojciec, jako najmłodszy, przeżył dlatego, że w czasie wojny był dzieckiem, a zaraz po, musiał zrobić to, co dla elit było także bardzo ważne i co nakazali mu starsi - utrzymywał i opiekował się starą, schorowaną matką. Z tego powodu nie skończył żadnych studiów, a cały czas żyliśmy bardzo skromnie. Znam też potomków Żołnierzy Wyklętych. Przeżyli i są elitą ducha, często ledwie przędą i nie pchają się na afisze...
Uwierz, słoma wyłażąca z butów resortowych dzieci i wszystkich ich powinowatych to doskonałe określenie i ja osobiście nie przestanę go używać. Tak, z wyższością, do której mam moralne prawo.
Ach, I`m sorry.
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika ossala

ossala
Jeśli, to tylko tak i jeszcze bardziej!
Nigdy się do żadnych elit nie zaliczałam - jeśli o nazewnictwo chodzi. Moralnie jednak - i mogę się o to pobić - w stosunku do prostaka Bolka, który śmiał powiedzieć o śp. LK, że jego jedyną zasługą jest to, że nie żyje...
I żeby to było jedyne karygodne stwierdzenie, które go plasuje wśród wieśniaków, którym słoma z butów wychodzi.
I nie o brak szacunku do wieśniaków tu idzie, mam nadzieję, że chociaż to jest jasne! Chodzi mi wieśniactwo moralne.


 

Ossala

Obrazek użytkownika Pyzolina

Pyzolina
Znasz Piotrka Niemczyka? On przecież z taaaakiej rodziny...

Jedna z wielu ilustracji, wskazujących jak mało rozsądne jest posługiwanie się pochodzeniem jako argumentem na cokolwiek. Biedy zaznał każdy, kto nie podłączył sie pod nowe porządki po 1944r. Bieda była ceną za elementarną przyzwoitość. Ceną, którą, dodam, warto było zapłacić i nie warto także dziś jej przekreślać. Ludzie mają oczy i bez definiowania co widzą. 

 
Kaśka
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
przyzwoici klepali biedę, a tam gdzie ta słoma hurtem wypadała i wypada nadal ich potomkom z butów, miało się układziki, wejścia, łatwe życie i ma nadal: kasę, media, układziki.
Jest jeszcze jedno powiedzenie, którego z lubością używam i co więcej, podobnie jak tego o słomie, używać nadal zamierzam: frak dobrze leży dopiero w trzecim pokoleniu.
I żeby było jasne (bo warto czasami doprecyzować rozumienie słów, co by uniknąć nieporozumień) obydwa powiedzenie nie dotyczą sensu stricto pochodzenia z takiej czy innej klasy społecznej, ale postawy moralnej, szczególnie wobec Polski i Polaków.
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika ossala

ossala
Tylko tyle i aż tyle, które robi ogromną różnicę: moralna słoma z butów i ta normalna, wiejska.
I szczerze mówiąc, dziwię się, że to w ogóle trzeba tłumaczyć!

Ossala

Obrazek użytkownika krisp

krisp
Był kiedyś taki dowcip o tym, kto może się uważać za inteligenta. Coś jak z tym frakiem w trzecim pokoleniu. Że trzeba mieć trzy dyplomy: dyplom Dziadka, dyplom Ojca i dyplom własny. wink

Pozdrawiam noworocznie

krisp
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
z etyką i patriotyzmem jest tak samo.
Też Cię serdecznie pozdrawiam! smiley
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika Dixi

Dixi

O nie, Kotko!

S,ał pies "fraki na trzecim pokoleniu", to dobrze brzmi, ale nie często ma związku z prawdziwą wartością człowieka. Owszem, Angielska arystokracja i szlachta dobrae kultywowała tradycję (mimo róznych dziwactw, manieryzmów, irytujacego poczucia wyższosci i zboczeń). To właśnie ten :frak w n-tym  pokoleniu zobowiązywał do bezwzględnego zachowania zasad fair-play. Gdzieś tak do... I wojny światowej.

Urodzenie w każdym razie zobowiązywało.

Popatrz na "Lorda Jima" - to drmat chłopaka, który, niespodziewanie (sam był tym zaskoczony) nie potrafił "stanąć w szeregu", zobowiązującym bezwzględnie do zachowania norm i postaw (choć potem to odkupił śmiercią). A powieść napisał... Polak.

U nas było gorzejbo ciężej.
Zabory, nieudane powstania, represje, dwie (wliczając w to sowiecką) okupacje... Mielismy trudniej niż Angole, których wyspy nikt od tysiąclecia nie podbił. (tylko mnie nie łapcie na daty, chodzi o zasadę:):):))

Józef Mackiewicz pisał: "Niemcy zmieniają nas w bohaterów, Sowieci w gówno".
Zabijali i ci, i ci. Komuniści na dodatek demoralizowali i prowadzili selekcją negatywną.

--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
Napisałam, że ten przysłowiowy frak nie dotyczy klasy społecznej, a postaw. Nie musimy dziedziczyć zamków w Anglii czy Szkocji, wystarczy moralność i przekonanie, że należy "zachowywać się jak trzeba".
Wychowanie, przekazywanie z pokolenia na pokolenie wartości ma znaczenie. I nie na darmo mówi się, że dziadkowie mogą bardzo wiele przekazać wnukom, temu trzeciemu pokoleniu.
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika Dixi

Dixi

Z tym się, Kotko, zgadzam.

A co mają dziedziczyć tak zwane, samozwańcze, elity?
Jak nie słomę w butach, to... "aliganckie" onuce :):):)

No, "troszku" sku.wionych z "dobrych rodzin" też sie, niestety, znajdzie...
Ci nosili fraki dla komuny, na pokaz.
Dostali zgodę, a nawet "prikaz".

PS

Kałużyński wspominał, że jak pojechał do ZSRR, wszyscy pytali:

- Wy z Polszy? A kak tam Bieaaaaata (Tyszkiewicz).

Bo ta aktorka uchodziła na wschodzie za wzór "polskiej hrabinii".

Wreszcie okazało sie, że czy Tyszkiewicz, czy Kwaśniewska - bezę łyżeczką.
Savoir-vivre dla lemingów...

 

--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
a nie wiedziałam, bo z tym panem nie jest mi po drodze. Ale,,, Cat Mackiewicz nie jest postacią jednoznaczną, kryształową. Well..
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika Pyzolina

Pyzolina
Cat był kawałem  zwykłego drania i nigdy nawet do pięt znakomitemu bratu nie dorastał. I co z tego, że byli z tej samej rodziny, wychowani w tych samych wrtościach, atmosferze, obracali sie w tym samym środowisku? 
Kaśka
Obrazek użytkownika Pyzolina

Pyzolina
Sowiniec "Bingo" mnie podprowadził. To ja pierwsza nim w S24 rzuciałam, ale kiedy zobaczyłam co on z tym wyprawia, zaprzestałam używać. Tutaj tez już nie będę, skoro i tu jego duch bindży;)
Kaśka
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
nawet najlepszej rodzinie, może się jakieś takie coś wyrodzić. Nie tylko etyka, czy szerzej antropologia, ale cała biologia to dopuszcza. Zapewne krzyżówki genetyczne coś by powiedziały...
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika Dixi

Dixi

Jest jeszcze towarzysz Dzierżyński... Zwany "Żaleznym", zwany Krwawym"...

Dooooobra polska szlachta...:):):

A teraz zacytuję mój ulubiony wierszyk (nie po raz pierwszy:):):))"

Pyzol, uważaj, bo znów "inteligencę"!

Andrzej Mandalian - TOWARZYSZOM Z BEZPIECZEŃSTWA

Tyle nocy
nie dospanych,
mętnych,
poplątanych,
od dymu ciasnych,
"wyprowadzić"
rzekł konwojentom
i zasnął.

Śpij, majorze,
świt niedaleko,
widzisz:
księżyc zaciąga wartę;
szósty rok już nie śpi Bezpieka,
strzegąc ziemi
panom wydartej.

Brnęła noc
przez serce,
przez rżyska,
kolejami się snuła,
po torach
i przyszedł towarzysz Dzierżyński
do towarzysza majora.

Z krzesła zrywając się,
patrząc,
(przecież twarz tę od dziecka znałeś),
major stanął na baczność
i słów
nie potrafił znaleźć.

Barki zdrętwiałe ból ciął,
tętno waliło w skroniach.
- Towarzyszu Dzierżyński,
pozwólcie.
Opowiem o nas.

Chyba chcecie wiedzieć,
jak dzisiaj,
jakie sprawy
i jakie troski?
Zwyciężyliśmy, towarzyszu,
nową
budujemy Polskę.

Z gruzów,
z ruin
rośnie budowa,
robociarz rządzi,
kolejarz,
hutnik.
Towarzyszu,
wam tylko powiem,
jakże bywa tu czasem trudno.
Jeszcze gnieździ się różna swołocz
po zapadłych, ciemnych powiatach,
ale my musimy podołać,
Rewolucja nam podpowiada.

Major pięści zaciska,
a pięści ma ciężkie, czerstwe
i idzie Feliks Dzierżyński
z majorem przez gmach Bezpieczeństwa.

Niełatwo jest stykać się z wrogiem codziennie
przez lata, miesiące, tygodnie, niezmiennie,
by w mętnych zeznaniach
i kłamstw pajęczynie
szukać wyjaśnień
i znaleźć przyczyny
zastygłych motorów,
walących się szybów,
spalonych spółdzielni,
kruszących się trybów
i brnąc niestrudzenie
przez podłość i zbrodnie
znajdować poszlaki i nici przewodnie -
i myślą wciąż jasną tnąc kłamstw gmatwaniny,
obraz wyłuskać
i zbrodni
i winy.

Niełatwo jest stykać się z wrogiem codziennie
i wciąż być człowiekiem
i kochać niezmiennie.
Przez długie godziny
wieczorne i nocne
mieć jasność umysłu i nerwy tak mocne.

Tobie -
Towarzyszowi z Bezpieczeństwa
poświęcam ten wiersz.
Za Twą miłość ogromną do ludzi
i Twych nocy bezsennych niepokój -
za Twą troskę o dzień nasz powszedni
i walkę codzienną o pokój -
za Twą wierność niezłomną dla Partii,
za Twe serce - dla Partii bijące -
ściskam Twą dłoń uzbrojoną
i słowa przesyłam gorące.

(1950)

PS
Do dziś uwielbiają go i cytują "polscy"... "prawdziwii komuniści".

--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Obrazek użytkownika Dixi

Dixi

Niestety, Krisp!

Tacy jak my nie dożywali do następnych zwrotek.

Chciałbym dodać (tradycyjne) ":):):)", ale tu nie ma się z czego śmiać.

PS

Możemy przejść "na ty"

Na przykład "ty Dixi"?:):):):)

--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Obrazek użytkownika Dixi

Dixi

:):):)

No dobra, zaryzykuję...:):):)
Ściski!

--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Obrazek użytkownika Dixi

Dixi

Eeeetam Krisp!

Aż tak bardzo nie ryzykowałem:):):)

--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Obrazek użytkownika Torpeda Wulkaniczna

Torpeda Wulkaniczna
To chyba Ty wspomnialeś Danzowi o moim dobijaniu się do BnR ? :o)
Tak, czy owak - dzięki za miłą odpowiedź na prywie .

Pozdrawiam i kończę ten taniec radości, bo tu poważne tematy latają.
Trzeba się dorezonansować.
Tu zaindukować, tam zwiekszyć pojemność. Dostroić cewkę, chociaż jej dobroć już problematyczna.

Czyli po prostu huknąć czystą.

BTW ( nie moje, zapomniałem czyje )  :  Kukuniek  to Prawdziwy Człowiek Rezonansu - pukniesz w Bolka, zadźwięczy Lechu.

Pozdrawiam ;o)

 

<p>"...upon all us a little rain must fall."</p>

Obrazek użytkownika krisp

krisp
To nie ja molestowałem Danza w Twoim temacie, jeno wspomniałem, że jakby co nie poszło, to wtrącę swoje trzy grosze. Obyło się bez tego, wszystko działa jak trzeba. I super.

Pozdrawiam

krisp
Obrazek użytkownika Torpeda Wulkaniczna

Torpeda Wulkaniczna
Śledź też.
Mój Strych się wykańcza, chyba w lato już zamieszkam. Zaproszę do Najpiękniejszej Wsi Dolnośląskiej Anno 2015.

 

<p>"...upon all us a little rain must fall."</p>

Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
zaczęłam się zastanawiać, dlaczego nic do mnie nie doszło.
Pisałeś tutaj na priv?
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika Torpeda Wulkaniczna

Torpeda Wulkaniczna
to byl pierwszy koment z nowego, telefonicznego konta.
Chyba w ogole nie poszedł - gdzieś zrobilem błąd.

<p>"...upon all us a little rain must fall."</p>

Obrazek użytkownika Pyzolina

Pyzolina
Dzisiaj ten styl KODziarze, zgodnie z tradycja,  kontynuują. Przypuszczam,że wpadła wam w oko   p o e z j a  co poniektórych, bo cały internet z tego ryje:)
Kaśka

Strony

Więcej notek tego samego Autora:

=>>