O panach i chamach

 |  Written by Everyman  |  133

Przełom roku zachęca zarówno do podsumowań minionych miesięcy jak i prognoz na następne. Zamiast męczyć się przeprowadzaną własnymi siłami wiwisekcją zeszłorocznych zdarzeń postanowiłem znaleźć w sieci głos kogoś o większych niż moje zdolnościach analitycznych.

Przyznaję ze skruchą, że dałem ciała już na początku drogi, bo natknąłem się na nagranie rozmowy, której uczestnicy wprawdzie odnosili się do najważniejszych politycznych wydarzeń zeszłego roku i rokowań na przyszłość, lecz przykuli moją uwagę z innego powodu i całkiem zapomniałem o zamierzonej retrospekcji.

Otóż gospodarz, Tomasz Lis, oraz jego goście: Tomasz Wołek , Wiesław Władyka i Jacek Żakowski próbowali dociec ... co się z nami stało żeśmy tak schamieli! Żeby nie było wątpliwości dodam , że cała czwórka przezornie wyłączyła się ze zbioru nieobytych chamów ograniczając go do członków PiS i jego zwolenników. Niefortunnie spełniając to ostatnie i jedyne kryterium poczułem dodatkowy, prywatny bodziec do odkrycia tajemnicy własnego upadku ...

Najpierw Żakowski zauważył, że to skutek transformacji napędzanej niespełnionymi ambicjami. Oczekiwałem bardziej błyskotliwego rozwinięcia teorii z serii tych karkołomnych, którymi ostatnio zasłynął, lecz Lis mu przerwał i skorygował diagnozę posługując się przykładem premier Beaty Szydło. Sądząc po jej kwalifikacjach – perorował – jej polityczne ambicje zostały przecież spełnione skoro udało jej się zostać, marnym, bo marnym, ale burmistrzem miasteczka średniej wielkości. Wszyscy panowie kiwali głowami godząc się z wnioskiem redaktora, który podsumował, że to dojście do władzy politycznych dyletantów jest praprzyczyną ogólnego schamienia przedstawicicieli i zwolenników obozu rządzącego. Gdy kontynuował podpierając się teorią prof. Staniszkis o nagłym wyniesieniu lumpów z dołów społecznych, nie mogłem uwierzyć, że sukces Beaty Szydło, kobiety, która prawie samodzielnie wygrała obie kampanie, prezydencką i parlamentarną, ma tupet recenzować medialny fagas, który w dziennikarstwie spieprzył wszystko co się dało, któremu „jeno sznur się ostał” po złotym rogu zgubionym podczas nieustannych umizgów do poprzedniej władzy ...

Wiesław Władyka, który wtórował Lisowi wzbogacając jego wynurzenia o własną, opisaną wcześniej teorię o zwycięstwie prowincji nad metropolią najpierw mnie, mieszczucha z dziada pradziada, uspokoił, lecz zaraz potem mocno skonfundował. Prowincję, czyli - według niego - czynnik chamstwogenny można nosić, drodzy państwo, w głowach i on, profesor, ją właśnie w naszych głowach widzi. No cóż, jedyne pocieszenie to supozycja, że trafność analizy pana profesora tak się ma do słuszności wyboru właściwej strony jak jego niegdysiejsze przywiązanie do pezetpeerowskiego betonu podczas gdy ludzie przyzwoici byli już dawno gdzie indziej …

No i – last but not least – Tomasz Wołek. Przenikliwy obserwator sceny politycznej nie tylko dostrzegł rychły zmierzch rządów pospólstwa, które chwilowo odsunęło od władzy jego protektorów, lecz jest też w stanie zobaczyć jaskółki zwiastujące odzyskanie raju. Gdzie te jaskółki? Uwaga, uwaga … w spontaniczności wzniecanych przez opozycję protestów! Naprawdę, nie ściemniam, on właśnie tak powiedział. Czy – oceniając jego analityczne zdołności - ktoś jeszcze może mieć wątpliwości dlaczego padły tytuły prasowe, które jakiś nieostrożny decydent niegdyś mu powierzył?

Uff! Choć kliknięcie w iksa na czerwonym polu z poleceniem „zamknij” świata może nie zmienia, lecz dostarcza do świata odpowiedni dystans i pozwala wyciągnąć parę prostych wniosków:

Po pierwsze potwierdza, że pycha rzeczywiście kroczy przed upadkiem.

Po drugie uświadamia, że można odlecieć nie ruszając się z fotela.

Po trzecie wreszcie, dostarcza dowód, że nie wystarczy modnie przystrzyc słomę wystającą z butów – należy ją mozolnie, źdźbło po źdźble, z butów wydłubywać.     

5
5 (8)

133 Comments

Obrazek użytkownika ossala

ossala
Dzięki Bogu - mogą sobie dziś jedynie poszczekać (lepiej byłoby powiedzieć: poujadać) we własnym, medialnym grobie, tzn. gronie.
Pożytek z Twojego wpisu jest taki, że znaczy, że jeszcze dychają, bo byłabym o nich zapomniała! No i skalę odlotu też warto odnotować :-)
Obrazek użytkownika Dixi

Dixi

To są potomkowie kreowanych przez komunę "nowych elit " ("nie matura. lecz chęć szczera, zrobi z ciebie oficera. Równocześnie ta sama komuna niszczyła (materialnie, ale także - dosłownie, przez więzienia i zabójstwa) prawdziwe elity. Te współczesne elity to efekt lat "chowu wsobnego" plus dopływ najbardziej zdeterminowanych szuj, nie ważne, czy ze Stolycy, czy z prowincji (a propos, skad wywodzi się Lis?).

Różni "arystokraci" zblatowani z komuną (taka wisienka na czerwonym torcie), jak Beata Tyszkiewicz, czy inne "świetne nazwiska", to osobny temat (ale dodam, że wielu Żydów dostawało nazwiska po swoich arystokratycznych patronach).

"Z chama pan"...

Na razie słowa Kaczyńskiego o "gorszym sorcie" (mówił o nas, jak nas traktowane) ta swołocz wzieła do siebie.

W sumie... całkiem słusznie:):):)

--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Obrazek użytkownika tł

Tak się składa, że od bardzo wielu lat znam osobiście trzech,  spośród czterech, tych elitarnych ;-). Wszyscy - choć w różny sposób i w różnych miejscach -  aspirowali do "elity" już od lat `70. Wołek i Żakowski mieli swoiste umocowania towarzysko-rodzinne, Władyka był autentycznym proletariuszem, "chłopakiem z Pragi". Początki tych karier to TVP, "Na przełaj" i "Polityka". Władyka od zawsze był "otwartym, nieortodoksyjnym marksistą", Żakowski od zawsze snobował się na "wielkich tego świata"...
A Wołek? Ten był przecież w latach `90 niemal idolem prawicy (Życie. afera Kwacha). A teraz chłopaki spotykają się - "intelektualnie"- u Lisa :-)))!

Kto nigdy nie był "szlachtą miecza", ten zawsze będzie się starał o "szlachectwo sukni" ;-)

 
Obrazek użytkownika tł

Odmawiam ;-)!

Podwójnie odmawiam. 

Jeśli idzie o zawarte w konkluzji terminy "noblesse d`epee" i "noblesse de robe", to poszukaj w wiki albo u Tocqueville`a ;-).

Jaśli zaś idzie o tych konkretnych panów, to ja -potomek chłopów po mieczu i kądzieli, albo nawet i Turków lub Tatarów, po kądzieli, ergo cham z chamów - nie czuję się upoważniony do sięgania do życia prywatnego byłych kolegów i przyjaciół. Postaw wódkę, to się dowiesz, oczywiście bez autoryzacji uzyskanych informacji :-)))!
Obrazek użytkownika Dixi

Dixi

Terminy znam, po francusku też kumam, nie muszę szukać:):):)

Myślałem, że porozmawiamy o tym całym "noblesse".

Bo szlachectwo kiedyś miało prawdziwe znaczenie, choć, przyznam bardziej cenię to uczciwie nabyte (mieczem czy umysłem), niż odziedziczone bez cienia pracy i zasług. A zeszmaconego - wcale.

"Noblesse oblige".

Tak przynajmniej powinno być.

A czy jest?

--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Obrazek użytkownika Dixi

Dixi

Jak patrzę na takiego Rzeplińskiego, to widzę świński ryj i świńską butę (plus trochę cwaniactwa) jakby prosto z Orwella.

Nie widzę natomiast żadnej arystokratyczności, czy nawet szlachetności.

Ani "po mieczu", ani "po sukni".

Voltaire kiedyś przypatrywał się bardzo przystojnemu lokajowi i rzucił do przyjaciela:

- Widzisz, takimi my ich robimy. A takimi oni robią nas (tu wskazał na siebie ).

--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Obrazek użytkownika Everyman

Everyman
Z ust mi to wyjąłeś! Zawsze kiedy oglądałem Rzeplińskiego przypominał mi się cytat: ... "wodzowie i pastuchy trop w trop podążają w pochodzie" Szczególnie zabawne było to przesunięcie w fazie - on, biedak, wierzył, że jest wodzem ... :)))
Obrazek użytkownika Dixi

Dixi

Na razie skasował 1000 zł za dzień urlopu, a reszta mu się upiekła.

Niemniej, długo to trwało, bo długo, ale PiS załatwił problem TK na cacy:):):)

Zobaczymy, co będzie z tymi sejmowymi błaznami.

--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Obrazek użytkownika tł

Szlachectwo/arystokracja była dla mnie zawsze "genetycznym" walorem umysłowym i moralnym. Nawet szlachectwo miecza zdewaluowało się już w starożytności, o czym choćby świadczą dzieje patrycjuszowskich rodzin rzymskich ;-). W szlachectwo miecza wierzę bardziej, ale nie za bardzo ;-)! Przykłady historyczne z lenistwa pominę...

Tylko aspiracje są "wieczne". Mniej lub bardziej uzasadnione ;-).
Obrazek użytkownika Dixi

Dixi

W tradycji pozostała jednak rzymska "virtus".

Dobrze, że pozostała, bo to nadal wzór.

PIEŚŃ III Jan Kochanowski

Nie wierz Fortunie, co siedzisz wysoko;
Miej na poślednie koła pilne oko:
Bo to niestała pani z przyrodzenia,
Często więc rada sprawy swe odmienia.

Nie dufaj w złoto i w żadne układy,
Każdej godziny obawiaj się zdrady;
Fortuna, co da, to zasię wziąć może,
A u niej żadna dawność nie pomoże.

A ci. co z tobą teraz przestawają,
Twej się Fortunie, nie tobie kłaniają;
Skoro ta zniknie, tył każdy podawa,
Jako cień, kiedy słońca mu nie zstawa.

Lecz jako sama oczy zasłoniła,
Tak swym pochlebstwem ludzi poblaźniła:
Że drugi wysszej nosa gębę nosi,
A wszystki insze oczyma przenosi.

Ty pomni, ze twój skarb u Szczęścia w mocy,
A tak się staraj o takiej pomocy,
Aby wżdy z tobą twego co zostało,
Jesli zaś będzie Szczęście swego chciało.

Cnota skarb wieczny, cnota klejnot drogi;
Tegoć nie wydrze nieprzyjaciel srogi,
Nie spali ogień, nie zabierze woda;
Nad wszystkim inszym panuje przygoda.

--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Obrazek użytkownika Pyzolina

Pyzolina
"Szlachectwo/arystokracja była dla mnie zawsze "genetycznym" walorem umysłowym i moralnym."

Ciepło, ale ciągle jeszcze zbyt chłodno. Ujęcie w cudzysłów "genetycznego" to za mało, bo w środku zostaje co zostaje. Spróbuj to samo wyrazić inaczej.  Elementarne wartości i dostępne są każdemu, i przestrzegac ich może każdy. Ważny jest consensus tych wartości, a tutaj to już na genetykę nawet w cudzysłowie nie mam miejsca. 
Kaśka
Obrazek użytkownika krisp

krisp
 No zobacz, jaki świat mały. Toć ja też z prostego chamstwa pochodzę. Gdzie mi tam to tych wielkich salonowych panów Żakowskich. Lisów, czy innych Wołków, kiedy u mnie takie proste myślenie, co to intelektualnych głębin jaśniepaństwa nie jest w stanie ciemnogrodzkim umysłem ogarnąć.

A z drugiej strony, jak tak paczem i paczem na jaśniepańskie elukubracje, albo jakie inne oralne wyrzuty, to tak se myślem po ciemnogrodzku, że z ciemnogrodzkim chamstwem bardziej mi po drodze niż z takimi jaśnieoświeconymi elytami.

​Pozdrawiam noworocznie

krisp
Obrazek użytkownika tł

I coż mam Ci odpowiedzieć, żeby nie narazić się na zarzut wtykania lub wyciągania słomy ;-)? Siano jest znacznie lepsze, przynajmniej w niektórych kontekstach :-)))!
Obrazek użytkownika krisp

krisp
Słomy się nie czepiam, a dzielenie włosa na czworo pozostawiam bardziej lotnym ode mnie. wink

Pozdrawiam noworocznie

krisp
Obrazek użytkownika tł

Tradycje szanuję, niektóre nawet kocham. Niemniej jednak z tradycji rzymskiej najbardzię cenię Cyncynata ;-). Zrób to, co powinieneś i potrafisz, a potem odejdz.

W przeciwieństwie do Traubego konsumują aktualnie szkocką, a nie irlandzką, choć i irlandzką lubię. Więc mi, Dixi, nie przynudzaj przydługimi cytatami :-)))!
Obrazek użytkownika tł

Obecnie raczej omegą.

PS. Krystynę Prońko b. lubiłem mimo niekształtnej figury. Dopóki nie została radną PO w w mieście stołecznym...

Dixi et salvavi aminam meam.
Obrazek użytkownika krisp

krisp
Jak to się mówi na Podlasiu: "Poszedł swój do swego", a precyzyjniej: niekształtny do niekształtnego. devil

Pozdrawiam noworocznie

krisp
Obrazek użytkownika Pyzolina

Pyzolina
Macie pretensję, że  o n i   czują się lepsi - a co  w y  wyprawiacie? Naprawdę sądzicie, że od tego wzajemnego wciskania sobie słomy z butów naprawi się Rzeczpospolitą???
Kaśka
Obrazek użytkownika Dixi

Dixi

A nie mówiłem?

Harpia ryknęła:):):)

I to na mnie:):):)

Pyzolku, ja pisałem o cnocie, a ta jest wieczna i niezniszczalna!

Może to wysoki próg, ale jedni próbuja się do niej wspinać ("przynajmniej próbowałem" - vide Vonnegutt", no.... co prawda - na nagrobku:):):)), a inni olewają, bo i tak czują się "elitą".

--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Obrazek użytkownika Pyzolina

Pyzolina
Z wykopalisk!
.............................
Wyzywaniem siebie nawzajem   n i g d z i e  się nie poprawiło. Nawet w przedszkolu, nawet w piaskownicy. Sięgnij po publicystykę przedwojenną  i poszukaj i tam takich, dla których sednem polemiki było wydłubywanie słomy z butów u przeciwnika. 
Kaśka
Kaśka
Obrazek użytkownika tł

A z jakich stanowisk archeologicznych tak konkretnie?

PS. Legendarny felieton Kisiela "Moje typy" też można zakwalifikować jako "wciskanie słomy do butów" przeciwnika, nieprawdaż?
Obrazek użytkownika Pyzolina

Pyzolina
No i co z tak prwadzonych dyskusji wynika? Że ja jestem "cały mądry"a ten drugi to "sloma w utach"? Mogłbyś mi tak wykazać co w tak ustawionej polemice jest aż tak twórczego, że warto ten gatunek kontynuować? Cóż się osiąga, poza wyświechtaniem oryginału? 
Kaśka
Obrazek użytkownika Dixi

Dixi

Było gorzej, to znaczy - mocniej.

Słonimski tak odpisywał (w prasie) na list jakiegoś krytykanta:

"Siedzę w sławojce i mam przed sobą Pański list. Za chwile będę miał go za sobą".

Kurkawodna!

Znów "intelektualizuję"...:):):)

 

--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Obrazek użytkownika krisp

krisp
A ktoś tu kogoś, za przeproszeniem, wyzywa? Nie zauważyłem.

​Natomiast zauważyłem luźną i niezobowiązującą wymianę spostrzeżeń na aktualne tematy. wink​ Takie pogaduszki w kręgu starych znajomych, a Ty tu tak z marsową miną.

Pozdrawiam noworocznie

​krisp
Obrazek użytkownika Pyzolina

Pyzolina
Zachęcam do przeczytania i NIE debatowania,że się wyrażę: wczesnych wątków z biografii Ehrlicha, ale zasadniczej treści tematu:

http://forsal.pl/artykuly/920338,mistrz-kaczynskiego-czyli-dlaczego-prez...

Kaczyński dąży do wybalansowania grup nacisku. 

"Ehrlich uważał, nie ma nic złego w tym, że w dojrzałych demokracjach jest wiele grup nacisku – od związków zawodowych, lobbystów, przez organizacje społeczne, po ugrupowania polityczne. Są one naturalnym elementem życia społecznego. Warunek jest jednak taki, aby żadna z nich nie dominowała względem pozostałych. Chodzi więc o realny pluralizm i równowagę między grupami nacisku. Ehrlich mówi, że dopiero biorąc pod uwagę skomplikowany układ interesów i powiązań między nimi oraz praktykę stosowania prawa, można dokonywać zmian. Bo nie wystarczy skodyfikować określone reguły, żeby automatycznie zaczęły one być przestrzegane. Prawo to nie tylko przepis, lecz także sposób, w jaki działa on w społeczeństwie"

Wybalansowanie, to jednak coś nieco innego niż wyniszczenie tych, którzy akurat nam nie pasują - czego, niestety, najwyraźniej oczekuje spora część zwolenników PiS. Żadna z tych grup nie ma patentu na doskonałość i nieomylność, a prowadząc nieustępliwą wojnę, wyniszcza się wszystkie. Politycy PiS ( przynajmniej ci z głównej półki) wydają się to rozumieć, mam jednak poważne wątpliwości czy rozumieją to wyborcy, jakkolwiek trudno jest o to mieć do nich pretensje zważywszy skrajną tabloidyzację polityki i problemów życia codziennego, która dominuje w mediach. 
Kaśka
Obrazek użytkownika tł

You blind me with the science. To już drugi raz, bo kiedyś już się nam zdarzyła dyskusja o genocydzie. Jałowa.
Obrazek użytkownika Pyzolina

Pyzolina
Przeintelektualizowane dyskusje na ogól są jałowe, chocby z tego względu, że malo kto je rozumie.  Niejałowe jest przekuwanie ich konkluzji na efekty życia realnego, językiem zrozumiałym dla przeciętnego odbiorcy. Tak nawiązuje się i podtrzymuje ł ą c z n o ś ć wspólnoty. Zwróć uwage np, na kazania. Ksiądz operujący językiem wysokokwalifikowanej teologii, choćby miał same ultraracje, nie dotrze z nimi do parafian, co najwyżej ich wyalienuje. 
Kaśka
Obrazek użytkownika tł

Racja! Dlatego też nie odsyłam swoich kontr-dyskutantów do wykopalisk, prasy międzywojennej, ani też opisowych opinii o "mistrzach Kaczyńskiego".
Obrazek użytkownika Dixi

Dixi

Nie bądź bolszewikiem, Pyzolu!

Co to znaczy "przeintelektualizowane"?

Masz coś przeciw inteligentnej dyskusji?

Ja potrafię (i luuubię) także "po chamsku", ale... administracja zaraz mnie wyrzuci:):):)

--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Obrazek użytkownika Pyzolina

Pyzolina
Inteligentna dyskusja nie odwołuje się do "słomy w butach". Przeintelektualizowaną nabździłyby nazwiska klasyków i cytaty w obcych językach:).
Kaśka
Obrazek użytkownika tł

W wątku dyskusyjnym to było chyba pierwsze odwołanie się do "słomy w butach":

"Naprawdę sądzicie, że od tego wzajemnego wciskania sobie słomy z butów naprawi się Rzeczpospolitą???"
Kaśka

PS. W obcym języku to nie był cytat, tylko nawiązanie popkultury. Cytaty zwykłem starannie oznaczać.
Obrazek użytkownika Pyzolina

Pyzolina
Nie rozumiem. Popkultura nie jest ani zła, ani dobra. Po prostu   j e s t  i zawsze była. Jest także nosnikiem bardzo wielu pozytywnych treści - od tej z okresu sowizdrzalskiej do dziś. 
Kaśka
Obrazek użytkownika Dixi

Dixi

Wiesz, już w średniowieczu facet ze słomą w butach mógł iść, kształcić się za darmo w klasztorze, albo na taką choćby Akademię Krakowską (a miał do wyboru wszystkie tego typu instytucje w całej Europie), po drodze mógł żebrać, a podczas (darmowych!) studiów chodzić z miseczką i mieszczanie zawsze dali mu coś do jedzenia (pomijajac momenty, kiedy wpadł na pomysł, żeby wdać sie w bójki z tymiż mieszczanami czy strażą miejską:):):)),

Waleczność była w cenie, wiedza była w cenie (po to władcy zakładali uniwersytety).

Czytałem dzienniki Żeromskiego - zarabiał na korepetycjach,a bywało, że kilka dni żywił się... wodą z fontanny. Pochodził z grupy "wysadzonych z siodła" (po powstaniach), zubozałej szlachty, która stworzyła polską inteligencję. Ta droga jednak nie była dla nikogo zamknięta. Dunikowski został przyjęty na ASP za darmo, bo rektor uznał, że może równoczesnie przyjąć jakąś głupią "panienkę z dworku", która opłaci czesne obydwojgu.

Przykłady mogę mnożyć.

Żydzi przede wszystkim szanują wykształcenie, nawet, ba, przede wszystkim to najbardziej wysublimowane....

O ile pamiętam, z "inteligentem" jako pierwsi zaczęli walczyć komuniści (a chodziło nie o inteligenta, tylko o inteligencję). Potem wyprodukowali parodię inteligenta, bo prawdziwych intelektualistów jakoś się nie dorobili... Równocześnie wydali(li) z siebie "nową elitę".

Jak Cię kocham, proszę, nie reaguj na słowo "słoma z butów" jak... pies Pawłowa.

Ja tak samo reaguję na prawdziwą słomę z butów u tych, którym nikt nie przeszkadzał zdobyć wykształcenia (o erudycji nie mówiąc), "słuszne pochodzenie" było nawet premiowane.

Różne chamy z tytułami, pożal się Boże, naukowymi, celebryci rodem z SB i... Pcimia, traktują nas dzisiaj jak chamską dzicz.

Mnie to wpie.dala i nie zamierzam ukrywać swojej wściekłości.

Nie bądź, błagam, Ciotką Rewolucji!:):):)

--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Strony

Więcej notek tego samego Autora:

=>>