
Nam się wydaje, że ten podział jest oczywisty: kiedy mówimy MY, to mamy na myśli nas, czyli stronę społeczną, nie będącą u władzy, a kiedy ludzie władzy, czyli ONI mówią MY, to mają na myśli siebie, czyli władzę. Nic bardziej mylnego. Partia rządząca posunęła się już tak daleko w pozbywaniu się odpowiedzialności za państwo, że ministrowie na równi z nami pomstują i narzekają na władzę, którą sprawują. Paradoksalna sytuacja, lecz jak najbardziej prawdziwa. To jedna z mało uświadomionych konkluzji, wprost wynikających z podsłuchanych rozmów członków rządu Platformy Obywatelskiej.





