
- Może pani powtórzyć? - poprosiła pani Sitko.
- Lecę do Paryża - powtórzyła z dumą lekko drżącym głosem mama Wiktymiusza.
- Teraz??? - spytał z niedowierzaniem pan Sitko.
- No, nie teraz. Za dwa dni.
- To szaleństwo - pokręcił głową tata Łukaszka. - Nie słyszała pani co się tam dzieje?







