
Nie wynika to, jak sądzę, z jakichś specjalnych przymiotów intelektualnych tej grupy. Pamiętamy wszak na przykład artystę wybitnego Chyrę Andrzeja, popierającego całego serca nie znanego nikomu innemu kandydata na prezydenta.


Gdy zastanawiałem się nad zapamiętanymi przeze mnie polskimi olimpijczykami igrzysk zimowych, stwierdziłem, że jedna zawodniczka utkwiła mi specjalnie w pamięci. Jest to
Barbara Grocholska-Kurkowiak.
W wieku 17 lat brała udział w Powstaniu Warszawskim jako sanitariuszka w 1. Pułku Szwoleżerów. Posługiwała się pseudonimem „Kuczerawa”. Głównie uczestniczyła w walkach na Czerniakowie i Mokotowie.




Nie wybieram się na film „Jack Strong”. Mógłbym napisać dlaczego, ale mi się nie chce. Tym bardziej mi się nie chce po przeczytaniu wywiadu z reżyserem Pasikowskim:
Oto fragment:

Każdy z nas domyśla się na jakiej zasadzie konstruowane były za komuny tak zwane środowiska artystyczne. Był budżet i na tym budżecie jakiś pan wypasał stadko pisarzy, inny pan stadko reżyserów, a jeszcze inny stadko malarzy. Wszyscy ci ludzie łazili z kąta w kąt, pojadali sobie coś tam, popijali i donosili do pasterza jeden na drugiego, w nadziei na lepszą troszkę paszę. Kiedy któryś z nich wykazywał jakiś cień talentu reszta zgodnie rzucała się na niego i spychała go w przepaść, albo pisała na niego donosy, o jakich się wcześniej Bermanowi nie śniło.
