blogi
-
| Written by Danz | 0 (1) -
| Written by Godziemba | 0 
Rosja Putina daleka jest od propagowanego wzorca konserwatyzmu.
Budzenie respektu przez władzę w samej Rosji i przez Rosję wśród innych w świecie traktowane jest jako wyznacznik szacunku dla jej mieszkańców i ich praw do poczucia własnej wartości. Myślenie w szeroko rozumianych kategoriach autorytarnych cechuje w następstwie zarówno przedstawicieli tamtejszej władzy, jak i zwykłych Rosjan. U jednych i drugich – wskazuje Hedrick Smith – „instynktowne pytanie brzmi, kto jest silniejszy i kto jest słabszy, w rezultacie wszelkie stosunki stają się próbą sił”, jedni i drudzy bowiem „uważają, że siła jest prawem […]”.
Należy pamiętać, że w przypadku reżimów autorytarnych jakim jest Rosja Putina, w których legitymizacja władzy nie może oprzeć się na powszechnie uznawanych procedurach potwierdzania prawowitości władzy , podstawowym czynnikiem stabilizacji systemu politycznego jest zdolność władzy do skutecznego użycia siły.
Dzisiejsza Federacja Rosyjska występuje jednak nie jako apostoł wiary prawosławnej, lecz zwierzchnik i opiekun uwarunkowanego historycznie i przede wszystkim kulturowo rosyjskiego świata (russkogo mira). Rosyjski Świat (ros. Русский Мир) , zdefiniowany został jako wspólnota ludzi nie tylko identyfikujących się z rosyjskim językiem i kulturą, a także tradycjami i dokonaniami Imperium Rosyjskiego i Związku Sowieckiego. Koncepcja ta postuluje istnienie odrębnej – wieloetnicznej i wielowyznaniowej – cywilizacji rosyjskiej, mającej status jednej z wielkich światowych cywilizacji.
Jednocześnie zgodnie z koncepcją dziewiętnastowiecznego działacza i publicysty Lwa Tichomirowa Kościół prawosławny został sprowadzony wyłącznie do roli gwaranta pożądanego przez państwo wzorca moralności; a jego wymiar transcendentny nie jest brany już pod uwagę.
Putin, decydując się na wykorzystanie konserwatyzmu do celów politycznych, sięgnął po jego radykalne nacjonalistyczne wersje, od wczesnych lat dziewięćdziesiątych XX wieku rozwijane i propagowane przez takich publicystów i dziennikarzy, jak Aleksandr Dugin, Aleksandr Prochanow, Michaił Leontjew, Nikołaj Starikow, Natalia Narocznicka, a także przez archimandrytę Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej Tichona.
Ideologia ta zwrócona jest przede wszystkim przeciwko wzorcom politycznym, społecznym i kulturowym współczesnego Zachodu. Kremlowska ideologia głosi istnienie fundamentalnej cywilizacyjnej odrębności Rosji od współczesnego Zachodu. Odrębność ta ma być “konsekwencją odstąpienia Zachodu od wartości cywilizacji chrześcijańskiej i odrzucenia przezeń tradycyjnie rozumianych tożsamości – narodowej, kulturowej, religijnej, płciowej, a nawet rozróżnienia między dobrem a złem. Pozwala to Kremlowi na pozycjonowanie Rosji w roli obrońcy i ostoi europejskiej cywilizacji.”
Jednocześnie podkreślanie odmienności Rosji od współczesnej cywilizacji zachodniej ma wykluczać przenoszenie na grunt rosyjski zachodnich modeli ustrojowych. Ideologia ta zakłada, że sposobem na rozwiązanie trapiących Rosję problemów są nie systemowe reformy, ale moralne i duchowe uzdrowienie społeczeństwa.
W szczególności ideologia ta, odwołując się do własnej interpretacji rosyjskiej tradycji politycznej, głosi konieczność utrzymania w Rosji silnej, hierarchicznej i scentralizowanej władzy państwowej. Jej uosobieniem powinien być charyzmatyczny lider, którego władza ma szczególny, quasi-sakralny charakter, mimo formalnego utrzymywania demokratycznych mechanizmów jej legitymizacji.
W kremlowskiej wizji modelu państwa rola społeczeństwa jest przedmiotowa i ograniczona do biernego uczestnictwa w procesach inicjowanych przez władze.
Putinowski „konserwatyzm” został sformułowany z myślą o rosyjskim audytorium, ale również z zamiarem wykorzystania go jako narzędzia polityki zagranicznej.
Kultywowanie ww. poczucia wspólnoty ma na celu przede wszystkim “osłabienie narodowych tożsamości obywateli państw postsowieckich, budowanie ich więzi z państwem rosyjskim i lojalności wobec tego państwa, propagowanie idei, że jedynie Rosja jest dla nich naturalnym centrum cywilizacyjnym i politycznym”.
Tym samym koncepcja Rosyjskiego Świata jest istotnym narzędziem realizacji kremlowskiej polityki reintegracji przestrzeni postsowieckiej pod przewodnictwem i dominacją Rosji.
W rzeczywistości propagowana ideologia konserwatywna traktowana jest przez ekipę Putina czysto instrumentalnie. Wiele „konserwatywnych” deklaracji ma w istocie charakter propagandowy i pozorny – działania
W sprzeczności z głoszonymi wartościami stoi też skrajny materializm i ostentacyjny konsumpcjonizm rządzącej elity. Rażący jest więc rozdźwięk między patriotyczną i antyzachodnią frazeologią władzy a spektakularną konsumpcją zachodnich dóbr przez jej
przedstawicieli.
Rosjanie nadal żyją w zgodzie z sowieckimi normami, dalekimi od konserwatyzmu. W Rosji aborcja na życzenie jest dozwolona do 3 miesiąca ciąży i nadal traktowana jest - jak w czasach sowieckich- jako środek antykoncepcyjny, co sprawia, iż Rosja jest pierwsza na świecie w liczbie aborcji wykonanych na 1000 mieszkańców.Rosja jest liderem Europy w liczbie osób zarażonych HIV.. Spowodowane to jest dużą skalę rozpowszechnienia narkomanii I powszechnym przyzwoleniem na prostytucję. Nawet według rosyjskich danych w niektórych regionach Rosji poziom zakażeń HIV dorównał już współczynnikom dotychczas obserwowanym jedynie w najbiedniejszych państwach afrykańskich.
Wskaźniki śmierci spowodowanych alkoholem (drugi na świecie, po Salwadorze), liczby morderstw na 100 000 mieszkańców (najwyższy w Europie), rozwodów (również najwyższy w Europie) czy dzieci porzuconych przez rodziców są również rekordowe i dalekie od konserwatywnych wzorców.
Liczba osób uczestniczących w praktykach religijnych co prawda wzrosła w porównaniu z sowieckimi czasami, jednak nadal jest niższa niż w Niemczech czy Holandii, nie mówiąc o takich państwach jak Ukraina, Słowacja czy Polska.
Powyższy obraz rosyjskiego społeczeństwa znakomicie ilustruje film „Niemiłość” Andrieja Zwiagincewa. Rosjanie nadal są zdemoralizowanym, postsowieckim społeczeństwem, pogrążonym w głębokim kryzysie wartości i podstawowych instytucji społecznych (w tym rodziny), a Rosja nie jest w żadnym razie konserwatywnym azylem rządzonym przez Putina-katechona.
Wybrana literatura:
M. Broda - Mentalność, tradycja i bolszewickie doświadczenie Rosji
J. Potulski, - Rola i znaczenie tradycji w funkcjonowaniu współczesnych instytucji politycznych w Rosji
W. Rodkiewicz, J. Rogoża - Potiomkinowski konserwatyzm. Ideologiczne narzędzie Kremla
A. Toynbee - Cywilizacja w czasie próby
R. Pipes - Rosja, komunizm i świat. Wybór esejów
M. Heller - Historia imperium rosyjskiego
W. Śliwowska, R. Śliwowski - Teoria „zgniłego Zachodu” od Szewyriewa do SzafarewiczaJ. Smuga - Rosja ani konserwatywna, ani wolnorynkowa. Odtrutka na korwinistyczne brednie
(2) -
| Written by Marcin Brixen | 0
Hiobowscy siedzieli sobie spokojnie przy obiedzie, gdy nagle do kuchni wpadła mama Łukaszka. Zdyszana jak po długim biegu sapała:
- Wy tu sobie spokojnie siedzicie i jecie, a tam ludzi wyrzucają!
I tu się srogo rozczarowała bowiem nikt nie spytał o co chodzi.
- Moglibyście chociaż się spytać o co chodzi! - tupnęła nogą mama Łukaszka.
- Ależ wiemy - odparł ze spokojem dziadek Łukaszka. - Chodzi o migrantów na granicy Polski z Białorusią...
- No właśnie, że nie! - wykrzyknęła mama Łukaszka. - Tym razem wy hipokryci nie mówię o ludziach, którzy walczą o przedostanie się gdzieś daleko od nas. To dzieje się na naszym osiedlu!
Hiobowscy osłupieli.
- Jak to? - babcia Łukaszka była kompletnie zaskoczona,
- Tak to! - triumfowała mama. - Ha, zatkało was? Tak, to już jest u nas! To już dzieje się tu! To tu, na naszym osiedlu dochodzi do tak haniebnych czynów jak segregacja ludzi! Ludzi się dzieli na legalnych i nielegalnych jak jakiś towar w sklepie! Albo jak w czasie drugiej wojny! Skandal! Hańba! Rasizm! Nikt nie jest nielegalny!
- Ale co się właściwie dzieje? Łukaszek wyjrzał przez okno. - Nic nie widzę!
- Stąd tego nie widać, bo to koło pętli tramwajowej. A dzieją się rzeczy straszne! Umundurowani funkcjonariusze stosują bezpośrednią przemoc wobec kobiet! Wobec dzieci! Ludzie, których jedyną winą jest to że przybyli tutaj, są przewracani, popychani, szarpani! Masowo stosuje się push backi! Całe grupy ludzi są wypychane w krzaki, na łąki, na trawniki! Takie rzeczy w dwudziestym pierwszym wieku w Europie! W katolickim kraju! Podchodzi takie ośmioletnie ecce homo z kwiatkiem w ręku, a mordercy w mundurach brutalnie odpychają!
- Moment, zaraz - zamachała rękami siostra Łukaszka. - A gdzie ci ludzie próbują się dostać? Do Polski?
- Przecież są w Polsce - dziadek stuknął się w czoło i wyrzucił siostrę za drzwi.
- Pewno chcą się dostać do Niemiec - wzruszył ramionami tata Łukaszka.
- Do Anglii? - próbował Łukaszek.
- Do Francji? - próbowała zgadnąć babcia.
- Do Hiszpanii? - pytał dziadek.
Mama Łukaszka podejrzanie zamilkła. Wreszcie bąknęła niezręcznie:
- Do kina.(3) -
| Written by Godziemba | 0 
Ideologia bolszewicka wiele elementów zaczerpnęła z ideologii Rosji carskiej.
Zachwianie mitu władzy cesarskiej stawało się w oczach jego poddanych środkiem do delegitymizacji władzy, podważało podstawy całego porządku społecznego. W przededniu I wojny światowej minister spraw wewnętrznych i szef policji Piotr Durnowo ostrzegał więc cara, że jeśli wojna pójdzie źle, „nie da się uniknąć rewolucji społecznej w skrajnej formie”.
Kilkadziesiąt lat później zachwianie społecznej wiary w moc – tym razem władzy komunistycznej – podważyło jej ideologiczną i polityczną delegitymizację, a następnie doprowadzając do rozkładu państwa sowieckiego.
U podstaw ideologicznych koncepcji radykalnej inteligencji rosyjskiej, z bolszewicką włącznie, odnaleźć można cały szereg elementów, wyrażających ich religiopodobny charakter. Oczywiście ich fundamentalną intencją nie była zasada podporządkowywania się Boskiemu autorytetowi i woli, a zasada pożytku czy korzyści – deklaratywnie: dobra narodu, ludu, proletariatu, mieszkańców kraju itp., faktycznie zaś interesu, sprawowanej przez siebie władzy oraz jej zewnętrznej ekspansji.
Można sądzić, że „sowiecki system – dowodził Marcin Król - właśnie dlatego wyjątkowo łatwo przyjmował rytuały tradycyjne, zwłaszcza związane z cywilizacją mało zmodernizowaną, że to jeszcze nie było społeczeństwo przemysłowe – a jeśli, to jedynie wyspowo lub (i) naskórkowo”. W wielkim stopniu system ten został zbudowany przez ludzi wywodzących się z nizin społecznych, a właściwy mu system wartości był w dużej mierze „naznaczony piętnem niezmodernizowanej rosyjskiej wsi. Jej przedstawiciele potrzebowali czegoś zamiast religii, a jednocześnie tylko wzory religijnego myślenia i religijnych zachowań znali”. Dając się porwać antychrześcijańskiej ideologii, wielu z nich w głębi duszy pragnęło zyskać możliwość zaprowadzenia quasi-chrześcijańskiego porządku na ziemi.
W okresie bolszewickim tą władzą – „duszą Rosji” stawała się więc de facto partia komunistyczna, a przde wszystkim jej kierownictwo centralne i przywódca.
Lenin rozróżniał tylko dwie kategorie ludzi i zjawisk – własną i obcą. Jego własna to ci, którzy znajdowali się w kręgu wpływów jego partii, obcy zaś to ci, którzy się tym wpływom nie poddawali i których już z tego jednego powodu uważał za wrogów. Między tymi biegunami – towarzysz-przyjaciel i dysydent-wróg – dla Lenina nie istniało żadne pośrednie spectrum międzyludzkich stosunków towarzyskich i osobistych.
Państwo bolszewickie wzmocniło tradycję, zgodnie z którą władza – tym razem partii komunistycznej, jej kierownictwa centralnego i przywódcy – łączą się z prawdą, przybierając postać systemu ideokracji w samej organizacji rewolucjonistów, a następnie również w całym państwie. „Obecnie – pisał już na kilkanaście lat przed przewrotem w Rosji, Włodzimierz Lenin – staliśmy się partią, a to właśnie oznacza utworzenie władzy, przekształcenie autorytetu idei w autorytet władzy…” W ujęciu Stalina niezbędnym składnikiem autorytetu władzy staje się wiara w przywódców, a partia, która nie posiadałaby takiej wiary, „nie mogłaby istnieć”.
Tak więc bolszewizm wzmocnił, silne w Rosji tendencje do sakralizacji władzy. Sięgały one głęboko w historię kraju. Car – „ziemski Bóg”, „obraz Boży” – stawał się, w ideologii wyrażonej najpełniej już w końcu XV wieku w myśli Josifa Wołockiego, punktem, w którym rzeczywistość duchowa wkracza w rzeczywistość historyczną, budując mocą Opatrzności Królestwo Boże: „Dzięki swej naturze […] car podobny jest do człowieka, ale dzięki swej godności jest równy Bogu na Majestacie. Jest nie tylko sługą Boga, ale Jego przedstawicielem, który czuwa nad czystością wiary i bezpieczeństwem Kościoła. Dlatego Bóg daje mu miecz”.
Przywódcy bolszewiccy szybko zrozumieli społeczną potrzebę quasi-religijnego kultu w rządzonym przez siebie państwie: „Propagowano naukę jako alternatywę dla religii i rozwijano religię z jej bóstwami, świętymi i obrzędami”. W tym też kontekście należy rozumieć decyzję o, planowanym już na wiele miesięcy przed jego śmiercią, zabalsamowaniu zwłok Lenina, zrealizowanym przez zespół o symptomatycznej nazwie: Komisja Nieśmiertelności. Wyraziło się to także w sposobie przedstawiania przywódców bolszewickich. „Oficjalna biografia Lenina, w postaci, w jakiej została sformalizowana w latach dwudziestych, w podstawowych szczegółach była wzorowana na żywocie Chrystusa. Podobnie jak w chrystologii przedstawiała ona protagonistę jako niezmiennego i niepoddającego się zmianie, a los jego jako przesądzony już w dniu narodzin”. Szydząc z prawosławnych relikwii świętych, bolszewicy stworzyli własną relikwię, której kult znalazł szybko w Rosji wyznawców.
Zmarły Lenin stał się więc kimś w rodzaju nowego Chrystusa z nową hagiografią i ikonografią. Później przekształcił się raczej w Jana Chrzciciela, torującego drogę ubóstwionemu Stalinowi. Jego następcy – sekretarze generalni KC KPZR próbowali przedstawiać się jako „szereg następujących po sobie apostołów, prowadzących ludzkość przez okowy feudalizmu i potworności kapitalizmu do ziemskiego raju ponadnarodowego, egalitarnego społeczeństwa”.
Na podstawie instrumentalnie potraktowanego marksizmu stworzone zostało coś na kształt religii, „przy czym wszechmogącym, wszechwiedzącym, a groźnym Bogiem religii ogłoszony został sam Stalin” – nie był on już tylko ziemskim odbiciem Boga, lecz zajmował jakby jego miejsce, a jego poddani przekształcili się w „lud wybrany”.
Uwielbienie dla „żywego boga” zajęło miejsce tradycyjnej religii, a świadomość religijna zamiast zaniknąć, uległa jedynie ideologicznej modyfikacji. „Charakterystyczne połączenie pierwiastków sacrum i profanum obecne w Rosji carskiej – napisał Rafał Stobiecki - ujawniło się w swoim nowym wcieleniu – początkowo kolegialnego, a następnie jednoosobowego kierownictwa partii, wyposażonego w atrybut nieomylności”. W uchwale Komitetu Centralnego partii bolszewickiej, przyjętej po śmierci wodza bolszewików, podkreślono, że „Lenin żyje w duszy każdego członka naszej partii. Każdy członek naszej partii jest cząstką Lenina”. W odniesieniu zaś do jego następcy, w sloganie „Stalin to Lenin naszych czasów”, pojawiła się natomiast swoista wizja reinkarnacji. Sam zaś Stalin przedstawiany był jako człowiek nadludzko mądry, dobry i silny, wszechobecny, wszechwiedzący i wszystkowidzący, stanowczy i miłosierny, bliski i daleki.
Język ideologii, stawał się zaś rodzajem liturgii, posiadającej określony kanon świętych tekstów, a także powtarzanych słów, formuł i haseł w objawiających społeczeństwu jedyną Prawdę przemówieniach kolejnych wielkich przywódców.
W kulturze rosyjskiej brakowało miejsca na sferę neutralną, wszystko jusiało być „boskie” albo „szatańskie”, „święte” albo „grzeszne”, „państwowe” albo „antypaństwowe”, „dobre” albo „złe”. „Duszy rosyjskiej obca jest kompromisowość. – jak podkreśla Walter Szubart - U Rosjan nie ma amortyzującej części środkowej, ogniwa łączącego dwie skrajności”.
Podobne schematy istniały w Rosji sowieckiej, czego przykładem była leninowska teza o dwóch jedynie, wykluczających się i przeciwstawnych, typach ideologii, a także dwóch typach dyktatury, które mogą wykształcić się w sytuacji rewolucyjnej w społeczeństwie kapitalistycznym: burżuazyjnym i proletariackim. Nie tu miejsca na środek, gdyż żadnej „trzeciej” ideologii ludzkość nie wypracowała, a w społeczeństwie rozdzieranym przez sprzeczności klasowe nie może być nigdy ideologii pozaklasowej czy ponadklasowej.
Dychotomiczność przeciwstawienia potęguje dodatkowo określony sposób postrzegania i oceny kapitalizmu: „Jest to społeczeństwo kapitalistyczne, albowiem „wolni” robotnicy, którzy przez całe życie pracują na kapitał, „mają prawo” jedynie do takich środków egzystencji, jakie niezbędne są do utrzymania przy życiu wytwarzających zysk niewolników, do zabezpieczenia i uwiecznienia niewolnictwa kapitalistycznego”.
Obraz budowanego przez bolszewików społeczeństwa socjalistycznego był z kolei – podobnie jak wcześniej, w przypadku słowianofilskiego wyobrażenia Rosji, konstruowanego w wielkim stopniu wtórnie na jednostronnie negatywnym wizerunkiem Europy – tworzony jako biegunowo odmienna od burżuazyjnej, pozytywna alternatywa kształtu rzeczywistości społecznej: „Ludzkość zrzuca z siebie ostatnią formę niewolnictwa: niewolnictwo kapitalistyczne, czyli najemne. Wyzwalając się z niewoli ludzkość po raz pierwszy przechodzi do prawdziwej wolności”.
W czasach zimnej wojny typowe dla myśli bolszewickiej dychotomiczne pojmowanie świata osiągnęło swój globalistyczny szczyt w formie koncepcji – i związanej z nią postawy politycznej – „dwóch obozów”: imperialistycznego i antydemokratycznego, kierowanego przez burżuazyjne Stany Zjednoczone, oraz antyimperialistycznego i demokratycznego, któremu przewodzi budujący komunizm Związek Sowiecki. Wszelkie „formalne” analogie pomiędzy oboma porządkami społecznymi mają, jak głoszono, charakter jedynie powierzchowny, fałszujący rzeczywistość i pozorny. W konsekwencji tego Stalin wskazywał na „zasadniczą różnicę między wyborami w ZSRR, rzeczywiście wolnymi, rzeczywiście demokratycznymi, a wyborami w krajach kapitalistycznych, gdzie na lud wywierają nacisk klasy wyzyskujące”.
Nawet u schyłku istnienia Związku Sowieckiego można znaleźć podobne ślady polarnej koncepcji świata, spotęgowanej perspektywą, rozpoczętej jakoby dziełem bolszewickiej rewolucji, rozstrzygającej walki dwu antagonistycznych sił. „Rok 1917 dowiódł – głosił w jego 70. rocznicę rewolucji Michaił Gorbaczow – że wybór między socjalizmem i kapitalizmem to główna alternatywa społeczna naszej epoki, że w XX wieku nie można iść naprzód, nie dążąc do wyższej formy organizacji społeczeństwa – socjalizmu”.
„W rosyjskiej świadomości – podkreśla F. Szełow-Kowdiejew – głęboko zakorzenione jest oczekiwanie, że głowa państwa będzie nieustannie powiększać jego potęgę. Kiedy Iwan Groźny nazwał swój ród dziedzicem imperium rzymskiego, motywacją dla niego były takie pojęcia jak “wzrost” czy “rozszerzenie”, namaszczające władcę “majestatem” i “świętością”. Od tego czasu walory władcy Rosji były wiązane przede wszystkim właśnie ze zdolnością powiększania terytorium i wpływów państwa, a największą winę widziano w stratach terytorialnych, zwłaszcza tych oddanych nie w walce, ale – jak choćby w przypadku Gorbaczowa i Jelcyna – dobrowolnie.
CDN.
(3) -
| Written by Godziemba | 0 
W Rosji znaczna część ludności traktowała cara jako „ziemskiego” Boga
Po upadku Konstantynopola księstwo moskiewskie pozostało jedynym silnym i niezależnym państwem prawosławnym, co potęgowało siłą rzeczy izolację kraju w świecie chrześcijańskim. Fakt ten nie został odebrany przez jego mieszkańców jako doświadczenie negatywne czy stymulator działań zmierzających do przełamania owej izolacji. Prowadził on natomiast do bałwochwalczego wręcz kultu własnego, ruskiego prawosławia, traktowanego jako jedyna nieskalana fałszem wiara, której ekskluzywną misją było nawrócenie-przemienienie świata. Staroruskie społeczeństwo uważało się „za jedyne prawowierne w świecie, a Stwórcę traktowało jak swego własnego Boga”.
Jednocześnie wraz z upadkiem Cesarstwa Bizantyjskiego Moskwa uznała się za nowy Konstantynopol lub też trzeci Rzym, przy czym przypisanie sobie tej roli oznaczało jednocześnie odrzucenie Konstantynopola, a także Rzymu, jako centrum świata chrześcijańskiego. Idea Filoteusza, Moskwy-Trzeciego Rzymu, nie wyrażała jedynie przejęcia dziedzictwa Konstantynopola przez Moskwę, uzasadniała również nową periodyzację historii, w ramach której Moskwa stawała się prawdziwym i bezwarunkowym ostatnim centrum świata.
Rosyjskie prawosławie bardzo silnie akceptowało wpływ na życie ludzkie przeciwstawnych, dychotomicznie ujętych i przeciwstawionych sobie sił – mocy dobra i mocy zła: tych pochodzących od samego Boga i tych przyjmujących postać Antychrysta i demonów. Towarzyszyła temu nieustająca krytyka wewnętrznych odszczepieńców i zewnętrznych wrogów oraz opozycja między Rosją a resztą świata.
Jest znamienne, że zarówno dawna jak i współczesna – Rosja jako jedyne państwo na świecie umieściła w swym herbie pokonywanego wroga: smoka – symbolizującego świat ciemności, piekła i chaosu, zło, wrogość, chytrość, podstępność, diabelskość itp. – uznanego za „emblemat wszystkich sił przeciwstawiających się Rosji”.
Prawosławna idea Rosji – jedynego prawdziwie chrześcijańskiego cesarstwa – konserwowała cały szereg istotnych treści archaicznej idei Rosji-duszy świata, a bolszewicka idea, wiążąca z państwem bolszewickim zalążek przyszłej ogólnoludzkiej wspólnoty komunistycznej, zawierała pewne treści związane z tamtą ideologią.
W sytuacji rzekomego zagrożenia przez wrogie i obce siły rosła każdorazowo potrzeba określenia swojej szczególnej tożsamości wspólnotowej, obejmującej potencjalnie wszystkie aspekty zbiorowego życia i ostro przeciwstawionej innym. Podatności Rosjan na ideologię bolszewicką sprzyjał bez wątpienia fakt, że pozwalała ona zachowywać tradycyjną – zakorzenioną tam od dawna wrogą postawę wobec Zachodu
„Poczucie ortodoksji i przeznaczenia, - wskazywał Toynbee - jakie Rosjanie przejęli od Greków bizantyjskich, jest w takim samym stopniu cechą obecnego reżimu komunistycznego w Rosji, jak i poprzedniego panowania wschodniego chrześcijaństwa ortodoksyjnego”.
Dla Rosjanina XX wieku – „wnuka” pobożnego wyznawcy prawosławia i „syna” dziewiętnastowiecznego słowianofila – „było zupełnie – podkreślał Heller - możliwe stać się oddanym marksistą bez konieczności dokonywania jakiejkolwiek reorientacji odziedziczonej postawy wobec Zachodu. Zarówno dla rosyjskiego marksisty, jak i dla rosyjskiego słowianofila i rosyjskiego prawosławnego, Rosja jest “Świętą Rosją”, a zachodni świat [...] jest jednako heretyccki, zepsuty i dekadencki”.
W tej sytuacji nie dziwi przejęcie przez komunistyczną propagandę i publicystykę, sformułowanej przez Stefana Szewyriowa w latach 40. XIX wieku teorii „zgniłego Zachodu”. Stanowiła ona – jak wskazującą Wiktoria Śliwowska i Rene Śliwowski - „pochodną leninowskiej koncepcji imperializmu jako ostatniego stadium kapitalizmu […] W sposób zdumiewająco harmonijny łączyła się ona jednocześnie ze spiskową teorią dziejów ludzkości: oto gnijący Zachód, nim pogrąży się w nicość, oplątuje swymi mackami pierwsze państwa socjalistyczne, przenikając weń i usiłując zatruć trupim odorem”.
„Historia postawiła obecnie przed nami – twierdził Lenin – najbliższe zadanie, które jest najbardziej rewolucyjne ze wszystkich najbliższych zadań proletariatu jakiegokolwiek innego kraju. Urzeczywistnienie tego zadania, obalenie najpotężniejszej ostoi reakcji nie tylko europejskiej, ale również […] azjatyckiej uczyniłoby z proletariatu rosyjskiego awangardę międzynarodowego proletariatu rewolucyjnego”.
Podobnym dążeniom bardzo odpowiadało mocno utrwalone i rozpowszechnione w świadomości Rosjan pojmowanie swego kraju w kategoriach „duszy świata”. Szczególną zdolnością i posłannictwem „duszy rosyjskiej” i Rosji-„duszy świata” stawało się w ich przekonaniu pośredniczenie między różnymi ideami i wartościami, ale również między ludami i narodami, otwieranie perspektywy uniwersalnej, umożliwiającej finalne pogodzenie przeciwieństw, osiągnięcie jedności i pełni. Rosjanin – pisał Fiodor Dostojewski: „Instynktownie zgaduje – podkreślał pisarz w swoim Dzienniku - ogólnoludzką cechę nawet w najjaskrawszych osobliwościach innych narodów, od razu jednoczy je, godzi we własnej idei…”
Bolszewizm – zwłaszcza wczesny, zorientowany na rewolucję światową i, wieńczące historię powszechną, komunistyczne zjednoczenie wszystkich społeczeństw i kultur – ujawniał wyraźne cechy ideologicznego pokrewieństwa wobec ww. koncepcji.
Archaiczne myślenie Rosjan o swoim kraju w kategoriach „duszy świata” miało także wpływ na traktowanie przez nich wladzy jako siły mającej chronić świat przed ponownym pogrążeniem się w chaosie. W tej sytuacji władza ma prawo „panować”, „przymuszać”, „rządzić” i „wpływać”, stanowić porządek, wprowadzać ład oraz formułować prawa. A obywatel winny jest jej pełne posłuszeństwo. Każdy przejaw odrębności czy autonomii wobec władzy centralnej postrzegany był jako zagrożenie dla jedności państwa.
Koncepcja cara-„ziemskiego Boga” pociągała za sobą inne jeszcze konsekwencje: Boska wszechwładza ulegała odwzorowaniu na sferę uprawnień cara – „obrazu Bożego” – w stosunku do jego poddanych. „Państwo prawdy” […] nie znało żadnych praw, a jedynie obowiązki: obowiązkiem poddanych jest służyć carowi, a obowiązkiem gosudara jest służyć królowi Niebieskiemu”. Odmowa przez poddanych posłuszeństwa wobec najwyższej władzy stawała się nie tylko polityczną zbrodnią, ale i świętokradztwem.
Dwoista, bosko-ludzka natura władzy carskiej, posiadająca, jak wierzono, sankcję Niebios leżała u podstaw stabilności, trwałości i ładu Rosji. „Tylko ten, kto utrzymywał i jakoś to udowadniał, że jego władza ma bosko-ludzką naturę mógł tu sprawować rządy, prowadzić za sobą lud, liczyć na jego posłuszeństwo i oddanie”.
Alan Besançon w książce “Święta Ruś” wskazywał, iż „Cały kraj uznaje, że monarcha jest obrazem Boga. Dlaczego? Ponieważ jest “czystą miłością”. To istotne: kluczowym atrybutem królewskości na Zachodzie była sprawiedliwość. Król Francji uznawany był za sol justitiae. Car rosyjski jest miłością. Może się obejść bez prawa gdyż jest bliżej Boga. Do swojej srogości (groza) dołącza więc miłość i z miłości karze oraz ułaskawia: w zależności do tego, co podpowie mu Duch Święty”.
Procesowi temu sprzyjała również Cerkiew prawosławna, która od początku „głosiła i ucieleśniała w praktyce ideę podporządkowania się Władzy: imperatorom, potem książętom, carom, panom, ponownie imperatorom, a następnie… także bolszewikom” . Naruszający tajemnicę spowiedzi obowiązek donoszenia władzom państwowym o osobach wątpliwych politycznie był tego dobitnym świadectwem.
CDN.
(2) -
| Written by Marcin Brixen | 0
Znajoma mamy Łukaszka, mama Wiktymiusza, najpierw chętnie integrowała się z Ukraińcami napływającymi do Polski, ale wkrótce zaczęła sarkać, że sama też by chciała tyle przywilejów co mają uchodźcy.
- Też byśmy chcieli jeździć tramwajem za darmo - rozłożyła ręce mama Wiktymiusza.
- Przecież macie samochód - zauważył tata Łukaszka.
Obie rodziny wraz z panią Sitko i jej mężem stali w wejściu do bloku.
- Odchodzimy stopniowo od samochodu na rzecz komunikacji miejskiej. Gdybyśmy mogli nią jeździć za darmo, tak jak uchodźcy z Ukrainy, na pewno by to przyspieszyło.
- Darmowe wejściówki na stadion - rozmarzył się maż dozorczyni, pan Sitko.
- Wstydu nie macie - huknęła babcia Łukaszka. - Ci ludzie uciekają od wojny!
- No wiem, wiem - westchnęła mama Wiktymiusza. - Znikąd pomocy...
Pomoc nadeszła w osobie Łukaszka.
- Można się zarejestrować przez internet na specjalnej stronie - poinformował Łukaszek. - Dla tych, co nie potrafią w internety: można iść się zapisać na najbliższym posterunku policji.
- Policji? Coś tu nie gra - spojrzała podejrzliwie pani Sitko. Ale mama Wiktymiusza poszła się zapisać, więc pani Sitko zrezygnowała z podejrzeń i ruszyła szybko za nią.
Dwadzieścia cztery godziny później Hiobowscy byli u rodziców Wiktymiusza, gdy do drzwi rozległo się głośne łomotanie.
- Boje się otworzyć, to brzmi jak kolby - wyszeptała mama Wiktymiusza.
- Lepiej otworzyć - szepnął tata Wiktymiusza i poszedł. Do pokoju wszedł oddział policji w strojach bojowych i z długą bronią.
- Co oni, tu, co? - wystraszyła się babcia Łukaszka.
- Będą rozstrzeliwać piątą kolumnę - zażartował Łukaszek. I ten niewinny żart spowodował to, że tata Wikymiusza zemdlał, a mama Wiktymiusza zaczęła płakać i mówić, że ona wszystkie pieniądze odda, może czołgać się u stóp prezesa i w ogóle nie chce skończyć, że zimowym świtem gałąź pod ciężarem zgięta i tak dalej.
- Oczywiście, że nie - pocieszyła ją serdecznie babcia Łukaszka. - Zima już się kończy.
- Wiosennym świtem! - wyła półprzytomna ze strachu mama Wiktymiusza.
- Przecież to jakaś bzdura - przerwał jej dowódca policjantów cucąc tatę Wiktymiusza dwoma szybkimi plaskaczami.
- Oczywiście, bo kto widział rozstrzeliwać z długiej broni w pomieszczeniach zamkniętych - dodał jeden z policjantów i tata Wiktymiusza znowu zemdlał.
Kiedy dowódca policjantów ocucił go po raz drugi wyjaśnił, że oni są w sprawie wniosku na świadczenie "Ukraina Plus".
- A konkretnie... - dowódca policjantów zerknął w papiery - państwo chcecie jeździć tramwajem za darmo, tak?
- Tak! - uradowała się mama Wiktymiusza.
- W takim razie zapraszam na balkon.
Wszyscy, zaskoczeni zaczęli wychodzić, a siostra Łukaszka spytała:
- Tam jest ten tramwaj?
Kiedy wszyscy już stanęli na balkonie, dowódca policjantów zapytał:
- To państwa auto, tam koło śmietnika, o numerze rejestracyjnym takim to a takim?
- Tak - potwierdził niepewnie tata Wiktymiusza.
Dowódca sięgnął po telefon i rzekł:
- Wysadzajcie!
BUM!!!
I z samochodu rodziców Wiktymiusza pozostał krater płonącej blachy.
Rodzice Wiktymiusza osłupieli.
- Ale, ale... Nasz samochód!
- Darmowe przejazdy komunikacją miejską przysługują osobom, które straciły własny pojazd w wyniku działań wojennych - objaśnił dowódca policjantów i dodał z namaszczeniem:
- W ramach programu "Ukraina Plus" teraz możecie jeździć tramwajem za darmo!
- Ale piękne! - siostra zaklaskała na widok chmury opadających szczątków migoczących w słońcu i zaczęła podskakiwać. - Wysadźcie coś jeszcze!
Policjanci popatrzyli na podskakującą siostrę i obiecali, że dla niej mogą wysadzić wszystko.
- Żadnego wysadzania! - dowódca zerknął znów w papiery. - Teraz idziemy do państwa Sitko.
- Ja pokażę drogą - zaofiarował się Łukaszek, który bawił się świetnie.
Zeszli na parter i zadzwonili. Otworzyła pani Sitko.
- Policja? Do nas? Po co?
- Pani składała wniosek o darmowe wejście na stadion?
- Tak, ale...
- Zalecam szybko położyć się.
- Co pan, w środku dnia do łóżka?
- Nie do łóżka tylko na podłogę. I to szybko!
Dowódca znów sięgnął po telefon i zakomenderował:
- Ognia!
Na dworze rozległa się salwa z karabinów maszynowych i okno balkonowe u państwa Sitko poszło w mak.
- Gratisowe bilety na mecze piłkarskie przysługują tym uchodźcom, których mieszkania zostało ostrzelane w trakcie działań wojennych - dowódca policjantów pomógł panu Sitko wygrzebać się spod resztek okna. - W ramach programu "Ukraina Plus" teraz może pan wchodzić na stadion za darmo!
Dowódca spojrzał na tatę Łukaszka i zapytał:
- A pan niczego nie chce? Przejazdy za darmo? Wchodzenia za darmo? Wszystko za darmo?
- Nie ma "za darmo" - odparł zmęczonym głosem tata Łukaszka. - Wie pan kto za to wszystko płaci?
- No?
- Ja.
- I właśnie taki cal ma nasza akcja - odparł z dumą dowódca policjantów. - Za pomocą tej oto amunicji i tych oto ładunków wybuchowych pokazujemy ludziom, że to nie fair żądać czegoś co oferujemy ludziom, którzy stracili wszystko.
- Bardzo ładnie - mruknął tata Łukaszka. - A wie pan kto płaci za tą amunicję i te ładunki wybuchowe?
- No?
- Też ja.(3) -
| Written by Smok Eustachy | 0 
W związku z ostatnim tryumfem Kaczora porozmawiajmy o uzbrojeniu: Piłsudski miał swoją wyprawę kijowską i Kaczor ma swoją. Widzimy zatem że mamy do czynienia z grupą rekonstrukcyjną sanacji. Ale ja nie o tym. Okazuje się że wzbudziłem furię tego i owego, przypuszczalnie uwagami o doradcach zachodnich, których Ukraina musiała wpuścić raz a dwa słuchać się. I tylko Ukraina mogła ich wpuścić do siebie. Kto jest w stanie określić skale czystek jakie Ukraina zrobiła u siebie w wojsku i wśród pracowników cywilnych i ekspertów różnych?
I
Od kiedy mogliśmy kupić czołgi Abrams? W sensie Amerykanie by wzięli od nas pieniądze i w zamian za nie dostarczyli czołgi? Tylko nie chcieliśmy kupić i zanieść USA pieniędzy za te Abramsy bo nie są potrzebne w operacjach pokojowych? T-91 Twardy wystarczy w pokoju zupełnie. W dziedzinie czołgów mamy jak widzę 250 Leopardów, z tego część w trakcie modernizacji, 230 Twardych i 300 T-72. To dużo jest? Bartosiak jak rozumiem chce w momencie przyjazdu Abramsów wycofać T-91 i T-72?
Co tam mamy jeszcze nowego oprócz Leopardów? 80 Krabów, 500 Rosomaków, 80 Raków, 75 Langust. Mało tego jest. Krabów ma być docelowo 120 i mają one zasięg 40 km i są to armatohaubice samobieżne. Rak to jest moździerz samobieżny i ma zasięg 10 kilometrów. Langusta to jest nowy nosiciel wyrzutni rakiet Grad, która jest fajna do tej pory. Tam dużo zależy od samych rakiet i systemu kierowania ogniem. Rosomak to jest nasz ulubiony bojowy wóz piechoty kołowy, czy też transporter opancerzony, czy też wóz wsparcia. Niestety jest tego na tyle mało że musimy korzystać z starego sprzętu, czyli BWP 1 muzeum na gąsienicach, haubica Goździk samobieżna, ciężka haubica Dana. Nie mamy taniej a skutecznej artylerii holowanej, która jest z powodzeniem używana przez Ukrainę i Rosję. Nie mamy bo się pozbyliśmy.
II
Nie możemy sami robić wszystkiego. Poza środkami finansowymi robienie od podstaw wymaga miliardów roboczogodzin, czyli zatrudnienia tłumów ludzi latami. Nierealne to jest. Robimy np. rakiety przeciwlotnicze Piorun, ale też dużo jest tam części importowanych. Co jeszcze nowoczesnego produkujemy? Krab to jest licencja. Wieża brytyjska, podwozie południowokoreańskie. Żeby mieć przemysł trzeba zamawiać w nim różne rodzaje uzbrojenia i w latach 90-tych ubiegłego tysiąclecia zaniedbali tego w wyniku czego nasze zdolności konstrukcyjne spadły. Róbmy więc te rakiety co je robimy a inne rzeczy na licencji, a jeszcze inne trzeba kupować. Np. samoloty. Nie jesteśmy w stanie dźwignąć produkcji nowoczesnego samolotu bojowego. Cała Europa Zachodnia była w stanie opracować jednego Eurofightera, który jest średni.Nie opracujemy nowoczesnego pancerza czołgowego bo nie i już.
A Bartosiak jakie programy zakupowo- produkcyjne proponuje?
III
Oprócz armii mamy mieć WOT, o którym było. WOT z tego co wiem ma 2-tygodniowe szkolenie wstępne i potem weekend w miesiącu. W czasie tego weekendu są w stanie zrealizować to, co kiedyś dawny pobór robił w miesiąc. Przecież to było skrajnie nieefektywne. Przez rok koty szkoliły się w przynoszeniu gorzały starym a starzy nie robili nic. 7 pocisków wystrzeliwali z kałacha przez 2 lata? W pół godziny to można wystrzelać. Zauważcie, że WOT podlaskie czy lubelskie znajdzie się na pierwszej linii i będzie miało inne zadania niż WOT opolski. Oprócz WOT powinna być możliwość uzbrojenia i wyekwipowania wszystkich chętnych. Oddziały takie powinny być uzbrojone w karabinki, lekkie kaemy, granatniki, granaty nasadkowe itp. i atakować zaopatrzenie. Są takie pomysły, które kiedyś opiszę dokładniej. Ukraińcy walczą naszymi jednorazowymi granatnikami Komar, które zostały u nas wycofane gdyż nie da się ich zabezpieczyć z powrotem po rozłożeniu i nie mają samozniszczacza czyli samolikwidatora. To trzeba było zmodernizować i trzaskać to dalej.
Ilu takich chętnych może być? Nawet milion.
IV
Wspomniany Jacek Bartosiak uczenie nawija o różnościach wskazując na brak możliwości większych przemieszczeń w trakcie wojny. Wspomina o konieczności fortyfikowania miast na drodze do Warszawy. U nas nie da się tak zablokować ruchu wojsk npla jak na Ukrainie bo mamy gęstą sieć dróg asfaltowych lokalnych którymi objadą Ruscy zawsze. Ktoś ma jakąś tabelkę ile czego przewiduje on za kilka lat u nas?
V
Jakie będą inwazyjne siły rosyjskie. Rzucam wstępnie liczbą 5000 czołgów i jestem otwarty na dyskusję. Czy 3000, czy może 6 tys.? Kto da więcej?
Brakuje nam zdolności porażania ugrupowań przeciwnika po jego stronie granicy. Podobnie jak Ukrainie. Środków przeciwkolumnowych, które robiłyby w drogach leje na 10 metrów, których nie da się objechać a zasypanie trwa.
To tak na początek. Rozważania są luźne bo inaczej by wyszła epistoła trzysta stron. Koniecznie musimy przeniknąć ukraińskie tajności aby poznać ich metody robienia sovietofobicznej czystki w armii i ministerstwie. I wśród ekspertów. I jak wyprowadzili na prostą raportowanie. Nie może tak być że ministerstwo aby dowiedzieć się naprawdę co się dzieje musi wchodzić na jakieś strony typu http://nfow.pl czy cuś.
PS: Yutupka odblokowała montaż słownomuzyczny mój:
(2) -
| Written by Smok Eustachy | 0 
Zacznę od przypomnienia podstawowych zagadnień. Pytanie jest, kto jest za a kto przeciw? Każdy najpierw powinien się wypowiedzieć
- Rosja jest dla nas zagrożeniem militarnym.
- Obrona przed Rosją jest podstawowym wyzwaniem jakie stoi przed Polską obecnie.
- Nie mamy wpływu na politykę Rosji, jak będzie chciała i mogła to zaatakuje. Rosja atakuje bo chce.
- Rosja pozostaje w porozumieniu z Niemcami. UE jest narzędziem sowieckiej expansji.
- Opozycja totalna jest pionkiem na usługach Rosji, Niemiec, Unii (Targowica).
- Będziemy się musieli utrzymać sami do czasu uruchomienia Artykułu 5 NATO, co może zająć tygodnie i miesiące.
- Wywód o Amerykanach: czemu nie traktują nas poważnie.
Bartosiak stawia mniej-więcej takie postulaty jak wyżej, unika jednak definiowania wewnętrznej sytuacji aby nie zostać uznanym za pisiora. Czyli: nie wszystkie postulaty z powyższej listy stawia. Ja je dopisałem na gorąco, na podstawie doświadczeń z obecnej agresji Rosji na Ukrainę.
I drugie pytanie: kto jest za doktryną Komorowskiego/Sikorskiego/Siemoniaka/Tuska?
Treść tej doktryny jest taka: Rosja to nasz partner, a Putin to nasz batiuszka umiłowany, car itd. Wskazywanie na zagrożenie ze strony Rosji to przejaw rusofobii. Nic nam nie zagraża, żyjemy w złotych czasach.
Jak sobie odpowiemy na te pytania to będziemy mieli jasność kto jest kim i gdzie? W dalszym wywodzie za słuszną i oczywistą uznaję doktrynę Kaczora: Rosja prowadzi politykę neoimperialną i Zachód nie stopuje tego wystarczająco. Przejdźmy zatem do mapy:
II
Ukraina wybrała co do konkretów inne rozwiązania ale też jest w innej sytuacji: przeczytajcie w końcu mapę i popatrzcie na długość granicy Ukrainy z Rosją i Białorusią. Na trójstronne okrążenie strategiczne Ukrainy. Na odległości i brak dróg. To że coś się sprawdziło na Ukrainie nie oznacza, że u nas nie sprawdzi się coś innego. Bo u nas jest gęsta sieć dróg, krótsza granica itp. Mamy dostęp do lepszego sprzętu pancernego jak Leopardy i Abramsy.
Tu muszę poczynić (kolejny raz) dygresję o naśladownictwie na prostym przykładzie: wyobraźcie sobie że jakiś człowiek (dalej określam go mianem gościa) przed wyjściem z domu patrzy jaka jest pogoda, pora roku i potem ubiera się odpowiednio. Np w zimie ciepłą kurtkę ubiera i kalesony. I tu są dwie drogi naśladownictwa:
- 1. Obserwujemy porę roku, pogodę i w efekcie w lecie ubieramy koszulkę i szorty.
- 2. Ponieważ gościu ubrał kurtkę to zawsze chodzimy w kurtce, nawet w upały.
Mam nadzieję że komu trzeba się rozjaśniło a komu się nie rozjaśniło to już nic nie pomoże. Ukraina rozpoznała swoje potrzeby i możliwości i na podstawie tego rozpoznania przygotowała się do boju. My musimy rozpoznać i na tej podstawie przygotować się do boju. Przy czym nasze rozpoznanie może doprowadzić do odmiennych wniosków szczegółowych. Nie wiem jak to mam jaśniej wytłumaczyć bo widzę że nie rozumie jeden ekspert z drugim.
Mamy tu jeszcze kwestię doradców: o doradcach i instruktorach dyskutowaliśmy kiedyś na grupie pl.misc.militaria i nie ma siły żeby oni coś zmienili. Ogólnie na świecie się to nie zdarza prawie. Żeby doradcy coś zmienili trzeba ich wpuścić z mocą decyzyjną. Czyli rządzić muszą a po drugie rozumieć specyfikę. Tak to zostaną otorbieni, że u nas jest inna specyfika, nie da się nie przejdzie itp. Jeśli mieli taką moc decyzyjną na Ukrainie to mogli ją otrzymać tylko od Ukraińców. Postawię tu zatem postulat pierwszy:
1. Doradcy z mocą decyzyjną. Możemy se sprowadzić doradców którzy będą rządzić. Z Anglii i USA.
Jest to postulat do dyskusji.
III
Najpierw trzeba oszacować przewidywane siły inwazyjne rosyjskie i nasze możliwości. Bartosiak szacuje je na ok 70 Taktycznych Grup Batalionowych. Co to w ogóle jest i czym się różni od zwykłego batalionu? Ile Putin będzie miał czołgów i pojazdów opancerzonych? Ogólnie sposobów ataku jest dużo i p o2014 roku zastanawiałem się czy nie wystarczy wykorzystanie przez Rosję małego ruchu granicznego w Obwodzie Kaliningradzkim. 50 000 ludzi przejdzie przez granicę albo przejedzie autokarami i pojedzie na Warszawę. Ciekawa alternatywa.
Lewicowy Publicysta Rafał Otoka-Frąckiewicz sieje zamęt następującą tezą:
Wojsko kończy pracę o 15:30 i dalej pilnują go prywatne firmy ochroniarskie, zatrudniające emerytów np 80-letniego karła. I w razie desantu specnazu który zajmuje magazyn:
Co prawda jest 4 wartowników wojskowych ale tylko 2 z nich ma broń. Ci w razie ataku specnazu wypełniają druczek i czekają do poniedziałku na zgodę na pobranie broni. Pozostałych dwóch nie może walczyć bo muszą najpierw wezwać ochronę zgodnie z ustawą i ta ochrona ocenia zagrożenie. To jest cyrk, niemniej jest to też jakaś forma ataku. Potem możemy robić co chcemy bo i tak specnaz ma cały sprzęt w swoich rękach.Wspomniany dr Jacek Bartosiak oblicza że realnie możemy wystawić 10 grup batalionowych taktycznych. Trzeba by przynajmniej do 40 tą ilość zwiększyć poprzez wzmocnienie istniejących jednostek i uzupełnienie braków. Ja tu stawiam postulat drugi:
2. Trzeba zmienić metodę raportowania i kontrolowania: w raportach należy pisać prawdę a nie ściemniać, podobnie kontrole powinny dociekać prawdy o stanie jednostek. Jaki może być autorytet generała który kupuje malowanie trawy na zielono i różne kombinacje jak pożyczanie brakującego sprzętu na czas inspekcji? No żaden. To jest ważniejsze niż jakieś tam wyliczenia. Widać wyraźnie że Ukraińcy odeszli od lukrowania rzeczywistości i postsowieckiej polityki meldowania o wykonaniu a nie o problemach.
Są też krytycy Bartosiaka ale nie znajduję ich wywodów wartościowymi. Najpierw niech sformułują swe postulata strategiczne a potem przejdą do konkretów. Najpierw określmy, kto jest zwolennikiem jakich rozwiązań (konsensus strategiczny) a potem wnikajmy w szczegóły. Bartosiak się wybił na tej całej geopolityce bo mówił o niej jako pierwszy. Są też liczne metody strollowania debaty:
Koncentracja na szczegółach, zejście do poziomu rozmieszczenia reflektorów w czołgu T 72. Przy okazji dyskusji o II RP przerabiałem to wielokrotnie: przesuńmy UR-y z szczebla drużyny do plutony a cekaem do kompanii. Kalesony przenieśmy na szczebel plutonu. I do tego kuchnia polowa na motorze. Wpłyną te zmiany na wynik kampanii? No nie. I tak se można dyskutować. Dalej mamy lobbystów: nie wiadomo zupełnie, co jest dobre a co nie dobre. Czytając jakiś wywód specjalisty nie wiemy, czy on prawdę pisze, czy jest może sponsorowany?
Dalej spontaniczne blokowanie nowego sprzętu przez funkcjonariuszy MON. Ilu tam siedzi bolejących nad klęskami niezwyciężonej Armii Czerwonej? Rad bym wiedzieć. Boję się, że teraz zablokują produkcję rakiet przeciwlotniczych Piorun. Na zasadzie: rakietę plot już mamy więc wstrzymajmy jej produkcję bo opracujemy uniwersalną rakietę plot-przeciwpancerną i przeciwpodwodną która będzie nowoczesna przez najbliższe trzysta lat. Unosi się bowiem nad nami duch PZL 38 Wilk.
PDF:
https://strategyandfuture.org/raport-armii-nowego-wzoru/
(2) -
| Written by Smok Eustachy | 0
Ukraina w roku 2022 okazuje się być przygotowaną do wojny w odróżnieniu od Polski w 1939 roku, która była do wojny kompletnie nieprzygotowana. Co zatem Ukraina uczyniła? Ukraina rozpoznała swoje miejsce na mapie. Rozpoznała przeciwnika: z kim ma walczyć. Rozpoznała siły przeciwnika i jego zamiary. Rozpoznała cele wojny. Ogarnęła swój potencjał wojskowy, potencjał przeciwnika. Możliwości otrzymywania pomocy. Uzbrojenie adekwatne kupili i dodatkowe dostali. Opracowała adekwatną strategię. Dowództwo ma. Przecież Wołodymyr Zełenski bezpośrednio nie dowodzi poszczególnymi operacjami, bo się nie zna. Zatem kto? To jest ciekawe pytanie, którego nikt nie stawia. Sami z siebie by tak nie walczyli. Armia musi mieć wodza. Ktoś im tą armię wyszkolił. My nie wiedzieliśmy jakie jest nasze położenie na mapie. Nie wiedzieliśmy z kim mamy walczyć. Że z ZSRS też. Niemców mieliśmy nierozpoznanych. Przecież w przeddzień wojny Rydz wysyłał Armię Pomorze w korytarz bo nie wiedział, jaki jest zamiar Niemców. Nie rozumieliśmy istoty niemieckiej przewagi. Nie uzyskaliśmy dostaw uzbrojenia. Plany wojny były nieadekwatny. A jakby marszałek Rydz-Śmigły dowodził teraz tam to już byliby poskładani. Kluczowe są sposoby którymi równoważyliśmy niemiecką przewagę: nawet jak wywiad coś rozpracował to wyniki były pudrowane: na każdym szczeblu dopisywali zastrzeżenia: np Niemcy są w stanie wyprodukować np. 1000 czołgów, ale nie są w stanie wyszkolić załóg. Wyprodukowali 1000 samolotów ale też tam do nich czegoś nie mają. Czy to bomb, czy to czegoś. Po zajęciu Czechosłowacji w ogóle się posypały szacunki. Powinniśmy sobie zdawać sprawę że wzmocnienie Niemiec przemysłem, uzbrojeniem czeskim przekreśla szanse obrony. Marszałek Rydz-Śmigły nie był w stanie tu nic wymyślić i zakładał że operacje niemieckie będą prowadzone tak, żeby nam było wygodnie się bronić. I zwiał szybko z Warszawy jak przyszło co do czego. Sama Warszawa miała nie być broniona, potem stwierdzili, że jednak będą bronić. I okazało się że uzbrojenie nasze już zdobyli Niemcy. Nasz plan obrony zakładał, że przemysł sobie postawimy i on osiągnie zdolność produkcyjną gdzieś w 3 miesiące po mobilizacji. Czy pięć? Czyli atak niemiecki 1 września 1939 a przemysł osiąga zdolność 1 maca 1940? Przemysł rozbudowany na chwałę Luftwaffe i Wermachtu. Nawet map naszej armii nie dali. Nie rozpoznali, że nie ma szans na żadne dostawy, bo którędy? Węgry i Rumunia kwiczały pod naciskiem Niemiec. Francja nie miała żadnej możliwości przyjścia Polsce z pomocą bo granica jej z Niemcami to dwieście kilometrów. II Ukraina zaś założyła najgorszy scenariusz i się na niego przygotowała. Obrona Kijowa przygotowana, Obrona Terytorialna przygotowana. Rakiety przeciwpancerne, przeciwlotnicze itp. zamontowane. I cel obrony mają osiągnięty: okupacja Ukrainy przez Rosję już jest niemożliwa. Za duży koszt. Rosja nie ma sił na okupowanie. Nie ma widoków na rząd marionetkowy. Dlatego mamy nauczkę że trzeba myśleć i odłożyć megalomanię na bok. Kto pamięta że w odpowiedzi na zbrojenia niemieckie i utworzenie Luftwaffe zakończyliśmy produkcję myśliwców? https://www.tiktok.com/@deniskobzun0/video/7072605565519662342?is_from_webapp=1&sender_device=pc&web_id7018172176520300038 III Przejdźmy zatem do dr Bartosiaka i jego geopolitycznej koncepcji Armii Nowego Wzoru: Zanim zmiażdżę Bartosiaka przedstawiam jego wywód: https://youtu.be/Mc8MHctmUt4 Jest też PDF: https://strategyandfuture.org/raport-armii-nowego-wzoru/ Facet mówi rzeczy straszne: 1. Sami amerykanie mówią, żebyśmy przestali się powoływać na artykuł 5. Żeby art 5 mógł być uruchomiony musi być wola polityczna w różnych krajach NATO która mają rozbieżne interesa. Muszą przerzucić wojska. Ile to potrwa? etc. Poszczególne państwa mogą uznać że malowanie kredkami na chodniku wystarczy i poprzestaną na malunkach. 2. Amerykanie nie chcą walczyć na 2 frontach. Jeśli mają 2 wrogów to uczynią koncesje na rzecz słabszego bo konfrontacja z silnym jest nieunikniona. (Chiny-Rosja.) 3. Ile czasu musimy się utrzymać aby dotarło lotnictwo amerykańskie i jednostki brytyjskie i francuskie. Bo na niemieckie nie liczy. 4. Porozumienie kontynentalne Niemcy-Rosja. 5. Łkania że wy nas obrońcie a my kupimy wasz sprzęt nie działają. Musimy mieć plan. On to kłapie na 3 dni przed inwazją rosyjską na Ukrainę, która potwierdza te założenia. Jeśli Rosjanie w 3 dni dotrą pod Poznań to art 5 nie wejdzie bo nie narażą się na koszta kontrataku kosztownego przeciw mocarstwu atomowemu. Jakieś takie pisoskie tezy to są. Poczytajmy se te wywody i porównajmy z doktryną Komorowskiego: luzik, nikt nam nie grozi, sojusznicy obronią itp. Pamiętajcie o tym co pisałem o doktrynie rusofobii PS: Przypominam że atak Rosji to typowy podbój jaki znamy z kart historii. O Bolesławie Chrobrym se poczytajcie. Mamy etap przygotowawczy w skład którego wchodzi ofensywa dyplomatyczna, której efekty widzimy. Np. Saudowie fikają USA. Niemcy ograniczają sankcje jak mogą, Chiny kombinują po swojemu. Wszystko pykło tylko Ukraina zachowała się bardzo nieelegancko i przygotowała do obrony. Broni się i sprawa się rypła. Tak wywrócić wyrafinowane konstelacje?(2) -
| Written by Smok Eustachy | 0 
No dobrze to teraz o Artykule 5 NATO:
Artykuł 5
Strony zgadzają się, że zbrojna napaść na jedną lub więcej z nich w Europie lub Ameryce Północnej będzie uznana za napaść przeciwko nim wszystkim i dlatego zgadzają się, że jeżeli taka zbrojna napaść nastąpi, to każda z nich, w ramach wykonywania prawa do indywidualnej lub zbiorowej samoobrony, uznanego na mocy artykułu 51 Karty Narodów Zjednoczonych, udzieli pomocy Stronie lub Stronom napadniętym, podejmując niezwłocznie, samodzielnie jak i w porozumieniu z innymi Stronami, działania, jakie uzna za konieczne, łącznie z użyciem siły zbrojnej, w celu przywrócenia i utrzymania bezpieczeństwa obszaru północnoatlantyckiego.
O każdej takiej zbrojnej napaści i o wszystkich podjętych w jej wyniku środkach zostanie bezzwłocznie powiadomiona Rada Bezpieczeństwa. Środki takie zostaną zaniechane, gdy tylko Rada Bezpieczeństwa podejmie działania konieczne do przywrócenia i utrzymania międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa.Wbrew mniemaniom co niektórych artykuł ten nie oznacza automatycznej wojny, wymieniają tam, działania, jakie uzna za konieczne. Jeśli uznają że konieczne jest malowanie kredą po chodnikach to będą malować kredą po chodnikach i tyle. Musimy być umówieni na coś konkretnego jak coś. Leming paniał? W każdym razie podstawą są nasze zdolności obronne, które totalni starali się sukcesywnie ograniczyć .
Obecnie sytuacja w NATO jest niejasna gdyż Niemcy są przeciw a są za Rosją. Wytłumaczyć tu wam muszę koniunkcje bo nie rozumiecie: W obecnym etapie Rosja zażądała od USA wycofania się za Odrę i wycofania atomu z Europy. Wtedy w Europie zostałby tylko ruski atom i to Rosja stanie się jedynym gwarantem. Niemcy myślą, że dzięki temu obejmą niekwestionowany zarząd nad Europą w oparciu o silną Rosję. Rosja ich jednak wycycka i jak będzie tylko mogła ruszy dalej na zachód. A będzie mogła, vide poprzednia moja notka. To oszukanie Niemców przez Rosję będzie możliwe za kilka etapów. Rosja ma wszystko czego potrzebuje aby ten cel osiągnąć, tylko ta Ukraina się postawiła. Co za nietakt.
2.
Nieszczęsne Międzymorze wygląda jak pasmo planetoid. Wpływ olbrzymów: Jowisza, Saturna, sprawia, że nie powstała tam żadna duża planeta tylko dużo maleństw. Takie planetoidy. Ale gdyby Polska zawarła traktat z Ukrainą, Bałtami, Finlandią, Rumunią nawet to byśmy sobie sami poradzili z Rosją bez NATO. O czym te gady wiedzą i dlatego knują z Niemcami.
Co do Łukaszenki to myśmy spaścili samodzielnie. Możemy podziękować pani Agnieszce Romaszewskiej i temu Biełsatrowi i knuciu. Łukaszenka kombinował nad utrzymaniem niezależności od Putina a myśmy go przycisnęli do ściany zamiast puścić mu rurociąg z Gdańska żeby mógł fikać. Sami se gotujemy ten los.
Podsumowanie:
Zdajcie se wreszcie sprawę z istotnego znaczenia Artykułu 5 i w jego świetle oceniajcie Komorowskiego i Radzia Sikorskiego. Celem ich było doprowadzenie sytuacji w której składamy się w 2 dni i nikt palcem nie kiwnie.
Artykuł 5 zelżony przez dr Bartosiaka
(1) -
| Written by Danz | 0 Brak głosów -
| Written by Danz | 0 (1) -
| Written by Danz | 0 Spłata przez Rosję zobowiązań w rublu będzie stanowić złamanie warunków umów regulujących zadłużenia kraju na międzynarodowych rynkach finansowych i spowoduje sytuację określaną jako techniczne bankructwo - zaznaczył Polski Instytut Ekonomiczny. Najbliższa płatność przypada w środę.Jak wskazali analitycy PIE, w środę 16 marca rosyjski rząd powinien się wywiązać z płatności odsetkowych. Choć teoretycznie posiada środki denominowane w euro i dolarach, z uwagi na zachodnie sankcje nie może ich wykorzystać.
Całość tutaj: https://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/8380827,techniczne-bankruct...Brak głosów -
| Written by Smok Eustachy | 0 
Totalna narracja proputinowska obowiązywała do lutego 2022 roku, czyli do teraz. Wszelakie przestrzeganie przed groźbą moskiewskiej inwazji było interpretowane, na wyraźne zalecenie KGB, jako rusofobia: że Putin niby pokojowy, że kołogzystencja, że towarzysz. Może wasz towarzysz ale Polski nie. Wszystkie te wypowiedzi trzeba zbierać i dokumentować bo to nie są żarty. Jeśli totalni chcą odzyskać zaufanie społeczne to muszą wystosować wniosek o objęcie Platformy Obywatelskiej, Hołowni, SLD i innych środowisk totalnych specjalnym nadzorem kontrwywiadowczym aby wyjaśnić jednoznacznie, czy występki ich były (i są!) powodowane niecnotą czy głupotą? Czy też obydwiema?
Oto Leszek Miller, były premier, wybrany do Europarlamentu z list Platformy Obywatelskiej udzielił wywiadu ruskiemu szpiegowi i wywodzi:

https://twitter.com/stanczykmaciej/status/1500768977798184960
Doszły mnie też słuchy że Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz jako istoty pseudodziennikarskie jeszcze w listopadzie nabijały się z Kaczora: że ostrzega przed wojną.

Ten cały dr Bartosiak w grudniu przewidywał wojną z przyczyn bardzo prostych: Rosja zażądała od Amerykanów wycofania się za Odrę, domagała się wycofania amerykańskiego atomu z całej Europy. Co w tym czasie przewidywał Stankiewicz? A Lubnauer? A Budka? Trzeba domagać się od nich wyjaśnień, czemu przed wojną nie ostrzegali? Bartosiak przewidział a oni nie mogli? Do końca osłaniali Putina dyskredytując przygotowania do obrony.

II
Co powinna zrobić Unia? Od 2014 roku obrona Europy przed rosyjską agresją powinna być unijnym priorytetem. Była? Dlaczego Unia nie skupiła się na zakupie rakiet Javelin, Piorunów, strefowej obrony przeciwlotniczej Europy? Na odbiciu Krymu z rąk agresora? Na demilitaryzacji Obwodu Kaliningradzkiego? Na uniezależnieniu od ruskiego gazu i ruskiej ropy?
Teraz putinowskie szpiony próbowały przejąc narrację. Powklejały se ukraińskie flagi ale knują po staremu. Ale w obliczu bohaterstwa ukraińskiego ich rojenia okazują się nie do utrzymania. Są w takiej sytuacja jak Michnik w aferze Rywina. Wyszło, że jest kumplem Urbana co przekreśliło jego wiarygodność i zainicjowały proces końcowego upadku. Nie pamiętam już czy to Urban wkopał Michnika, czy Michnik Urbana ale nie ma to większego znaczenia:
Jesienią 2021 i zimą 2022 Unia powinna się skupić na dostarczaniu broni Ukrainie, w tym myśliwców, ale i rakiet plot, systemów plot, rakiet ppanc. Broni poenerdowskiej.
Niemcy dalej będą polegać na imporcie energii z Rosji. Scholz: "Jest to świadoma decyzja z naszej strony"
To Salvini jest jednak problemem bo miał koszulkę z Putinem a nie Scholz zapewniający Rosji środki finansowe na kolejne podboje. Teraz mamy okrez wzmożenia ale za jakiś czas zaobserwujemy proces aktywizacji agentury pod typowymi hasłami: z Rosją trzeba rozmawiać, Rosja ma swe interesy, Rosja to wielki kraj, musimy kupować ruski gaz bo Krym jest rosyjski.III
Rząd nasz powinien ogłosić że suwerenności i niepodległości będziemy bronić zbrojnie, nawet przed skoordynowanym atakiem Putina i Unii jednocześnie. Powinniśmy wstrzymać wpłacanie składki unijnej przeznaczając ją na pomoc uchodźcom z Ukrainy i rakiety. Wszelkie próby obchodzenia traktatów przez TSUE będziemy uważać za niesprowokowany akt agresji.
Przy czym uwagi te nie są tożsame z Polexitem. Celem naszym jest wywalenie proputinowców z Unii, czyli deputinizacja Unii Europejskiej aż do szczebla woźnego: Timmermans, Guj Verchofsztad, ta komunistka z Hiszpanii out. Spidi Gonzalez out.
IV
Wojna z Rosją jest nieunikniona. Możemy walczyć teraz na gruzach Kijowa albo potem na gruzach Warszawy. Taki mamy wybór. Nie mamy wyjścia w obliczu nieuchronnej agresji. Ukraina być może nas uratowała teraz: pierwszy rzut rosyjski był przestarzały więc istnieje uzasadnione podejrzenie że drugi, nowoczesny rzut miał od razu iść na nas. Opór Ukrainy odsunął te plany na jakiś czas.
Tymczasem premier Morawiecki opowiada bzdety o armii europejskiej: raz że armia ta to środek wyciągnięcia Bundeswery z amerykańskiej kurateli a dwa taka armia słuchała by się przecież Timmermansa i von der Leyen i Verhofsztada i całego tego tałatajstwa, czyli działałaby na rzecz Putina a nie naszą. Morawiecki lubi se tak kłapnąć raz na jakiś czas jakaś głupotę. Jest to w najwyższym stopniu irytujące.
Moim ulubionym postulatem totalnym jest jeden głos. Czyli że musimy jednym głosem mówić z Unią czyli z Putinem. Unia naszym głosem nie będzie mówić na pewno. Chodzi tu o pozbawienie nas podmiotowości i sprowadzenie do roli klakiera powtarzającego za Timmermansem i Gujem. Za Niemcami. Powtarzam przykład z 24 lutego: Niemcy oświadczyły Ukrainie że ma przed sobą kilka godzin i nie opłaca się jej powtarzać. Morawiecki rozbijał wtedy Unię twierdząc, że 5000 hełmów to żart i Ukrainie trzeba pomagać. Totalni jakoś tego nie naświetlają. Może Lis by się wypowiedział, tym bardziej że docenia on wybitnego polityka Miedwiediewa:V
Przyznam, że nie doceniłem od razu wszystkich konfiguracji dlatego powtarzam rozumowanie me:
Putin nie jest szaleńcem i inwazję na Ukrainę planował racjonalnie. Skoro podjął decyzję o ataku to znaczy że miał realne podstawy do oczekiwania sukcesu. Atak taki wymaga też przygotowania dyplomatycznego, oczywistym zatem jest że zapewnił sobie odpowiednie stanowisko Chin i Niemiec. Niemcy wsparły Putina bardzo wyraźnie, Chiny zachowały neutralność życzliwą.Nie pojąłem od razu że ta operacja ma na celu wyparcie USA z Europy i utworzenie wspólnej, niemiecko-rosyjskiej kurateli nad Europą.
Niemcy obecnie dużo gadają ale podejmują cały czas konkretne działania mające ograniczyć sankcje antyrosyjskie.
Pytanie co my w związku z tym? Zauważcie że Ukraina, która była pod okupacja sowiecka tyle lat, nie ma tak licznych ugrupowań kolaboranckich jak my. Przecież nawet rosyjska mniejszość na Ukrainie walczy z inwazją. U nas Targowica jest bardzo silna. Konfederacja też zawodzi, chyba że Bosak.
Ich koncepcja pozbawienia nas suwerenności i niepodległości przez wyroki TSUE jest durna i może zapewnić PiSowi nie tylko trzecią, ale nawet piętnastą kadencję. I jeszcze kredytu nam nie dadzą. To jest dopiero pomysł. Przejdę teraz do opisania koncepcji protektoratu, którą objasnię. Za często używamy bowiem wyrafinowanych terminów których tamte nie rozumieją:
Wikipedia nas poucza:Protektorat (z łac. protectio – osłona) – jedna z form zależności politycznej, w której państwo posiadające własny ustrój uzależnione jest w swej polityce od państwa silniejszego (protektora). Protektorat zachowuje jako kraj niektóre swoje instytucje, rząd i administrację, ale znajduje się pod kontrolą obcego państwa, które prowadzi jego sprawy zewnętrzne, np. politykę zagraniczną i gospodarczą.
Przy czym zwracam uwagę że protektorem może być nie tylko państwo ale coś takiego z ambicjami, jak Unia Europejska. W praktyce protektor ma prawo weta i wszystko może zablokować co mu się nie podoba. Np. wg totalnych TSUE może wydać wyrok że premierem ma być szef partii która przegwizdała wybory, czyli Tusk. Popatrzcie sobie na konstytucję i jej ustalenia. Wszystkie mogą być podważone wyrokiem. Próby wprowadzania tego bez referendum to wałek.
Spytać się powinniśmy jeszcze o podwyżki w wyniku planów unijnych, o zakaz aut spalinowych, czy chcemy głodu wskutek unijnej polityki ograniczenia mięsa itp.?
Jeszcze mam takie pytanie: co robi Unia w celu przeciągnięcia Orbana na naszą stronę? Sytuacja Orbana jest inna od naszej: nam zagraża Putin i UE a Orbanowi tylko UE. Dlatego jego stanowisko jest inne. Unia nie robi nic zaby go przeciągnąć na naszą stronę. Te konfiguracje są ciekawe acz straszliwe.
(2) -
| Written by Godziemba | 0
Putin wzoruje się na swym idolu – Stalinie.
W sierpniu 1996 roku były ppłk. KGB Władimir Putin został powołany – na wniosek szefa administracji prezydenta Jelcyna Anatolija Czubajsa – na stanowisko zastępcy szefa administracji nieruchomościami prezydenta, a w 1997 roku zastępcy szefa administracji prezydenta i szefa Głównego Zarządu Kontroli. Od maja do lipca 1998 roku był pierwszym zastępcą szefa administracji prezydenta. Od lipca tego roku zaś do sierpnia roku 1999 pełnił funcję szefa Federalnej Służby Bezpieczeństwa, następczyni KGB. Od marca 1999 roku był jednocześnie sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. W tym czasie na jego rozkaz, jako dowodzącego „operacją antyterrorystyczną” rozpoczęto II wojnę czeczeńską, w trakcie której zamordowano dziesiątki tysięcy ludności cywilnej. Pretekstem do wojny były dziwne wybuchy kilku budynków w Rosji, których autorami nie byli „czeczeńscy terroryści” lecz oficerowie postsowieckich służb specjalnych.
Krwawe zamachy, które stały się pretekstem do inwazji na Czeczenię, stały się czymś w rodzaju grzechu pierworodnego putinowskiej Rosji oraz zapowiedzią wielu kolejnych przestępstw popełnianych przez reżim. Ich ofiarą padli między innymi właśnie ludzie na własną rękę poszukujący dowodów na udział władz w zamachach w 1999 roku. Najbardziej znany Aleksandr Litwinienko, były oficer służb, współautor książki, w której obwiniał FSB o zamachy w 1999 roku, został otruty polonem i zmarł w okropnych męczarniach na jesieni 2006 roku. Zginęli też członkowie komisji społecznej starającej się odkryć kulisy ww. zamachów z 1999 roku. Deputowany Władimir Dołowlow został zastrzelony 21 sierpnia 2002 roku, zaś Siergiej Juszenkow 17 kwietnia 2003 roku. Jurij Szczekoczichin zmarł w męczarniach 3 lipca 2003 roku. Natomiast Władimir Pribyłowski, współautor książki „Korporacja zabójców” o zbrodniczym charakterze rządów Putina, został znaleziony martwy w mieszkaniu 13 stycznia 2016 roku.
Po rezygnacji Borysa Jelcyna, od 31 grudnia 1999 roku pełnił obowiązki prezydenta Rosji. W wyborach prezydenckich, które odbyły się 26 marca następnego roku, został wybrany na stanowisko głowy państwa, uzyskując 52,9 % głosów. W późnych godzinach wieczornych, około 22.00, poparcie dla kandydata Putina wynosiło 44,5 procenta, by potem nagle wzrosnąć o ponad 8%.
W trakcie kampanii wyborczej dziennikarze dotarli do prawdziwej matki Putina, Wiery Nikołajewnej. Na dwa tygodnie przed datą wyborców, 9 marca 2000 roku w tajemniczej katastrofie lotniczej zginęli Zija Bażajew – właściciel ogromnej kompanii naftowej Alians Artom Borowik – szef holdingu Sowierszenno Siekrietno (Ściśle Tajne), wydającego gazetę o takim samym tytule oraz czasopismo „Wiersija”, a także autor telewizyjnego programu również noszącego nazwę „Sowierszenno Siekretno”. To właśnie w programie Borowika miały zostać ujawnione informacje o prawdziwym pochodzeniu Putina.
Od początku Putin zaczął otaczać się b. oficerami KGB, stopniowo eliminując wpływy oligarchów, dzięki którym dostał się na szczyt władzy w Rosji. Najpotężniejszy z mich Bieriezowski popadł w konflikt z Putinem i wyemigrował z Rosji. W marcu 2013 roku został znaleziony martwy w swoim domu w Wielkiej Brytanii
Przedsiębiorców, którzy nie godzili się na zasilanie kasy prezydenta i występowali przeciw niego, spotykały represje, czego najlepszym przykładem jest aresztowanie i skazanie właścicieli koncernu Jukos – Michaiła Chodorkowskiego i Płatona Lebiediewa.
W relacjach osób, które zetknęły się z Putinem, oraz tych, którzy przyglądają się jego polityce bliżej, prezydent Rosji jawi się jako osoba mściwa, pamiętliwa, bardzo niebezpieczna, która nigdy nie wybacza.
Świadczy o tym cykl mordów, które w ciągu jego ponad 20-letnich rządów miały miejsce. Wielu generałów sprzeciwiających się jego rządom oraz innych oponentów politycznych straciło życie w niejasnych okolicznościach. Dla przykładu można wymienić gen. Lebiedzia, Annę Politkowską oraz Borysa Niemcowa.
Po agresji na Ukrainę Rosyjska Duma wprowadziła do kodeksu karnego przepis, zgodnie z którym „za rozpowszechnianie fałszerstw o działaniach rosyjskich sił zbrojnych” grozi kara więzienia do 15 lat. Przepis ten przypomina osławiony stalinowski art. 58 kodeksu karnego, na podstawie którego aresztowano podejrzanych o działalność kontrrewolucyjną.
Podobnie jak w przypadku Stalina, rosyjskie służby specjalne, w obawie przed reakcją wodza, nie podały mu prawdziwych danych wywiadowczych o stanie ukraińskiej armii.
W propagandzie Putin przedstawiany jest jako nieprzekupny człowiek, poświęcający cały swój czas dla Rosji. W rzeczywistości żyje w niezwykłym przepychu.
„Putin oszalał na punkcie pieniędzy i luksusu” – mówi Nawalny. I tak np. do floty powietrznej, która obsługuje Putina, dołączono samolot, w którym jest sedes z pozłacaną klapą, umywalka z pozłacanym wnętrzem i płytki ze złoconym obrzeżem. O kapiących od złota 20 pałacach dla Putina i jego przyjaciół powiedziano już wiele. Złoto jest wszędzie, nawet na szczotce do sedesu.
Putin ma swoje ulubione marki. Garnitury zamawia w firmie Brioni, buty u Salvatore Ferragamo, a czas sprawdza między innymi za pomocą zegarków z satynowej stali marki Blancpain Leman Aqua Lung Large Date.
Szacuje się, że majątek Putina – niepochodzący przecież z pensji prezydenckiej – wynosi ponad 140 miliardów dolarów i stale rośnie.
Politolog rosyjski Stanisław Biełkowski w swojej książce wydanej w Niemczech wspomina o różnych niepokojących słabościach prezydenta, z którymi on sam nigdy się nie pogodził. W odrzutowcach, śmigłowcach, na lotniach i okrętach wojennych, z wędką czy strzelbą poszukuje ideału mężczyzny, którym nie dane mu było zostać. Jego notoryczne spóźnianie się wszędzie, nie wyłączając audiencji u papieża, świadczy o jego niepewności. Spóźniając się, poniża innych. Psychologowie twierdzą, że tak postępują słabi ludzie, którzy bronią się przed uznaniem zależności od innych.
Wbrew stanowczym zaprzeczeniom samego zainteresowanego istnieje wiele przesłanek wskazujących, że Putin, wzorem Stalina, korzysta z sobowtórów. Tym pogłoskom sprzyjają zmiany twarzy wodza – jej owal, ilość zmarszczek, osadzenie oczu, czy nawet kształt uszu. Choć tajemnicą poliszynela jest, że Putin poddaje się zabiegom przy użyciu botoksu, nie wyjaśnia to aż tak radykalnych różnic w wyglądzie. Zmiana owalu twarzy czy kształtu uszu wymagałaby już operacji plastycznej, po której przez kilka tygodni pacjent jest opuchnięty i posiniaczony.
Według jednej z hipotez Putin ma licznych sobowtórów, którzy ze względów bezpieczeństwa zastępują go podczas wybranych wystąpień publicznych. Jego skrajna obawa przed zarażeniem koronawirusem, czego dowodem jest osławiony długi stół, przy którym przyjmuje swych gości, może stanowić potwierdzenie tej hipotezy.
O ile Stalin kosztem dziesiątków milionów zamordowanych i zmarłych w łagrach zbudował czerwone imperium, to Putin jest na najlepszej drodze nie do odbudowy imperium ale zniszczenia Rosji postsowieckiej.
Wybrana literatura:
G. Kuczyński – Tron we krwi. Sekrety polityki Kremla
E. Radziński - Stalin
T. Kowalik, P. Słowiński – Sobowtóry. Od Nerona do Putina
J. Felsztinski, W. Pribyłowski - Korporacja zabójców
G. Kuczyński - Jak zabijają Rosjanie
K. Kurczab-Redlich - Wowa, Wołodia, Władimir(3) -
| Written by Godziemba | 0
Obawiający się spisków na swe życie Stalin posiadał armię sobowtórów.
Stalin miał nieograniczoną zdolność do wyrządzania zła, w czym znajdował przyjemność. Olbrzymi, zamieszkany przez 150 milionów ludzi kraj zamienił w totalną machinę zła, w jeden wielki łagier.
Nigdy wcześniej nie stworzono systemu tak upiornego jak sowiecki – systemu, w którym dzieci donosiły na rodziców, rodzice na dzieci, skazańcy w ostatnich słowach wychwalali swoich katów, w którym państwo kontrolowało nie tylko czyny, lecz także myśli swoich obywateli.
Powszechny strach był najbardziej powszechnym uczuciem, jakiego doświadczali ludzie sowieccy. Strach towarzyszył im zawsze i wszędzie. W szkole, pracy, na ulicy, a nawet we własnym domu. „Dławiący, obezwładniający strach był stałym elementem sowieckiej rzeczywistości. Był on istotą, podstawową treścią komunizmu”. Bolszewicy zamienili społeczeństwo niezależnych ludzi w szarą masę niewolników, którzy drżeli ze strachu i gotowi byli płaszczyć się oraz upokarzać na najmniejsze skinienie rządzących.
Aleksander Sołżenicyn w Archipelagu GUŁag opisał scenę, która rozegrała się w latach 30. na konferencji partyjnej w okręgu moskiewskim. Na zakończenie spotkania odczytano pismo do towarzysza Stalina z zapewnieniem wierności. „Wszyscy obecni – jak roboty – wstali i zaczęli klaskać. Oklaski trwały minutę, dwie, trzy, cztery, pięć… Sytuacja była coraz bardziej absurdalna, ludziom drętwiały ręce. Bolały ich dłonie. Nikt jednak nie ośmielił się pierwszy przerwać. Wszyscy stali i klaskali. Do utraty tchu, do omdlenia. Wreszcie jeden z dyrektorów postanowił przerwać ten wiernopoddańczy szał. Przestał klaskać i usiadł na krześle. Oczywiście reszta obecnych natychmiast poszła jego śladem. Wszyscy z wdzięcznością popatrzyli na dyrektora (…) Dyrektor dostał 10 lat łagru”. I tak miał dużo szczęścia, gdyż za „agitację antysowiecką” – a jego czyn był taką „zbrodnią” mógł równie dobrze dostać najwyższy wymiar kary.
Propaganda komunistyczna robiła wszystko, aby przedstawić Stalina jako człowieka wyjątkowo skromnego, który spał w twardym żołnierskim łóżku, ubierał się na co dzień w ten sam przetarty mundur, jadł i pił bardzo skromnie. W rzeczywistości żył w niesamowitym przepychu. Liczne rezydencje, dacze, limuzyny, służba, wykwintne jedzenie, owoce dostarczane z Gruzji samolotem, uczty, na których stoły uginały się od wyszukanych potraw, a alkohol lał się strumieniami. Na jego utrzymanie wydawano ogromne kwoty, a on sam nie zaprzątał sobie tym głowy.
Jak wielu innych tyranów, Stalin bał się wszelkiej opozycji. Panicznie bał się śmierci w wyniku zamachu. Miał czterech wyszkolonych i sprawnych dublerów. Jeden z nich, Feliks Dadajew ujawnił w 2008 roku, że jako Stalin występował na wiecach, spotkaniach z ludźmi, pozował do zdjęć.
Feliks Dadajew urodził się w Dagestanie, był tancerzem – przez jakiś czas, do wybuchu wojny, występował nawet w narodowym zespole pieśni i tańca Ukrainy, był także aktorem komicznym i iluzjonistą. Jego zdolności aktorskie zjednywały mu sympatię widzów.
Po wybuchu wojny z Niemcami został ranny w czasie walk o Grozny. W szpitalu zwrócili na niego uwagę oficerowie KGB. Został przewieziony do Moskwy i pokazany Ławrentijowi Berii. Ten, mocno zaskoczony jego wyglądem, wydał polecenie, by przeszkolić Dadajewa, tak aby mógł udawać Stalina. Beria wielokrotnie ingerował w proces szkolenia, poprawiał wymowę i mimikę Dadajewa. Mając opanowany warsztat teatralny okazał się pojętnym uczniem. Nie miał większych kłopotów z naśladowaniem Stalina. Miał zastępować Stalina w podróży, pokazywać się zamiast niego, kiedy nie trzeba było wygłaszać długich przemówień, i występować na oficjalnych spotkaniach.
Przede wszystkim miał być tarczą chroniącą Stalina przed ewentualnymi zamachowcami. W ogóle nie zdawałem sobie sprawy z ryzyka – wspominał były sobowtór. „Nie przyjmowałem do wiadomości, - wspominał - że ktoś będzie mógł zlikwidować mnie zamiast niego. Traktowałem to jak normalną pracę”.
Kiedy Stalin wyruszał gdzieś samochodem, z Kremla wyjeżdżało równocześnie pięć aut, ale tylko jedno wiozło prawdziwego Stalina. W pozostałych siedziały sobowtóry.
Był bardzo podobny do oprawcy, miał wąsy, poruszał się jak on, nawet jak on mruczał pod nosem. Choć był znacznie młodszy od Stalina, odpowiednia charakteryzacja zlikwidowała tę różnicę.
Był tak dobry w tej roli, że nawet najbliżsi współpracownicy Stalina nie poznawali, że mają przed sobą nie tyrana, lecz jego sobowtóra. A jeśli któryś z nich coś zauważył, to i tak wolał milczeć, żeby nie zostać zabitym.
Naśladował go na tyle dobrze, że został nawet zabrany do Jałty – Stalin bardzo się bał, że właśnie tam ktoś będzie próbował go zabić. Nie zastępował oczywiście tyrana na oficjalnych spotkaniach z Rooseveltem i Churchillem.
„Najbardziej jednak niepokoiłem się nie w Jałcie, - wspominał - ale w czasie święta sportu, kiedy wraz z członkami politbiura stałem na try-bunie na placu Czerwonym. Musiałem bez przerwy pamiętać o tym, że Stalin, poruszając się na otwartym terenie, stawia mocne i stanowcze kroki. Kiedy wchodzi do pomieszczenia, zmienia całkowicie sposób poruszania się, jest wyciszony, chodzi w zamyśleniu, a kroki stawia z rozwagą”.
Po śmierci tyrana nie został zgładzony, choć przecież nie był już potrzebny, więcej – mógł przeszkadzać lub być wykorzystany w jakichś rozgrywkach politycznych.
Nikt nie może wątpić, że Dadajew nie mógłby opublikować swoich wspomnień bez akceptacji i zgody Putina, któremu zależy na rehabilitacji Stalina.
CDN.
(2) -
| Written by Marcin Brixen | 0
Niewesoły nastrój panował u Hiobowskich. Tata Łukaszka nie dostał wypłaty.
- Prezes mi ją zablokował - wyznał tata.
- To twoja wina! - zakrzyknęła mama Łukaszka.
- Prezes zablokował, a to moja wina?
- Tak! - upierała się mama. - Bo to ty nie chcesz spełnić warunku, żeby dostać wypłatę!
- Ale to oni mi ją blokują!
- I nie odblokują w ogóle?
- Muszę spełnić pewien warunek.
- No to spełnij, co to za problem?
Tata Łukaszka zaczął krzyczeć, że ten warunek jest bezprawny, bezsensowny i w ogóle.
- Spełnij go i dostaniesz wypłatę, co za problem?
- A wiesz chociaż jaki? - spytał z westchnieniem tata Łukaszek.
- No, jaki?
- Mam zlikwidować izbę.
Zapadła cisza.
- Czego co? - spytała ostrożnie mama.
- Izbę mam zlikwidować. Znaczy zamurować jeden pokój, żebyśmy z niego nie korzystali.
- To zamuruj swój! - wpadła na genialny pomysł mama. - Prezes odblokuje ci wypłatę i będziemy mieć za co żyć!
- Dlaczego mój pokój mam zamurować? - zaperzył się tata.
- Przecież to ty zablokowałeś wypłatę! Inni na pewno tak nie mają!
- Przepraszam... - rozległo się od drzwi. W wejściu do kuchni stał mały Wiktymiusz, syn sąsiadki i ziewał. - My też tak mamy. Od kilku miesięcy.
- Co ty w ogóle robisz u nas? - zainteresował się tata Łukaszka. - Bawisz się z Łukaszem?
- E nie, przychodzę spać.
- Jak to: spać??? - zdumiała się mama Łukaszka. - A u siebie spać nie możesz?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo... A, najlepiej to państwu pokażę.
I tata i mama poszli do mieszkania Wiktymiusza. Wiktymiusz stanął przed wejściem i zadzwonił. Za drzwiami rozległ się jakiś rumor i uchylił się nieco. Weszli ostrożnie. Za drzwiami siedział na łóżku polowym tata Wiktymiusza, zmięty i zarośnięty. Płakał.
- Dlaczego śpi pan w korytarzu? - zapytał żartobliwie tata Łukaszka, żeby rozładować atmosferę.
Nie rozładował.
- Najpierw kazali mi zlikwidować izbę - zaczął mówić zgaszonym tonem tata Wiktymiusza. - Wszystko jedno jaką. Jedna decyzja, która dzieliła mnie od pieniędzy. Żona cały czas piliła, więc się zgiąłem. Zamurowaliśmy pokój Wiktymiusza, spał od tej pory u nas. Ale okazało się, że są następne warunki. Musiałem zamurować wszystkie pozostałe pokoju, kuchnię, a nawet odpiłować balkon. Obecnie została nam tylko łazienka. Mamy tam wstawioną kuchenkę i żona śpi we wannie, ja żyję w korytarzu, a Wiktymiusz - przetarł rękawem zaczerwienione oczy. - A Wiktymiusz sypia po sąsiadach. Ale podobno w tym miesiącu mają mi wreszcie odblokować pensję.
Hiobowscy wracali do siebie z niewesołymi myślami. Weszli do kuchni i dalej się spierali aż w końcu usłyszał ich Łukaszek i też do nich dołączył.
- Może ty przemówisz ojcu do rozsądku - załamywała ręce mama Łukaszka. - Jedna, jedyna jego decyzja dzieli nas od pieniędzy!
- A to on księgowej dał dyspozycje, żeby nie płacić? - zapytał Łukaszek.
- No nie, to był prezes. Ale czy wy tego nie rozumiecie, że wystarczy tylko odrobina dobrej woli, tylko jeden krok, by odzyskać pieniądze! Czy wy tego nie rozumiecie, że trzeba spełnić ten warunek?
- Trzeba? - mruknął Łukaszek. - Bo?
- Bo tak sobie zażyczył prezes - pośpieszyła z wyjaśnieniem mama Łukaszka.
- Miał prawo?
- Nie wolno zadawać takich pytań - zdenerwowała się mama. - Co ty chcesz, co? Chcesz wyrwać tatę z posady w dobrej firmie? Prezes postawił warunek, to postawił, teraz to od taty i tylko od taty zależy czy spełni ten warunek czy nie!
- A co to za warunek?
- Ma zamurować swój pokój.
- Nie mów jak nie wiesz - ofuknął mamę tata. - Dokładnie rzecz biorąc, mam zlikwidować izbę.
- I to wszystko? - Łukaszek wzruszył ramionami i wyszedł wrócił po trzech minutach z kartką z napisem "korytarz" i powiesił ją na drzwiach pokoju taty.
- Proszę bardzo. Izba zlikwidowana.
- Nie wiem czy to o to chodziło. To oszustwo! - głos mamy drżał ze zburzenia.
- Zobaczymy co na to powie prezes - zmartwiony tata Łukaszka zrobił zdjęcie telefon.
Następnego dnia pokazał zdjęcie prezesowi. Prezes o dziwo to zaakceptował.
- No tak spełnił pan jeden warunek - powiedział prezes na stojącą obok niego sekretarkę. - Drugi warunek...
- To miał być jedyny warunek! - krzyknął boleśnie tata Łukaszka.
- Taki pan niby biedny, pensję pan woła, a na samochód pana stać - podkablowała prezesowi sekretarka.
- O, panie Hiobowski, burżuj z pana - zażartował prezes. - Musi pan wprowadzić u siebie trójpodział samochodu.
- Jak?
- Piłą mechaniczną - wyjaśnił prezes i dodał:
- Za każdy dzień zwłoki karne odsetki! Czas start!
Załamany tata Łukaszka wrócił do swojego biurka i usiadł naprzeciwko swojego kolegi Kubiaka.
- Co taki smutny? - spytał radośnie Kubiak grając z pasją w pasjansa na komputerze.
- Wypłaty mi nie dali.
- To już? Faktycznie - Kubiak zerknął na telefon. - A wypłata jeszcze nie doszła. Pewno znów prezes zablokował.
- Będziesz musiał spełnić warunek - podpowiedział tata Łukaszka.
- Nie będę spełniać żadnych warunków - zachichotał Kubiak i odsłonił firanę. Na parapecie leżała listwa zasilająca z powpinanymi kablami. - Ten przewód tutaj prowadzi do gabinetu prezesa. Prezes ma podpięty do niego swój komputer.
I Kubiak wyjął jedną z wtyczek, po czym opuścił firanę.
- Wurma Kać!!! - rozległo się za ścianą i po chwili wpadł do nich prezes.
- Komputer mi się wyłączył! Nie mam prądu!
- Mój boże - Kubiak złożył ręce jak do modlitwy. - Świetnie pana rozumiem. A ja nie mam wypłaty.
Prezes zamrugał oczami, wyprostował się i spojrzał na Kubiaka złym wzrokiem.
- Dobrze to rozumiem? To pan?
- Tak, to ja - przyznał odważnie Kubiak.
- Porozmawiajmy, no panie Kubiak niech pan będzie rozsądny, jak przedstawię jakieś warunki, pan przedstawi jakieś, spotkamy się po drodze, osiągniemy konsesus...
- Powiem to tak, żeby pan zrozumiał - przerwał mu Kubiak. - W dupie to mam. Chcę wypłatę. Całą.
Prezes pomilczał jeszcze chwilę, sięgnął po telefon i wrócił do siebie.
Po dziesięciu minutach telefon Kubiaka zapikał.
- No - rzekł Kubiak z satysfakcją. - Wypłata doszła.
I sięgnął po wtyczkę.
- Zaczekaj...! - jęknął tata Łukaszka. - Ja też jeszcze nie mam wypłaty!
- No dobrze - zgodził się Kubiak.
- Wurma Kać!!! - rozległo się za ścianą i znowu do nich wpadł prezes. - Panie Kubiak, przecież spełniłem pan pana ohydny szantaż. Dlaczego nadal blokuje mi pan prąd?
- Pan mnie obraża! - Kubiak uniósł się i palnął pięścią w stół. - Ja nie blokuję.
- To dlaczego nadal nie mogę włączyć komputera? - zawołał żałośnie prezes.
- Może on blokuje - Kubiak wskazał tatę Łukaszka.
- Pan??? - prezes spojrzał na tatę Łukaszka. - A pan to to kto? Pan tu w ogóle u nas pracuje? Od kiedy?
- Hiobowski jestem. Też chcę wypłatę - wychrypiał odważnie tata Łukaszka.
- Nie mógł pan mówić od razu? - zgrzytnął zębami prezes.
Dziesięć minut później tata Łukaszka miał wypłatę. Kubiak wpiął wtyczkę, prezes mógł ponownie włączyć komputer i wszyscy byli zadowoleni.
Wszyscy oprócz mamy Łukaszka. Kiedy tata wrócił d domu i obwieścił triumfalnie, że odblokowano mu wypłatę, mama zapytała:
- A spełniłeś warunek?
- Nie.
- W takim razie twoja wypłata jest niezgodna z twoją umową o pracę - wyrzekła mama drżącym głosem. - To jest neo-wypłata.
- W takim razie nie dostaniesz moich pieniędzy - odparował tata.
Mama Łukaszka wstała i krzyknęła wielkim głosem:
- Ty nie masz swoich pieniędzy! To są pieniądze nas wszystkich!(1) -
| Written by Godziemba | 0 
Ostatecznie dopiero w 2005 roku ustalono bez żadnych wątpliwości tożsamość odnalezionych w grobach katyńskich zwłok kobiety.
Jej zwłoki odnaleźli Niemcy w czasie pierwszej ekshumacji w 1943 roku. Ponieważ nie potrafili wyjaśnić, skąd wzięło się tam ciało kobiety, a obawiając się efektu propagandowego, nie ujawnili tego faktu.
Wykopano również manierki wojskowe, na których można odnaleźć setki wyrytych podpisów należących do zamordowanych polskich oficerów. Na jednej z nich wyryty był wyraźny napis: Janina Lewandowska.
Kierujący ekshumacjami prof. Gerhard Buhtz wywiózł z Katynia siedem czaszek z ranami wylotowymi, w tym czaszkę Janiny. Paradoksalnie jednak, to nieludzkie postępowanie niemieckiego naukowca pomogło po latach odkryć prawdę o losach córki generała.
Tę kobiecą czaszkę widział u Buhtza członek delegacji Polskiego Czerwonego Krzyża, doktor Marian Wodzyński, który podzielił się tymi informacjami z prof. Bolesławem Popielskim.
Po 1945 roku Popielski został Katedry Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej we Wrocławiu. Wkrótce zgłosił się do niego woźny z wiadomością o miejscu ukrycia „skarbu” Buhtza. Profesor schował czaszki w szafie w swoim gabinecie i zataił ich istnienie. W razie odnalezienia czaszek ubecy natychmiast by je zniszczyli, tak jak postępowali z wszelkimi dowodami zbrodni sowieckiej. Informacjami o nich podzielił się dopiero po pewnym czasie jedynie z osobami szczególnie zaufanymi. Wśród szóstki wybrańców byli antropolodzy profesorowie: Jan Czekalski i Adam Wanke, dwaj asystenci: Michał Magnuszewicz i Tadeusz Krupiński oraz dwaj uczniowie profesora: Jerzy Kawecki i Tadeusz Dobosz.
Przed śmiercią w 1997 roku wymógł na nich, „[…] by w odpowiednio sprzyjającej atmosferze politycznej w Polsce ujawnili je polskiemu narodowi i by naukowo udowodnili ich pochodzenie”.
Wypełniając testament profesora, naukowcy 27 kwietnia 2003 roku opublikowali w „Tygodniku Powszechnym” artykuł Powrót siedmiu oficerów, w którym podali do wiadomości, że prowadzą naukowe badania nad identyfikacją tych czaszek. W celu potwierdzenia tożsamości kobiecej czaszki zaczęto szukać krewnych śp. gen. Dowbora-Muśnickiego w celu przeprowadzenia badań genetycznych.
Wobec ich braku zamierzano pobrać próbkę ze szczątków generała, jednak okazało się, że czaszka kobiety w wyniku konserwacji w preparatach chemicznych nie nadawała się do przeprowadzenia badań DNA.
W tej sytuacji poproszono o pomoc antropologów - profesorów Tadeusza Krupińskiego i Zbigniewa Rajchela, którzy przystąpili do odbudowania zniszczonych kości twarzy kobiety.
W maju 2005 roku prof. Rajchel podjął próbę zbadania czaszki metodą superprojekcji. W tym celu nałożył na siebie zdjęcia czaszki i Janiny. Najważniejsze „punkty antropometryczne” pokrywały się idealnie. Nie było żadnych wątpliwości – była to czaszka Janiny Lewandowskiej.
4 listopada 2005 roku jej czaszka została umieszczona w biało-czerwonej urnie w lotniczej szachownicy i złożona do grobu rodziców w Lusowie. W trakcie uroczystości kustosz Muzeum Powstańców Wielkopolskich Anna Grajek powiedziała: „Panie generale, po sześćdziesięciu latach znów może Pan przytulić córkę”.
Minister obrony narodowej decyzją Nr 439/MON z dnia 5 października 2007 awansował ją pośmiertnie do stopnia porucznika. Decyzja ta została ogłoszona w dniu 9 listopada 2007, w Warszawie, w trakcie uroczystości „Katyń Pamiętamy – Uczcijmy Pamięć Bohaterów”.
W 2010 roku Zbigniew Wacław Kowalewski zrealizował fabularyzowany dokument „Z nieba do nieba” poświęcony postaci Janiny Lewandowskiej.
W 2011 roku imieniem Janiny Lewandowskiej nazwano 5 Poznańską Żeńską Drużynę Harcerską „Wędrowne Ptaki”
W kwietniu 2019 roku po wielu latach starań mieszkańców Rada Miasta Poznania zgodziła się nazwać imieniem Janiny Lewandowskiej fragment ulicy Podgórnej.
W 2020 roku Narodowy Bank Polski wprowadził do obiegu okolicznościową srebrną monetę o nominale 10 zł „Katyń–Palmiry 1940”, upamiętniającą zamordowane siostry: Agnieszkę Dowbor-Muśnicką i Janinę Lewandowską.
Wybrana literatura:
J. Molenda – Polki przeklęte? Wielkie kobiety – dramatyczne biografieH. Wolna-Van Das - Spotkania z Janką. Biografia beletryzowana
J. Grajek - Porucznik pilot Janina Lewandowska (Biografia)
(3) -
| Written by Smok Eustachy | 0 
Rosja przedstawiła warunki. Wg dr Wojciecha Szewko są one następujące:
- zaprzestać działań wojennych
- zmienić konstytucję, aby zachować neutralność
- uznać Krym za terytorium Rosji
- uznać niepodległość DNR i ŁNR
I ja bym się zastanowił nad ich przyjęciem. Tzn nie znam dokładnego stanu armii ukraińskiej i sytuacji frontowej. Jeśli Ukraińcy mniemają, że Putin jest na wykończeniu i za 2-3 dni zamkną jakiś kocioł i wezmą ze 20 tysięcy jeńców to nie. Jeśli mniemają, że Rosję stać tylko na ostatni zryw i koniec to nie. Ale jeśli armia ukraińska jest wyczerpana bo też ponosi straty walcząc z przeważającymi siłami zdegenerowanego przeciwnika?
Największy problem jest ze zmianą konstytucji bo nie jest rząd w stanie tego zagwarantować. Nie wiem jak tam u nich jest dokładnie ale albo muszą mieć specjalną większość parlamentarną albo jakieś referendum czy cuś. I wynik głosowania jest niewiadomy.
Zaprzestanie działań wojennych: dopóki Rosja atakuje to się będą bronić.
Krym i ten Ługańsk: kraje zachodnie będą naciskać na przyjęcie tych warunków aby był spokój i dalej można było uzależniać UE od ruskiej ropy, na razie odzyskanie tych terenów jest wątpliwe. Niemcy są po stronie Rosji.
Jakbym się zgadzał to bym się zgodził, ale wg granic faktycznych a nie granic obwodów. Kumacie o co chodzi?
Ale: jak Putin już się wycofa i rozpuści armię to szybko jej nie zbierze z powrotem po takim wysiłku. Więc wtedy można zmienić konstytucje drugi raz. Skoro raz można to drugi też można. Można też oświadczyć, że uznajemy Ługańsk i Donieck pod warunkiem że Rosja se je przeniesie gdzieś za Ural na Syberię. Podobnie Krym. Krym nad Jenisejem uznajemy przeniesiony i tyle. Przestańcie się cackać z Putinem który niczego nie dotrzymuje. Niestety zaraz będą głosy że nie można bo Putinowi będzie przykro a on jest batiuszka umiłowany i car opozycji totalnej i Unii Europejskiej.
Ciemna maso totalno-unijna pojmijcie wreszcie:
Rosja działa wg schematu z korytarzy humanitarnych: najpierw zawierają porozumienie i godzą się na pociąg ewakuacyjny. Ale jak jedzie pociąg to strzelają do niego z dział. I mają wyrąbane. Musicie mieć zabezpieczenie konkretne a nie gołosłowne obietnice. Do tej pory było tak, że Putin dawał puste obietnice w zamian za konkretne koncesje. Od teraz ma być odwrotnie.
II MiGi
MiGi powinniśmy dać ale nie powinniśmy się przyznawać. My nic nie wiemy o żadnych MiGach, które można przecież kupić w każdym sklepie z MiGami. Na razie szczegóły przekazania owych samolotów nie są znane, wersje się zmieniają ale pamiętajcie że samoloty te są na wykończeniu. Przekażmy je tak czy siak, podobnie jak jeżdżące muzeum BWP 1. Czołgi T 72 to się chyba nie nadają nawet do przekazania. Pozbądźmy się tego muzeum i kupmy nowe transportery. W sensie mogą być używane ale lepsze. W obecnej sytuacji należy po prostu zaprzestać wpłacania składki do Unii Europejskiej i przeznaczyć ją na dozbrojenie i pomoc uchodźcom.
III
Pokój Ukraina-Rosja o którym mówiłem należy potraktować jako zawieszenie broni jedynie, na czas jednej-dwóch olimpiad (4-8 lat). Potem nastąpi dogrywka. I mamy tyleż lat na przygotowanie się. A ponieważ Niemcy są po stronie Putina naturalnym liderem oporu antyrosyjskiego jesteśmy my. Niestety możemy nie podołać tej funkcji gdyż mamy potężne siły proputinowskie: totalni, PO Hołownia2050, TVN, tygodnik Polityka, Iustitia, SLD, Wyborcza, okopresy i wszyscy totalni. Liczebność tej bandy szacować trzeba na mniej-więcej ilość głosów oddana na Trzaskowskiego w drugiej turze: ok 10 milionów sztuk ludzkich. Mając taką V kolumnę u siebie ciężko będzie nam podołać a jak wygrają wybory to się wszystko posypie. Ciekawe, że na Ukrainie takich sił prorosyjskich nie ma i nawet Rosjanie walczą z najazdem. Teraz mniejszość rosyjska może już nie chcieć być mniejszością rosyjską i się przekwalifikuje na Ukraińców mówiących po rosyjsku?
Dlatego musimy przyjąć plan polityczny taki na arenie międzynarodowej:
1. Obrona przed Putinem priorytetem, pierdoły jak GLOBCIo idą w kąt.
2. Unia pozbywa się odpowiedzialnych za zaniedbania, a nowi pracują dzielnie na niwie putinofobicznej (deputinizacja).
3. Przywracamy praworządność Unii Europejskiej: Wydanie przez TSUE wyroku sprzecznego z konstytucją będzie traktowanie jak złamanie artykułu 5 NATO, czyli umożliwi nam zastosowanie wszelakich środków obrony z bombardowaniem łącznie.
4. Zakupy uzbrojenia mają priorytet nad składką do UE.
5. Wjazd ponowny Rosji na Ukrainę stanowi automatyczny casus belli.
Potrzebujemy tysięcy Javelinów i Piorunów na teraz. Do 250 Abramsów dorzucić trzeba zaplecze i wsparcie, jak transportery opancerzone i mobilne zestawy oplota. Czyli obrony przeciwlotniczej. Trzeba jakieś odszkodowanie od Rosji wydębić za szkody, których narobiła.
IV
Obserwatorzy i analitycy słusznie zauważają, że pierwszy rzut rosyjski był przestarzały a drugi nowszy. Istotnie mogło tak być, że drugi rzut miał wjechać od razu do nas po sukcesie pierwszego. Niestety Ukraińcy zachowali się bardzo nieelegancko i te plany udaremnili. Słusznie zatem w poprzedniej notce stwierdziłem, że możemy albo się bronić na gruzach Kijowa albo na gruzach Warszawy – potem. Obecnie nie jesteśmy do wojny gotowi dlatego wspierajmy Ukrainę uzbrojeniem, w tym Piorunami i Migami. Każdy ruski czołg/samolot/helikopter/bewup/armat/ rozpirzony przez Ukraińców to czołg/samolot/helikopter/bewup/armat/ mniej pod Warszawą za parę lat.
Jak już będziemy gotowi to uznajemy atak na Ukrainę za casus belli, w porozumieniu z rządem ukraińskim wchodzimy na Zachodnią Ukrainę i przejmujemy jej obronę. Wjeżdżamy tam z strefową oplot. Na miejsce naszych wojsk wchodzą ciężkie dywizje amerykańskie z Niemiec. Tak to widzę i inaczej się nie da.
V
Rosja uderza kiedy chce raz i kiedy może dwa. Chce zawsze dlatego skupić trzeba się na warunku drugim: aby przewidzieć rosyjski atak wystarczy sprawdzić czy siły rosyjskie są dostatecznie duże i wiadomo. Nie ma sensu się przejmować prowokowaniem Rosji, czy nie prowokowaniem. Oni atakują nie dlatego że ktoś ich prowokuje czy tam coś tylko dlatego że mogą. I chcą. Rosja ma 2 stany: albo prowadzi agresję albo przygotowuje się do agresji. Tezy te powinny stać się niewzruszalnym dogmatem Unii Europejskiej, NATO, USA itp. Że o nas nie wspomnę. To jest najważniejsza teza tego wpisu. Tymczasem u nas:
VI
Porozmawiajmy teraz o doktrynie rusofobii, popularnej wśród zwolenników Putina: wszelakie przestrogi, informacje o zagrożeniu rosyjskim były przedstawiane jako przejaw nienawiści, chorobliwej niechęci. Że nie wspomnę nawet o konkretnych działaniach, jak zakup uzbrojenia obronnego, co wywoływało nieustającą furie totalniactwa. Myślicie że Paweł Wroński z Gazety Wyborczej nie wiedział po co kupujemy tureckie drony Bayraktar? Że mają one rozwalać ruskie czołgi idące na Warszawę. Ale już to jątrzy, już knuje aby szukać narracji o kierowaniu się rusofobią.
Tu przypominam Biedronia o F 35:
https://twitter.com/DukielMicha/status/1498039769959481348
Odruchowy sprzeciw.
Tu totalni o WOT
https://twitter.com/Piotr57663004/status/1492793752552882179?s=20&t=HIGxBgWHg0ptGsJK2VM5iwJest taka wypowiedź platformersa, że nie byli nigdy przeciw WOT a nawet sami wprowadzali:
https://twitter.com/DamAKowalczyk/status/1500898445615407112
Platformers ten tu stoi koło Brejzy bluzgającego na WOT:
https://twitter.com/MarcinHenka/status/1500913012512862214
Delegacja Niemiecka śmieje się z Trumpa przestrzegającego przed Rosją:
https://twitter.com/w_wgraff/status/1500168502564564993?s=20&t=mlIsor_tNC0nhYvKaNaxPw
Jak widać totalni trzymali się doktryny Komorowskiego: nic nam nie grozi, potrzebujemy tylko paru tysięcy na misje. Putin to duszeńka nasza a przestrzeganie przed nim psuje nieuchronnie dobre stosunki z Rosją.
Niemcy i UE zostaną wyrolowane przez wspomnianą Rosję, która realizuje plan jednolitego rosyjskiego obszaru politycznego od Władywostoku po Lizbonę. W obszarze tym nie ma miejsca dla Niemiec, nawet dla Francji i Portugalii. Ładnie się przewiozą na swojej krótkowzroczności.
Fajny wpis popełniłem już w 2016 roku:
https://www.salon24.pl/u/smocze-opary/732218,kawaleria-powietrzna
Jaki w europarlamencie
https://twitter.com/AdamKAS7/status/1501238313860149255?ref_src=twsrc%5E...(2) -
| Written by Smok Eustachy | 0 
Rosja przedstawiła warunki. Wg dr Wojciecha Szewko są one następujące:
- zaprzestać działań wojennych
- zmienić konstytucję, aby zachować neutralność
- uznać Krym za terytorium Rosji
- uznać niepodległość DNR i ŁNR
I ja bym się zastanowił nad ich przyjęciem. Tzn nie znam dokładnego stanu armii ukraińskiej i sytuacji frontowej. Jeśli Ukraińcy mniemają, że Putin jest na wykończeniu i za 2-3 dni zamkną jakiś kocioł i wezmą ze 20 tysięcy jeńców to nie. Jeśli mniemają, że Rosję stać tylko na ostatni zryw i koniec to nie. Ale jeśli armia ukraińska jest wyczerpana bo też ponosi straty walcząc z przeważającymi siłami zdegenerowanego przeciwnika?
Największy problem jest ze zmianą konstytucji bo nie jest rząd w stanie tego zagwarantować. Nie wiem jak tam u nich jest dokładnie ale albo muszą mieć specjalną większość parlamentarną albo jakieś referendum czy cuś. I wynik głosowania jest niewiadomy.
Zaprzestanie działań wojennych: dopóki Rosja atakuje to się będą bronić.
Krym i ten Ługańsk: kraje zachodnie będą naciskać na przyjęcie tych warunków aby był spokój i dalej można było uzależniać UE od ruskiej ropy, na razie odzyskanie tych terenów jest wątpliwe. Niemcy są po stronie Rosji.
Jakbym się zgadzał to bym się zgodził, ale wg granic faktycznych a nie granic obwodów. Kumacie o co chodzi?
Ale: jak Putin już się wycofa i rozpuści armię to szybko jej nie zbierze z powrotem po takim wysiłku. Więc wtedy można zmienić konstytucje drugi raz. Skoro raz można to drugi też można. Można też oświadczyć, że uznajemy Ługańsk i Donieck pod warunkiem że Rosja se je przeniesie gdzieś za Ural na Syberię. Podobnie Krym. Krym nad Jenisejem uznajemy przeniesiony i tyle. Przestańcie się cackać z Putinem który niczego nie dotrzymuje. Niestety zaraz będą głosy że nie można bo Putinowi będzie przykro a on jest batiuszka umiłowany i car opozycji totalnej i Unii Europejskiej.
Ciemna maso totalno-unijna pojmijcie wreszcie:
Rosja działa wg schematu z korytarzy humanitarnych: najpierw zawierają porozumienie i godzą się na pociąg ewakuacyjny. Ale jak jedzie pociąg to strzelają do niego z dział. I mają wyrąbane. Musicie mieć zabezpieczenie konkretne a nie gołosłowne obietnice. Do tej pory było tak, że Putin dawał puste obietnice w zamian za konkretne koncesje. Od teraz ma być odwrotnie.
II MiGi
MiGi powinniśmy dać ale nie powinniśmy się przyznawać. My nic nie wiemy o żadnych MiGach, które można przecież kupić w każdym sklepie z MiGami. Na razie szczegóły przekazania owych samolotów nie są znane, wersje się zmieniają ale pamiętajcie że samoloty te są na wykończeniu. Przekażmy je tak czy siak, podobnie jak jeżdżące muzeum BWP 1. Czołgi T 72 to się chyba nie nadają nawet do przekazania. Pozbądźmy się tego muzeum i kupmy nowe transportery. W sensie mogą być używane ale lepsze. W obecnej sytuacji należy po prostu zaprzestać wpłacania składki do Unii Europejskiej i przeznaczyć ją na dozbrojenie i pomoc uchodźcom.
III
Pokój Ukraina-Rosja o którym mówiłem należy potraktować jako zawieszenie broni jedynie, na czas jednej-dwóch olimpiad (4-8 lat). Potem nastąpi dogrywka. I mamy tyleż lat na przygotowanie się. A ponieważ Niemcy są po stronie Putina naturalnym liderem oporu antyrosyjskiego jesteśmy my. Niestety możemy nie podołać tej funkcji gdyż mamy potężne siły proputinowskie: totalni, PO Hołownia2050, TVN, tygodnik Polityka, Iustitia, SLD, Wyborcza, okopresy i wszyscy totalni. Liczebność tej bandy szacować trzeba na mniej-więcej ilość głosów oddana na Trzaskowskiego w drugiej turze: ok 10 milionów sztuk ludzkich. Mając taką V kolumnę u siebie ciężko będzie nam podołać a jak wygrają wybory to się wszystko posypie. Ciekawe, że na Ukrainie takich sił prorosyjskich nie ma i nawet Rosjanie walczą z najazdem. Teraz mniejszość rosyjska może już nie chcieć być mniejszością rosyjską i się przekwalifikuje na Ukraińców mówiących po rosyjsku?
Dlatego musimy przyjąć plan polityczny taki na arenie międzynarodowej:
1. Obrona przed Putinem priorytetem, pierdoły jak GLOBCIo idą w kąt.
2. Unia pozbywa się odpowiedzialnych za zaniedbania, a nowi pracują dzielnie na niwie putinofobicznej (deputinizacja).
3. Przywracamy praworządność Unii Europejskiej: Wydanie przez TSUE wyroku sprzecznego z konstytucją będzie traktowanie jak złamanie artykułu 5 NATO, czyli umożliwi nam zastosowanie wszelakich środków obrony z bombardowaniem łącznie.
4. Zakupy uzbrojenia mają priorytet nad składką do UE.
5. Wjazd ponowny Rosji na Ukrainę stanowi automatyczny casus belli.
Potrzebujemy tysięcy Javelinów i Piorunów na teraz. Do 250 Abramsów dorzucić trzeba zaplecze i wsparcie, jak transportery opancerzone i mobilne zestawy oplota. Czyli obrony przeciwlotniczej. Trzeba jakieś odszkodowanie od Rosji wydębić za szkody, których narobiła.
IV
Obserwatorzy i analitycy słusznie zauważają, że pierwszy rzut rosyjski był przestarzały a drugi nowszy. Istotnie mogło tak być, że drugi rzut miał wjechać od razu do nas po sukcesie pierwszego. Niestety Ukraińcy zachowali się bardzo nieelegancko i te plany udaremnili. Słusznie zatem w poprzedniej notce stwierdziłem, że możemy albo się bronić na gruzach Kijowa albo na gruzach Warszawy – potem. Obecnie nie jesteśmy do wojny gotowi dlatego wspierajmy Ukrainę uzbrojeniem, w tym Piorunami i Migami. Każdy ruski czołg/samolot/helikopter/bewup/armat/ rozpirzony przez Ukraińców to czołg/samolot/helikopter/bewup/armat/ mniej pod Warszawą za parę lat.
Jak już będziemy gotowi to uznajemy atak na Ukrainę za casus belli, w porozumieniu z rządem ukraińskim wchodzimy na Zachodnią Ukrainę i przejmujemy jej obronę. Wjeżdżamy tam z strefową oplot. Na miejsce naszych wojsk wchodzą ciężkie dywizje amerykańskie z Niemiec. Tak to widzę i inaczej się nie da.
V
Rosja uderza kiedy chce raz i kiedy może dwa. Chce zawsze dlatego skupić trzeba się na warunku drugim: aby przewidzieć rosyjski atak wystarczy sprawdzić czy siły rosyjskie są dostatecznie duże i wiadomo. Nie ma sensu się przejmować prowokowaniem Rosji, czy nie prowokowaniem. Oni atakują nie dlatego że ktoś ich prowokuje czy tam coś tylko dlatego że mogą. I chcą. Rosja ma 2 stany: albo prowadzi agresję albo przygotowuje się do agresji. Tezy te powinny stać się niewzruszalnym dogmatem Unii Europejskiej, NATO, USA itp. Że o nas nie wspomnę. To jest najważniejsza teza tego wpisu. Tymczasem u nas:
VI
Porozmawiajmy teraz o doktrynie rusofobii, popularnej wśród zwolenników Putina: wszelakie przestrogi, informacje o zagrożeniu rosyjskim były przedstawiane jako przejaw nienawiści, chorobliwej niechęci. Że nie wspomnę nawet o konkretnych działaniach, jak zakup uzbrojenia obronnego, co wywoływało nieustającą furie totalniactwa. Myślicie że Paweł Wroński z Gazety Wyborczej nie wiedział po co kupujemy tureckie drony Bayraktar? Że mają one rozwalać ruskie czołgi idące na Warszawę. Ale już to jątrzy, już knuje aby szukać narracji o kierowaniu się rusofobią.
Tu przypominam Biedronia o F 35:
https://twitter.com/DukielMicha/status/1498039769959481348
Odruchowy sprzeciw.
Tu totalni o WOT
https://twitter.com/Piotr57663004/status/1492793752552882179?s=20&t=HIGxBgWHg0ptGsJK2VM5iwJest taka wypowiedź platformersa, że nie byli nigdy przeciw WOT a nawet sami wprowadzali:
https://twitter.com/DamAKowalczyk/status/1500898445615407112
Platformers ten tu stoi koło Brejzy bluzgającego na WOT:
https://twitter.com/MarcinHenka/status/1500913012512862214
Delegacja Niemiecka śmieje się z Trumpa przestrzegającego przed Rosją:
https://twitter.com/w_wgraff/status/1500168502564564993?s=20&t=mlIsor_tNC0nhYvKaNaxPw
Jak widać totalni trzymali się doktryny Komorowskiego: nic nam nie grozi, potrzebujemy tylko paru tysięcy na misje. Putin to duszeńka nasza a przestrzeganie przed nim psuje nieuchronnie dobre stosunki z Rosją.
Niemcy i UE zostaną wyrolowane przez wspomnianą Rosję, która realizuje plan jednolitego rosyjskiego obszaru politycznego od Władywostoku po Lizbonę. W obszarze tym nie ma miejsca dla Niemiec, nawet dla Francji i Portugalii. Ładnie się przewiozą na swojej krótkowzroczności.
Fajny wpis popełniłem już w 2016 roku:
https://www.salon24.pl/u/smocze-opary/732218,kawaleria-powietrzna
A tu Pan Prezydent Lech Kaczyński w Tbilisi:
Brak głosów
Strony
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- …
- następna ›
- ostatnia »